• Facebook
  • Google+
  • Instagram
  • Twitter

poniedziałek, 19 maja 2014

#16 Kupię! Sprzedam! Pójdę do więzienia?



Kot ostatnio miał przyjemność, a raczej nieprzyjemność czytać pewną wypowiedź na forum i wypowiedź ta zjeżyła mu futerko na grzbiecie! Jak ludzie mogą być głuptaskami do tego stopnia? To nie przystoi, tak nie wypada. Z początku Kot miał nadzieję, że to tylko prowokacja i że Kot dał się złapać. Teraz ta pewność gdzieś uciekła i pozostawiła pustkę w serduszku, którą może wypełnić tylko Whiskas.
Kot wie, że my, Polacy, od dawien dawna, mamy dar do kombinowania. Potrafimy umiejętnie lawirować między tym, co jest prawdą, a tym, co kłamstwem. Naginamy fakty na naszą korzyść, pomijamy te dla nas niewygodne. Z tego, że prowizorka w tym kraju jest najtrwalsza, śmieją się wszyscy. Jesteśmy urodzeni w lisiej chytrości, niczym Romulus i Remus wykarmieni przez wilczycę; wilczycę, która u nas ma postać lisa.
Kto nie wierzy, niech sprawdzi... No właśnie, co sprawdzi? Kreatywność uczniowska i studencka, by zdać, zaliczyć, wchodzi na szczyt Mount Everest. Studenci mieszkający w akademikach mogliby prowadzić własne szkoły przetrwania, między innymi dotyczące smażenia jajek na żelazku. Myśl technologiczna naszych budowlańców i drogowców wykracza poza logiczne rozumowanie i wydawałoby się, że nic nie potrafią zrobić dobrze, ale... W sumie nie, tu nie ma żadnego ale.
W kraju ludzi przebiegłych i kreatywnych, ludzi z sarmackimi genami i pociągiem do picia, zdarzają się tacy, którzy  zostali adoptowani. Zamierzam do tematu dość banalnego, czyli do ściągania na maturze. Kreatywność, o której wspominałam wcześniej, dorównuje kreatywności pewnego chłopaka. Ruszył na maturę z pełnym opancerzeniem, czyli krótkofalówką! Pomysł ciekawy, skopiowany bodajże z filmu. To, czy miał szansę dojść do skutku jest kwestią nieistotną, bo nie o niej chcę pisać, tylko przytaczam ten przykład, jako ostrzeżenie, że za ściąganie na egzaminie grozi kara więzienia. To nie jest kartkówka z matematyki czy polskiego, nie sprawdza nas uśmiechnięta pani nauczycielka i przede wszystkim, nie przymyka oka na karteczkę pod arkuszem, wzór na podeszwie trampka czy zmieniony skład wody mineralnej zamieniony na krótki spis dat.
Koniec gonienia włóczki niepotrzebnych dygresji, czas przejść do Whiskasa. Post, który Kot miał przyjemność czytać, mówił o kupowaniu prezentacji maturalnej. Nie jest to zjawisko nowe, Kot jest świadom, że na tym można ładną kwotę zarobić. Jest to również rozwiązanie mało kreatywne, nieprzystojące nam, Polakom. Choć z drugiej strony, czy poza granicami tego jakże urodziwego kraju, spotkamy się z taką praktyką?
Piszący tego typu prace za pieniądze nie są przez mą szlachetną, płaską mordkę krytykowani! Niech Latający Potwór Spaghetti broni i pulpety zsyła! Jak ktoś, kto ma nos na pomiędzy oczami mógłby krytykować tak zacnych i przedsiębiorczych biznesmenów? Zarabianie na cudzym lenistwie urzeka Kota do tego stopnia, że gdyby któregoś dnia zechciał podbić świat, zapłaciłby ludziom bardziej ambitnym. Zresztą, Kot sam myślał o zarobkowaniu na lenistwie, ale to tak miauknięte poza tematem, nawet tego Czytelniku nie usłyszałeś.
Dlaczego wpierw Kot przytoczył przykład chłopaka, chwaląc jego kreatywność, a następnie wspomniał, że to ostrzeżenie dotyczące ściągania na egzaminie państwowym? Jest to nielegalne i piszący się z tym kryją, niechętnie przyznają się do sprzedaży swojego czasu. O tym, że ktoś tworzy, przeważnie dowiadujemy się przez pocztę pantoflową. "A no bo wiesz, kolega kiedyś wspominał, że ma kolegę, który z kolei ma kolegę, którego brat pisze prace maturalne". Zawiła konstrukcja, zapewniająca jakąś formę bezpieczeństwa. Poczta pantoflowa! Szybsza niż książkotwarz! Wszystko byłoby dobrze, gdyby kupujący...
Kupujący? Chwilka! Kot się głowi, kim są kupujący? Podejrzewa, że to rasa leniwych kanapowców. Inaczej Kot nie jest w stanie nazwać ludzi, którzy mając pół roku, nie zrobią nic by napisać pracę. Dokładnie, lenistwo to główna przyczyna, bez dwóch zdań. W końcu, mając tyle czasu, można spróbować - pójść do biblioteki, wystukać kilka zdań na klawiaturze czy pójść na kółko. Nauczyciele są skłonni do pomocy, naprawdę, a starsi koledzy udzielą kilku porad. Chcieć to móc, cała filozofia. Kot prosi, by nikt nie mówił, że "nie potrafi", bo Kot nie potrafi dobrze pisać, malować, a o tańczeniu ani nie wspomina, ale próbuje, uczy się. Pyta mędrców, i basta! Trzeba się uczyć, bo nic za pierwszym razem nie wyjdzie. Jeśli wyjdzie, to głównie jest to ślepy traf.
Kot po części uważa, że ktoś, kto nie potrafi samodzielnie napisać i nauczyć się prezentacji, która ma trwać niecałe piętnaście minut; prezentacji, której temat sam wybrał, nie powinien iść na studia. Tutaj bezustannie trzeba pracować, robić prace, notatki. Tutaj nikt nie napisze tego za Kota, więc nieważne jak, byleby skutecznie. Eseistyczny styl ostatnio przypada do gustu prowadzącym, więc Kot dalej będzie nim pisać. Kot robi to sam, bo się uczy - nie kupuje i nie prosi.
