• Facebook
  • Google+
  • Instagram
  • Twitter

niedziela, 2 marca 2014

#8 O literackim wieku przez pryzmat Benjaminka



Gdyby ktoś się kiedykolwiek zastanawiał, po co mi ask.fm, podaję najprostszy z możliwych przykładów:

Uważasz, że wiek ma duży wpływ na styl pisania i jego ogół? Jeśli tak to w jakim stopniu?‎

Pytania, które tam się pojawiają, mogą być bardzo inspirujące i twórcze, czego kolejnym przykładem jest ten felietonik. Odpowiadając na wyżej zadane pytanie, tak i nie. Wiek ma i nie ma wpływu na styl pisania, bo co rozumiemy przez określenie wiek? Lata nie definiują warsztatu literackiego, łatwości w nauce nowych, nieutartych ścieżek. Bo w tym pytaniu tak naprawdę nie chodzi o wiek, ale o doświadczenie.
Walter Benjamin określił kiedyś Narrację, jako wymianę doświadczenia, z czym osobiście się zgadzam i właśnie z tego względu przywołuję go, jako mojego przewodnika. Twojego również, Czytelniku. Doświadczenie z reguły ukryte jest właśnie w wieku. Patrząc na piętnastolatkę nastawiamy się, że jest mniej dojrzała od dwudziestolatki, z którą mamy do czynienia. Jednak różność doświadczeń życiowych sprawia, że może ta młoda dziewczyna jest znacznie bardziej odpowiedzialna?
Tutaj zrobię krótką przerwę w przemyśleniach i pójdę w zupełnie inną stronę. Co rozumiem przez styl pisania? To mnogość środków, umiejętność składania zdań, mniej lub bardziej rozbudowanych. To również Narracja, tematyka. Ogrom różnych elementów, które sprawiają, że jestem w stanie odgadnąć wiek Autora lub Autorki. Jednakże same czynniki, odizolowane od doświadczenia, sprawią, że odgadnięcie wieku stanie się niemalże niemożliwe.
W końcu naukę pisania rozpoczynamy już w przedszkolu, później przez podstawówkę, gimnazjum, liceum, a na studiach wychodzą z założenia, że potrafisz pisać. Na każdym etapie szkolnictwa spotykamy przeróżnych nauczycieli i to w nich tkwi sedno problemu naszej literackości. Jedni mogą skupić się tylko na Mickiewiczu i tym, co znajduje się w podręczniku, a inni pomogą rozwijać swoje pasje. Są tacy, którzy nie wymagają od ucznia specjalnej znajomości lektur, a są tacy, którzy szczegółowo omawiają każdy element, z którego zbudowana jest dana książka. Różnica z początku nie jest wielka, ale w okresie liceum jest widoczna z kosmosu.
Któregokolwiek Autora z doświadczeniem (znów to magiczne słowo) zapytacie, co jest kluczem do pisania, odpowie wam: czytanie. Znaczna większość społeczeństwa jest wzrokowcami, skupiają się na tym, co widzą. Zatem kilkanaście razy przeczytane słowo sprawia, że wchodzi ono do naszej podświadomości, staje się elementem naszego słownika. Piętnastolatka, która dużo czyta, będzie używała zupełnie innego języka niż piętnastolatka, która czyta z przymusu i tylko wybrane książki. Pojawią się inne konstrukcje zdania, inne słowa, inne wyrażenia. Pierwsza uniknie mowy i stylizacji potocznej, a druga będzie opierać się tylko na tym, co potrafi, czyli na mówieniu o tym, o czym będzie jej opowiadanie. 
Mogą mieć ten sam bagaż doświadczenia, ale - jak to powiedział Umberto Eco - Kto czyta książki - żyje podwójnie. Przeżyły tyle samo wiosen, chodziły do tych samych szkół, miały podobne problemy, a jednak ich doświadczenie będzie się różniło i to już na etapie gimnazjum. Opisując ten przypadek, nie uwzględniam odmienności otoczenia, doświadczenia. Tworzę sytuacje, w której mamy dwie, identyczne nastolatki i pokazuję, jak jeden element wpływa na różnice literackie między nimi. Co się stanie, jeśli zdejmę tę otoczkę wyalienowania i postawię obok siebie dwie zupełnie różne osoby, wywodzące się w różnych rodzin? Jedna będzie wywodziła się z patologicznego blokowiska i z rozbitej rodziny, a druga będzie szczęśliwą nastolatką, w otoczeniu kochających rodziców i cudownego osiedla domków jednorodzinnych? Nie muszę tego mówić, bo, drogi Czytelniku, dostrzegasz różnicę.
Powrócę teraz do Waltera Benjamina, który powiedział, że Narracja to wymiana doświadczenia, a te nie musi wynikać z wieku. Powiedział również, że współcześnie waga doświadczenia spadła - osobiście uważam, że klasyfikowanie ludzi na podstawie rocznika jest krzywdzące. Społeczeństwo jednak patrzy przez pryzmat wieku, przez pryzmat lat, nie patrząc na doświadczenie. Czternastolatka to będzie dla nich czternastolatka, dwudziestolatka to dwudziestolatka.

Jako, że tekst wzbudził ogólną wrzawę jeszcze przed publikacją, postanowiłam coś dopowiedzieć. Popularne stwierdzenie, że ktoś jest gimbazą nie powinno dotyczyć tylko wieku. Spotykałam gimbazę w liceum, na studiach. Nadal spotykam się z tą przypadłością wśród ludzi, którzy ukończyli jakieś kierunku studiów. Gimbaza to nie wiek, to mentalność i styl bycia, którego kolebka ma miejsce właśnie w gimnazjum. 


0 komentarze:

Prześlij komentarz

Współpraca


Adres e-mail

Pani.Kotelkova@gmail.com

Gadu-Gadu

10183085

Tak, nadal korzystam z komunikatora.