• Facebook
  • Google+
  • Instagram
  • Twitter

niedziela, 3 sierpnia 2014

#27 Obs za obs, kom za kom...



Obs za obs, kom za kom, czyli o blogowych galeriankach, usługobiorcach i tym, co kryje się za z pozoru niewinną propozycją wymiany. Zapraszam zainteresowanych do lektury (dotyczy to również piszących opowiadania, bo zaistniała sprawa jest analogiczna).


Zjawisko zawarte w tytule jest tak powszechne, jak powszechny jest widok narzekającego Polaka. To było, jest i będzie, tak jak słońce wstaje na wschodzie i zasypia na zachodzie. Jaka jednak prawda, w moim odczuciu, kryje się za krótką i z pozoru niewinną propozycją? Pomijając to, że jest denerwująca i ukryta jest za nią desperacja, zażenowanie lub strach? Otóż, za komentarzami tego typu ukryty jest odpowiednik prostytucji. Wiem, mocne słowa i najpewniej potencjalni Czytelnicy podzielą się na trzy grupy:
- tych, którzy żałują, że nie widzą min osób, których ten post dotyka;
- tych, którzy żałują, że nie zobaczą mojej miny po lawinie nienawiści i hejtów, jaka tutaj spłynie;
- tych, którzy zamkną stronę, bo stwierdzą, że nota za długa, za głupia lub też bez sensu (lub pierdylion innych powodów i opinii, za które się gniewać nie zamierzam).


Blogowe usługi obs za obs, kom za kom działają dokładnie na tej samej zasadzie co prostytucja, choć gdybym była drobiazgowym człowiekiem, nie mogłabym uniknąć stwierdzenia, że właśnie cały świat na tej zasadzie funkcjonuje. Teraz jednak nie interesuje mnie świat, a konkretne zjawisko pojawiające się na profilach, komentarzach i grupach na błękitnym portalu społecznościowym. Na czym polega ta zasada? Mamy osobę świadczącą usługę (blogową galeriankę), która mówi, że za komentarz odwdzięczy się komentarzem, a za obserwację obserwacją. Tutaj nie ma waluty pieniężnej czy przysług, tu jest prosta wymiana. Teoretycznie tyle w temacie, ot prostytucja blogowa ogranicza się to tego, że galerianką jest proponujący coś za coś. Jednakże, po głębszych przemyśleniach, sprawa znacznie się komplikuje, bo nawet korzystający z takich usług stają się czymś na wzór blogowymi galeriankami.
Zagrożenia wynikające z tej relacji nie ograniczają się tylko do tego, że może nie zostać dotrzymana usługa na rzecz usługobiorcy. Mówiąc o niedotrzymaniu obietnicy, mam na myśli, że klient napisze komentarz i zaobserwuje, ale rewanżu nie widać, nie słychać ani nawet nie czuć. Ot, nieuczciwi sprzedawcy znajdą się zawsze, nie tylko na alledrogo. Co mogę powiedzieć o galeriankach, które dostają wypłatę a nie muszą nic na nią robić? Przebiegłe, żal mi głuptasa, który nabrał się na tę sztuczkę.
Niestety, albo stety, również galerianka może stać się ofiarą. Potencjalny klient tak naprawdę wietrzy łatwą popularność, ponieważ ta bywa zaraźliwa jak ospa wietrzna. Mówię tutaj o prostym równaniu, gdzie A to klient, B to galerianka, a C to przyszły, potencjalny klient pana A. Pan A korzysta z usługi pani B, a pan C to zauważa. Dochodzi do wniosku, że skoro pan A zgadza się na takie układy, to komentuje pana A. Pan A otrzymuje komentarz i nawet nie musi oferować zapłaty, bo w końcu nigdzie nie obiecywał panu C, że ten dostanie opinię. Wejścia i komentarze są, do tego za mniej niż połowę kosztów. Szkoda, że duma jest nisko cenionym towarem.
Współcześnie, potępia się wszelaką prostytucję i korzystanie z niej. Nikt się nie przyznaje, bo to wstyd i hańba, a jednak ludzie korzystają z przeróżnych uciech za pieniące. Ot, towar na wymianę. Bo wymiana od kupna niewiele się różni, ponieważ kupno to wymiana za pieniądze. Potępia się tych, którzy trudnią się usługami, jak i tych, którzy z tych usług korzystają. Dlatego zatem tak popularna jest blogowa prostytucja, gdzie niewiele grup ją potępia? Dlaczego nikt nie dostrzega zła w tym z pozoru niewinnym obs za obs, kom za kom? Rośnie nam kolejne pokolenie galerianek! (drama-queen).
Oczywiście, że dramatyzuję, podkręcam kolory  i wykorzystuję inne bajery, by przedstawić sprawę w jak najgorszym świetle. Teoretycznie nie jest to takie złe, wiem o tym, ot sposób, by pozyskać opinię i obserwatorów. No niestety, współcześnie top to te blogi, które mają sporo wejść i jeszcze więcej komentarzy, tylko w większości, nie pokrywa się to z jakością. Mówię tu nie tylko o jakości komentarzy, opierających się w dużej mierze na zasadzie przejrzałam notkę i skrobnę coś, że niby przeczytałam, a wszyscy są za głupi, by to zauważyć. Mówię tutaj również o jakości bloga.
Dobry blog, podobnie jak dobre opowiadanie, obroni się sam i sam znajdzie sobie Czytelników. Szukanie ich na siłę, oferując wszelakiego typu usługi, jest próbą ukrycia żałosnego poziomu. Desperacją, wynikającą z niedojrzałości, a niedojrzałość, wynikająca z chęci bycia popularnym. W końcu, nieważne co mówią, ważne że mówią? Niestety, nie dla mnie. Oczywiście! Ktoś może bronić się stwierdzeniem, że potrzebuje opinii, by wiedzieć czy dobrze pisze! Pomyślmy... Czy opinia galerianki, której płacisz za usługę, będzie szczera czy też taka, jaką chciałbyś otrzymać?
Oczywiście, ja również pragnę, by mój blog był poczytny i chciałabym mieć więcej wejść i opinii, ale czy zamierzam się kompromitować, uniżać i prosić ludzi? Nie. Jeśli ktoś chce, zrobi to, ja zachęcać i prosić nie będę. Co najwyżej, jak w tym przypadku, wrzucę linka do grup na błękitnym portalu społecznościowym i poczekam na odzew.  Ot, zapraszam ogólnikowo, ale nigdzie nie obiecuję, że się odwdzięczę. Bo i po co? Nie zależy mi na pseudo-komentarzach.
Dlaczego o tym piszę? Nie tak dawno napisałam na jednej z grup, że chciałabym poczytać blogi (wymieniłam, które kategorie mnie nie interesują) i pojawiły się komentarze, a jakże. Jedna trzecia w ogóle nie sprawdziła, czy kwalifikuje się do moich wymogów. Zatem nabiłam wejścia kilku stronom o modzie, jedzeniu i lifestylu, przy czym miałam wrażenie, że za każdym razem to ten sam blog, tylko inny szablon. Zupełnie tego nie rozumiem, doprawdy.
Oh, skomentowałam dopiero jedną trzecią. Kolejna grupa od razu zawarła w komentarzu, że jak skomentuję i zaobserwują, to się odwdzięczą. Tym to nawet nie nabiłam wejść, bo nie mam zamiaru złapać jakiegoś wirusa czy coś. Ostatnia grupa to, na szczęście, osoby na tyle ogarnięte, że wpasowały się w moje wymagania. Zaobserwowałam może jednego czy dwa blogi, skomentowałam może kilka - ot tak, z własnej woli, a nie tylko dlatego, że ktoś pragnie kupić moją uwagę.