Czy to znaczy, że człowieczyna, która dokonała zakupu i udała się na studia, jest głupia? Jeśli udaje się na kierunki matematyczne, biologiczne i tym podobne, to niech sobie tam przejdzie, humanistyka to nie jego mocna strona. Tam w większej mierze liczy się wiedza, a nie umiejętności ładnego i składnego pisania. Jednakże wszelakie studia humanistyczne, wliczając w to artystyczne kierunki, wymagają umiejętności pisania i prezentowania swojej wiedzy w sposób przystępny dla słuchaczy. To, że ktoś wybiera się na studia graficzne (Kot szepcze to do konkretnej osoby), nie zwalnia go z samodzielnego pisania. Takie studia to nie tylko malowanie, ale również wiedza o artystach, stylach i epokach. Jestem w stanie dać sobie ogon uciąć, że trzeba będzie zrobić prezentacje multimedialne lub referaty, i wygłoszenie całości przed grupą. Co wtedy, Kot się głowi?
Kot podkreśla, kupowanie pracy nie jest równoznaczne z głupotą, meh, nigdy! Nie wszyscy są humanistami, nie wszyscy sprawnie władają słowem i nie wszyscy lubią poświęcać czas na czytanie. Kot rozumie, że można kupić pracę i trochę ją zmienić, przeredagować. Można dodać coś od siebie, ale czy ten ktoś wie, że zmiana stylu czy języka może być wyczuwalna? No, wpierw musiałby ktoś przeczytać, bo w mówieniu tego nie czuć. Należy jednak mieć to na uwadze! Ostrożnie zmieniajmy, nie chwalmy się zakupem, a jakoś to będzie, prawda?
Wszystko byłoby dobrze, gdyby kupujący nie byli idiotami (Kot prosi, by tsunami nienawiści zalało ten tekst pod koniec, kiedy uda się przytoczyć wszystkie spostrzeżenia). Kot nie twierdzi, że wszyscy tacy są, bo o ich istnieniu Kot nawet nie wie! Bo ci, o których Kot nie wie, siedzą cicho. Nie chwalą się, nie puszą jak paw. Ponieważ jedynymi kupcami, o których Kot się dowiedział, są idioci. Bo się dowiedział! Usłyszał w rozmowie, gdzieś w ynternecie wyczytał, poczta pantoflowa zadziałała. Nieważne, jaką drogą ta informacja dotarła, najważniejsze jest to, że wiem. Wiem ja, może wie ktoś więcej? Czy chłopak, który za ściąganie na maturze ma iść do więzienia, nie jest wystarczająca przestrogą? Informacje łatwo krążą, dochodzą do niewłaściwych uszu lub oczu. Może raz to przejdzie bez echa, może niektórym się uda, ale pewnego dnia morze się wzburzy. Przetrwają ci, co nauczyli się pływać. Kot nie lubi wody, ale pływać, pływa. Pieskiem...
Swoją prezentację Kot zrobił sam - nie była to najlepsza praca, może i była to najgorsza z prac, ale Kot ma bazę podstawową, swoje doświadczenie i potknięcia. Nikt za mnie życia nie przeżyje, a konsekwencje Kot woli ponosić za własne, niż za cudze błędy. Teraz Kot potrafi się sprzedać w rozmowie, wie co mówić, jak mówić i czego nie mówić.
Matura ustna uczy nas, jak mamy sprzedać naszą wiedzę i jak mamy sprzedać siebie. Trzeba się sprzedać. Na studiach trzeba się sprzedać. W życiu trzeba się sprzedać. Bądź to w rozmowie o pracę, bądź to w obronie tytułu magistra, bądź też na samej prezentacji maturalnej. W sformułowaniu sprzedać się chodzi o to, by ktoś chciał kupić nas, naszą wiedzę i autoprezentację. Mamy pozostać sobą, ale mamy być towarem, który stanie się pożądany.
Dlatego też należy znać swoje dobre strony i trzeba pracować nad tymi słabszymi. Nie wszyscy potrafią pisać, bo, wbrew pozorom, napisanie dobrej pracy - zarówno od merytorycznej części, jak i od językowo-stylistycznej - nie jest rzeczą prostą. Nikt jednak nie urodził się Einsteinem, nikt nie ma cudownych umiejętności od niemowlaka. To praktyka, to nauka, to ćwiczenia daje nam umiejętności i talent. Matura to małe ćwiczenie, mały płotek przed prawdziwym życiem. Płotek, który każdy powinien przeskoczyć o własnych siłach, ponieważ im dalej idziemy w życie, tym większe płotki przed nami. Mówiąc językiem literackim, matura to taki prolog bardzo trudnej lektury i jeśli przeczytamy streszczenie, albo co gorsza, ktoś przeczyta to za nas i nam streści, dalsza treść może być niezrozumiałą papką.
Stąd opinia Kota, że kupowanie prezentacji maturalnej to lenistwo, które może mieć daleko idące konsekwencje. Może, ale nie musi. Matura ustna to z jednej strony pomyłka, która nie uczy niczego konsekwentnego, nie sprawdza wiedzy ucznia. Z drugiej jednak strony, uczy młodego człowieka tego, jak się sprzedać. Jak należy się ubrać, jaką mieć fryzurę, co mówić, czego nie mówić. W kocim przekonaniu, to bardzo ważna umiejętność, znacznie ważniejsza, niż okresy malarskie czy znajomość motywu samotności.
Na koniec tejże dygresji, Kot postawi pytanie: czy żeby sprzedać swoją wiedzę, jaką jest prezentacja maturalna, naprawdę trzeba stworzyć ją od podstaw? Czy też może to kolejna umiejętność - wmawiania ludziom, że się o czymś wie, kiedy się tak naprawdę nie wie nic?

