• Facebook
  • Google+
  • Instagram
  • Twitter

wtorek, 17 czerwca 2014

#22 Państwo nie-palaczy i społeczeństwo palaczy




Państwo nie-palaczy jest jednak społeczeństwem palaczy. Dlaczego? W ciągu swojego życia spotykam przede wszystkim palaczy i prawdę mówiąc, nic mi do tego. Jeśli ktoś chce zamieniać pieniądze na dym, przekonany, że go to uspokaja lub mu to pomaga - niech będzie, nie będę go nawracała. Jesteśmy ludźmi i jesteśmy dorośli, prawda? Dlaczego więc właśnie palacze próbują wmusić mi papierosy? Och, pardon, może źle to zabrzmiało, ale taki był mój zamiar. Słyszał ktoś o biernym paleniu? Zaiste, trąbi się o tym na lewo i prawo i to właśnie palacze zmieniają osoby takie jak ja, w pół-palaczy.
Nigdy nie miałam papierosa w ustach, nie wiem jak on smakuje, ale z pewnością wiem jak śmierdzi. Palacze też w wielu przypadkach śmierdzą. Wystarczy, że przejdą obok osoby takiej jak ja, a już zostają zdemaskowani. Żadne perfumy, guma miętowa czy owocowa tego nie zmieni. Teoretycznie nic groźnego, bo faktycznie, jak ktoś przejdzie obok mnie na uczelni - niech sobie przechodzi, wolny kraj i wolna wola. Tylko szlug wypalony na przystanku, na szybciutko, bo za dwie minuty pojawi się autobus... No przepraszam, to dalej śmierdzi. Pewnie taka osoba usiądzie obok mnie i mi zatruje powietrze, a w najgorszym przypadku znów dostanę chrypy, śluzówka zacznie płakać a chusteczki higieniczne będą moją jedyną obroną. Może gdybym tak alergicznie nie reagowała na dym i zapach papierosów, nie pisałabym tej noty. Jednakże po ostatnim odchorowaniu, bite pięć dni z chrypą (brzmiałam jak mój kot po spaleniu strun głosowych, tylko w przeciwieństwie do niego, nie przegryzłam kabla) postanowiłam wyrazić swój sprzeciw.  
Idąc ze znajomymi na piwo, nie oczekuję, że zaprzestaną palenia na czas tkwienia w moim towarzystwie. Nie jestem dyktatorem, przecież nie mogę im niczego zakazać. Tylko dlaczego muszę ich prosić, by nie dmuchali mi w twarz albo stanęli tak, by dym nie wyciągał w moją stronę swoich cuchnących łapsk? Za każdym razem muszę prosić i przypominać, bo jeśli nie przypomnę, kończy się to chorobą. Inaczej sytuacja się rysuje, gdy to ja podążam za nimi do palarni lub na podwórko - wówczas to ode mnie zależy czy dym na mnie poleci czy nie. Skoro weszłam tam z dobrej woli, to muszę się dostosować.
Niemniej, do tej pory spotkałam ze dwie-trzy osoby, które w moim towarzystwie albo nie paliły w ogóle, albo starały się palić tak, bym nawet tego nie poczuła. Nie musiałam nawet prosić. "Palisz?" "Nie." "Okej." Co dziwniejsze, właśnie te osoby najrzadziej cuchną papierosami. Jak poznam ich magiczny składnik na "nieprzywieranie" zapachów do ubrań, koniecznie go opatentuję.
Może przejdę do meritum - wiele lokali i miejsc jest przeznaczonych dla niepalących. Nie musisz palić aktywnie, by przeszkadzać - wystarczy, że wypalisz fajkę przed przyjazdem busa, wejścia do restauracji czy do przedziału. Będziesz śmierdzieć, drogi palaczu, a to właśnie smród najbardziej razi nas, niepalących.
Nim palacze się oburzą, bo zaiste, mają prawo się oburzyć - jesteście dla mnie jak menel. Skoro Wam menel przeszkadza, to Wy przeszkadzacie mi.

Zechcę podkreślić, jeśli ktoś nie zauważył tego do tej pory. Nie narzekam na palaczy dla samego narzekania - kiedy nocuję u koleżanki i ona pali w swoim pokoju, nie mogę jej tego zakazać. To jej dom. Kiedy idę z kumplem na piwo, nie mogę wymagać, by siedział jak cnotka i nie sięgnął po szluga.