Kot prawie skończył - chce jednak dopowiedzieć ostatnie dwa akapity, będące już poza tematem. Kot postanowił przytoczyć post, o którym wspominał na początku i co więcej, zdecydował przytoczyć się całość sporu. W poniższej kłótni zarysowały się dwa stronnictwa, mniej lub bardziej liczne. Nieistotna jest liczba członków, bo to nie w nich tkwi siła. Nieistotna jest również tematyka sporu. Kota nie interesuje, kto ma rację, ale interesuje go to, kto jak tej racji dowodzi. Gdyby Kot był idealistą, powiedziałbym, że siła sporu jest na ramieniu tego, kto używa dobrych argumentów. Niestety, w dużej mierze jest to mit. 
Dlatego też jest to punkt wyjściowy kolejnego tematu, którym Kot się zajmie - czyli od erystyki. O tym za tydzień lub za dwa, jeśli czas i sesja pozwolą. Teraz życzę miłej lektury: 

(W obronie panienki kot powie jeszcze, że wcześniej pytała tylko o literaturę do korekty prezentacji.)
Lulu: Ja tam kupiłam, ale dużo musiałam pozmieniać, wycinać etc. Nawet jeśli będę umiała, to co w literaturze podmiotu, to nie wiem o co jeszcze mogliby zapytać.
Kaśka: Boże mam nadzieję, że nie idziesz na studia. (*niuch niuch* Trąci bólem dupy.)
Lulu: Idę, ale nie na jakieś polonistyczne xd Myślałam o grafice. Z resztą wiele osób kupuje prace, ale nawet ich nie sprawdzają ani nic. Ja sprawdzałam, pozmieniałam i będę się matury ustnej uczyć nie tylko samej prezentacji. (Nawet kupiona praca to zło, ale panienka pozamieniała, więc Kot uważa, że końca świata nie będzie.)
Kaśka: Jeśli nie umiesz napisać 15 minutowej prezentacji, to albo jesteś wyjątkowo głupia albo wyjątkowo leniwa. Oszukiwanie przy pierwszym większym wyzwaniu jest po prostu żałosne. Mam nadzieję, że nie zdasz.
Lulu: Wiesz co, życzenie komuś niezdania jest jeszcze bardziej żałosne. Z resztą nie każdy jest orłem w humanistyce wiesz? Napisać to potrafi każdy, ale może wyjść okropna, prawda? Nie przeszkadza mi to, że nazywasz mnie głupią, bo akurat taka jestem. Nie każdy jest super mądry. Chce iść na studia, bo chce się kształcić w dziedzinie, która mnie interesuje.
Szymek (druga osoba wkracza o akcji, melodyjka z Mission Imposible): Znaczy wiesz, myślę że własnie po to są te setki tematów do wyboru, by kazdy wybrał to w czym czuje się dobrze i mógł zrobić dobrą pracę. I tu wcale nie trzeba być orłem w humanistyce, bo opierasz się na opracowaniach innych ludzi, który już zinterpretowali daną rzecz. A pracę można zawsze dać komuś do sprawdzenia.
Lulu: Przeglądałam wszystkie tematy i żaden temat mnie nie zainteresował. Ten który mam wydawał się najciekawszy, ale i tak mało jest do niego książek (mi przychodzi 1) a reszta to głównie wiersze, a ja nie potrafię interpretować wierszy. Z resztą jakbym korzystała z opracowań innych ludzi, to zapewne wypr wyszłoby mi na zasadzie kopiuj-wklej, a to nie jest zbytnio wskazane. (Kot uważa, że jeśli niewiasta nie potrafi powtórzyć własnymi słowami tego, co ktoś powiedział, nie powinna iść na studia. Studia w dużej mierze się na tym opierają)
Babula (wkracza kolejna osoba. Kot się czuje jak narrator dramatu szekspirowskiego): Zgadzam się z Szymek. Nie wiem o jaką cholerę chodzi, ale rok temu NIKT z mojego rocznika (ba, wcześniejszych również) nie powiedział, że kupił sobie maturę - nawet jeśli to zrobił, to miał na tyle ogarnięcia, by o tym nie mówić i nie wyjść na skończonego prostaka i debila. Znaczna większość chodziła mimo wszystko do polonistek (różnych, przecież nie jeden jest nauczyciel w szkole - której niby zależy na dobrych wynikach, nie?) i prosiła o pomoc, sugestię. Za to ludzie z '95 chwalą się kupieniem pracy na lewo i prawo jak debile, aż mam ochotę pójść i to zgłosić. (Panienka ta udzieliła później bardzo wielu rzeczowych porad, wiec zrobiła znacznie więcej niż powyższe panny. Chwali Ci się to, 'cna niewiasto)
Lulu: Dzięki za pomoc.
Ja tam bibliografie, plan wypowiedzi i prace mam już zrobioną. Ja się boję samych pytań. W każdym razie boli mnie to, że określa się mnie jako debila, czy prostaka. Ja tam bardziej tą prezentacje dostałam jako wzór, bo wiele pozmieniałam, bibliografie też musiałam, bo w ogóle źle ją zrobiła XD Ja tam się boję chodzić pytać, bo jestem nieśmiała, a moja polonistka mnie nie lubi, pana który mnie pyta na maturze nie mogę za bardzo się pytać, a 3 polonistka to chyba jakiś duch, bo praktycznie nigdzie jej nie widziałam.
Papcio (wkracza kolejna pani, chyba moja ulubienica jeśli chodzi chamstwo słowne, ubrane w cekiny. Może złapmy się za rączki i potańczmy w kółeczku?): Mój boże, serio? Kupić sobie prezentację i się do tego przyznawać? Co jest takiego trudnego w wybraniu sobie trzech prostych książeczek, przeczytaniu ich i napisaniu dwóch stron w wordzie na ich temat? To nawet nie głupota, tylko niedojrzałość i jakieś upośledzenie w radzeniu z sobie z życiem. Kaśka całkiem słusznie stwierdziła, że nie powinnaś przystępować do matury. Co z tego, że nie idziesz na studia o profilu humanistycznym, skoro na tak banalnym etapie, jakim jest prezentacja maturalna, stosujesz tak leserskie zagrywki. Niezależnie na jakie studia pójdziesz to w kryzysowej sytuacji też możesz się tak zachować, skoro już teraz nie masz z tym problemu. Nie miałabym żadnego zaufania do osoby, która w ten sposób podchodzi do stawianych przed nią zadań. I nie masz gwarancji, że studia przypadną ci do gustu i będziesz się uczyć samych interesujących cię rzeczy - na 100% obstawiam, że w większości przypadków to śmieszne mrzonki.
Tak, wiem, że to temat do wzajemnego pomagania sobie, ale chciałam wyrazić mój ogromny podziw wobec dziewczyn, które zdobyły się na wypisanie ci licznych wskazówek. Dziewczyno, masz 18 (czy tam już 19) lat, czas wziąć się do roboty i zacząć się usamodzielniać.
Pomoc ode mnie: OGARNIJ SIĘ.
Lulu: To proszę znajdź mi książki gdzie będzie mowa o ogrodzie i sadzie poza tajemniczym ogrodem. Szukałam i nie znalazłam, poza właśnie wierszami. Nie umiem pisać wypracowań i tyle. Znam kilka osób co tez kupują prezentacje(tylko potem nic z nią nie robią) i żyją. Ja uważam, że ustna matura jest bezsensu. Tylko dodają większego stresu. Moim zdaniem powinno im wystarczyć wpr z matury pisemnej. Nie znoszę jak ktoś kto mnie nie zna, a ocenia mnie! Nie zna mojej sytuacji, warunków w których musiałabym ją robić.
Może i napisanie wypr nie jest trudne, ale nie dla każdego. Ogarnąć to powinnaś się ty, bo patrz na siebie, a nie na innych. Przeszkadza ci, że mam ją kupioną(nie całkiem)? To jest praktycznie jak ściąganie na spr, wiesz? A założę się, że nie raz to robiłaś. W końcu to od cb żądają byś umiała na spr, a nie ściągała, więc wychodzi na to samo.
Papcio (nadciągnęły kolejne posiłki, ponieważ lincz w cztery osoby to za mało): Ot, choćby "Sofijówka" autorstwa Trembeckiego. Poemat, ale przecież jest akceptowany na maturze. Przy odrobinie kreatywności, mogłabyś wyłowić opis choćby z "Ani z Zielonego Wzgórza". A skoro miałaś problem ze znalezieniem odpowiedniej literatury, trzeba było wziąć coś prostszego. Nie musisz pisać wypracowania na maturę, właściwie nic nie musisz pisać, przygotowanie planu ma być ułatwieniem dla ciebie.