Szanuję, ale i chcę szacunku. To dużo?

7 komentarzy:

  1. A szczerze mówiąc to ja jestem nie-palaczem (ilość wypalonych papierosów w życiu raczej nie przekracza jednego na rok) i rzadko kiedy czuję czy ktoś pali czy nie.
    Ale co do reszty to rozumiem, ja mam podobnie z gandzią i nikt nigdy nie mógł zrozumieć, że dla mnie jest to smród nieziemski i z miejsca zbiera mi się na wymioty. Ale nie, no jak to przecież to super piękny zapach! Jamajka, Marley itp... No niekoniecznie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdy mieszkałem w akademiku, dziewczyna piętro niżej paliła gandzie mniej więcej 2 razy dziennie. Jeśli miałem uchylone okno, to cały zapach unosił się do góry, wprost do mojego pokoju. Z początku było całkiem przyjemnie, ale z biegiem czasu coraz bardziej zaczęło mnie to denerwować. Także Know That Feel Bro.

      Usuń
    2. Gandzia dwa razy dziennie? Podejrzewam, że mózg miała już całkiem przepalony. Z szacunkiem dla palaczy 'lekkich' dragów, ale to nie jest papierosek i szkodliwość na szare komórki z pewnością jest kilkukrotnie większa.

      Usuń
    3. Obracam się w środowisku narkologicznym (takie studia). Jeden z kolegów od 3 lat pali niemalże codziennie z drobnymi przerwami trwającymi ok. miesiąc. Ma najlepsze wyniki z całego roku. Efektu nie da się odnieść do ogółu, ale zgadzam się, że baczka głównie otępia.

      Usuń
    4. No co do gandzi to jest jeszcze chyba kwestia towaru. Czyste konopie nie mają taki efektów - więc jeśli gość sobie coś tam hoduje, ewnetualnie bierze od kogoś kto nie pryska gandzi muchozolem to jestem w stanie w to uwierzyć. Niestety znam wiele takich, biorących towar od osiedlowych dillerów co to: "eeeee...yyyy....siedzę sobie właśnie... na....yyyy... jak to się nazywa??... no... to słowo... a ławka! ... no... yyy ale o co mi chodziło z tą ławką....??"

      Usuń
  2. Ja jestem osobą niepalącą i strasznie mnie denerwuje to, że ciągle muszę wdychać ten smród. Może ktoś kto pali się obrazi, ale taka jest prawda!! Ja nigdy nie paliłam i nie mam zamiaru a tak właściwie to wciągając ten dym szkodzę sobie bardziej niż taki palacz. To nie fair, że ja muszę to ochydztwo wciągać pomimo iż nie chcę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Cóż skuszę się na komentarz, ponieważ jestem palaczem. Pale i trudno, jeśli komuś to jakoś przeszkadza, że po prostu przesiakam tym zapachem. Jeśli mam możliwość kupienia paczki papierosów i mi ją sprzedają bez zastrzeżeń, że będę śmierdzieć to nie ma o co się czepiać. Owszem rozumiem, że masz taki a nie inny problem i to trochę wina twoich znajomych jak tak Ci dymem w twarz dmuchają. Nie wrzucaj wszystkich albo większość populacji palaczy do tego worka. Ja osobiście nie palę przy znajomych, którzy nie lubią dymu ale w zamian muszą znosić smród na moich ubraniach.
    Gdyby klient w sklepie wyskoczyłby z tym, że śmierdzę fajkami to bym go wysmiała. Moje pieniądze, zdrowie i mój smród. Trudno nie muszą robić zakupow, ja jakoś przeżyje.
    Co do wyczuwania papierosów parę minut po zapaleniu w lokalach. Patrząc na to, dochodzę do wniosku, że nie mogłabym palić przez ponad pół dnia. Rano autobus, później szkoła, knajpa/praca, autobus i dom. Więc nikt by na to się nie zgodził.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Współpraca


Adres e-mail

Pani.Kotelkova@gmail.com

Gadu-Gadu

10183085

Tak, nadal korzystam z komunikatora.