Ty nie znosisz oceniania, za to ja uwielbiam osoby, które przy każdej krytyce wysuwają najcięższą artylerię - jakie to mają złe warunki, zero umiejętności itd. Gdyby to było naprawdę ciężkie zadanie być może przyjęłabym argument z pokorą, ale, niestety, nie jest. Matura ustna z polskiego jest prościutka i niemal niemożliwa do niezdania. Wystarczy, że przemyślałabyś wybór tematu, sięgnęła po kilka książek i uwinęłabyś się ze sprawą w kilka dni.
Nie bardzo widzę związek między ściąganiem, a kupowaniem pracy. Nie wymaga to od ciebie ogromnego wysiłku, masz kilka miesięcy na przygotowanie jej, w dodatku i tak musisz znać treść dzieł, o których opowiadasz, więc zlecenie napisania przez kogoś treści twojej wypowiedzi jest żałosne - chyba, że teraz inaczej wygląda ustna matura.
Bardziej niż kupienie pracy przeszkadzają mi irytujące skróty typu "cb", "spr", "wypr", przepraszam za złośliwość, ale przy czymś takim trochę mnie nie dziwią twoje problemy z pisaniem.
Babula: Jedno pytanie. Co ty znów WYMYŚLASZ?! ZARAZ MI ŻYŁKA PĘKNIE, JAK BOGA NIE KOCHAM. U mnie na politechnice za ściąganie na egzaminie państwowym zostaje się wyrzuconym z uczelni! To, co teraz zdajesz, to nie jest kartkówka, tylko EGZAMIN PAŃSTWOWY, A OSZUKIWANIE NA NIM TO ZBRODNIA. Nie słyszałaś o mądrym koledze, który w tym roku ściągał na maturze? Może iść do więzienia na trzy lata. Byłoby dobrze, gdybyś przestała prezentować tutaj takie gówniarstwo i wzięła do serca to, co ci ludzie piszą, NIE PIERWSZY RAZ. Już jakiś czas temu pisałam tu z tobą również o maturze, tylko że z angielskiego - wiem, że jesteś po prostu zwyczajnym leniem, któremu nic się nie chce, dlatego oburza mnie jak teraz próbujesz się usprawiedliwiać i zarzucasz innym ludziom chamstwo. Chamstwem to jest twoja ignorancja. Lepiej wracaj do nauki, bo ja już ci tutaj nic pomagać nie będę i mam nadzieje, że trafisz na takich egzaminatorów, że nie zdasz. NIE powodzenia.
ŻENADA.
I mam pomysł - zamiast oglądać całe życie durne animce, lepiej przysiądź do czegoś ambitniejszego, bo prezentujesz poziom niższy niż dno i muszelki. Serio, po prostu stąd idź i nie wracaj po żadną pomoc. To, co robisz jest niewłaściwe i byłoby świetnie, gdybyś zdała sobie z tego sprawę.
(pominięta jedna wiadomość od pani, która napisała grzecznie i w miarę sensownie, a że napisała długo, nie marnujmy cennych stronic)
Lulu: Jak ktoś 1 raz przystępuje do ustnej matury, to nie wie czy jest łatwa czy nie. Proste. Na maturach i w ogóle nie ściągam.  Ok, może i jestem leniem, ale znam swoje umiejętności i ograniczenia. Np. Uczę się słówek z ang, staram się i nic mi z tego nie wychodzi. Powtarzałam słówka nawet przez 2 tygodnie codziennie, a jak potem chciałam je sobie powtórzyć, po tyg to zapominałam wszystkie. 
Pisałyście same swoją pracę i co wam to dało? Nic. Dalej jesteście niedojrzałe. Wystarczyło napisać, że kupowanie jest nie w porządku, a nie jeździć po mnie jak po szmacie, bo to nie jest miłe słuchać takich rzeczy. Nie podoba wam się moje postępowanie? Ok. Macie prawo tak sądzić, ale nie trzeba od razu tak się do mnie odnosić i życzyć bym nie zdała. Nawet swojemu wrogowi nie powinno życzyć się źle.
I tyle w tym temacie, bo nie chcę więcej spamować.
Babula: Piszesz tak, jakby poprzednie matury ustne z polskiego były tajemnicą i obecnie nikt nie jest w stanie ocenić ich poziomu trudności. Przystępujesz do matury ustnej? Sam fakt, że podchodzisz do matury powinien już świadczyć o tym, że zdajesz sobie sprawę z jej poziomu (który kiedyś w założeniu miał być wysoki, obecnie jest żenujący). Co nie zmienia faktu, że idiotów i nieuków powinna eliminować - oby ten dzień kiedyś nastąpił.

Co mi dał fakt, że napisałam swoją pracę? To, że mam czyste sumienie, nauczyłam się w tym czasie wielu rzeczy i mam teraz prawo powiedzieć, że "ściąganie" na tej prostej maturze to ogromna żenada. Mam prawo to powiedzieć, bo udało mi się ją zaliczyć, a byłam w klasie matematyczny-fizyczno-informatycznej. Wystarczyło trochę chęci i dobry pomysł. Skończ ze swoim usprawiedliwianiem. Tobie już podziękowaliśmy.

Tym sposobem dobrnęliście wraz z Kotem do końca tejże dyskusji. Dziewczyna, naturalnie, popełniła błąd - przyznała się, że kupiła maturę. Nie, nie twierdzę, że kupienie matury to coś złego, ponieważ trzeba spojrzeć poprzez szeroką perspektywę, a nie ograniczać się do "jesteś głupia" czy "jesteś leniwa" (choć z leniwością się Kot zgadza), które zaprezentowały głupiutkie dziewuszki w powyższym sporze. Nie twierdzę również, że jest to coś dobrego. To kwestia, która dla mnie jest obojętna - pod warunkiem, gdy jak inne panny, o tym się nie dowiem.


0 komentarze:

Prześlij komentarz

Współpraca


Adres e-mail

Pani.Kotelkova@gmail.com

Gadu-Gadu

10183085

Tak, nadal korzystam z komunikatora.