Powyższy wpis jest z jednej strony apelem do młodych, prowadzących blogi osób - nie sprzedawajcie swojej dumy, żebrząc o komentarze. To żałosne! Osoby stojące z boku po części z Was kpią. Z drugiej strony napisałam to to, ponieważ plaga komentarzy rośnie, choć i tak mnie, póki co, nie dotyka (pomijając jeden raz, o którym wspominałam). W moim przypadku jest to szczepienie zapobiegające zarażeniu. 
Apel skierowany do wszystkich brzmi: blogowanie to zabawa! Nie bierzmy tego zbyt poważnie, nie walczmy o komentarze, lajki i wejścia. To ma być zabawa, a nie wyścig szczurów do popularności. No a skoro ktoś chce się ścigać, to proszę bardzo, ja sobie popływam na materacyku, z drinkiem i popatrzę na Was, śmiejąc się w duchu, że omija Was świetna zabawa. Ci, którzy będą mi towarzyszyć, z pewnością podzielają moją opinię.
Tym pozytywnym akcentem dotarliśmy do podsumowania, które jest stosunkowo krótkie, jak na mnie.  No i nie powiem niczego odkrywczego. Prowadzący bloga, którzy oferują usługę obs za obs, kom za kom, próbują w ten sposób leczyć kompleks kiepskiej strony, który równie często jest kompleksem zasłużonym. Nie wchodzę, bo wiem co tam zastanę - Sodomę i Gomorę, a poza tym, nie chcę zostać klientem blogowej gelarianki.

A teraz, kiedy tekst dobiegł końca, czekam na falę nienawiści. 



10 komentarzy:

  1. Masz w 100% rację. Mnie osobiście też denerwuje to zjawisko, które jest popularne dla dziewczynek w wieku 13 lat. Chcą na siłę być dorosłe co i tak przynosimodwrotny skutek...

    OdpowiedzUsuń
  2. Jest tak, jak napisałaś. Śmieszy mnie to, że dziewczynki błagające o komentarze faktycznie je otrzymują... od innych, podobnych dziewczynek. Myślę, że wśród blogerów jest pewna grupa, która między sobą bawi się w obs za obs i kom za kom - takie towarzystwo wzajemnej adoracji. Reszty to po prostu nie interesuje.
    Fajnie byłoby mieć setki obserwatorów i tysiące wejść na bloga - ale żeby tak było (i przynosiło satysfakcję), trzeba czytelnika zainteresować. Obserwujący-z-wyboru nie będzie miał problemu z zostawieniem komentarza czy przeczytaniem CAŁEJ notki, a to chyba liczy się najbardziej dla autora.
    Dawno temu, kiedy jeszcze w podstawówce zakładałyśmy z przyjaciółkami blogi z opowiadaniami, jakoś nie spotykałam się z problemem wyłudzania zainteresowania. Czy to ja byłam jakaś "inna", czy to zjawisko się po prostu nasiliło?

    OdpowiedzUsuń
  3. Zjawisko, o którym piszesz uważam za wyjątkowo niedojrzałe i kretyńskie. Tutaj to wprawdzie nie jest tak widoczne - ale np. na photoblogu było prawdziwą plagą.
    Mnie zastanawia jeszcze jedno - jak to jest z podrzuceniem linków bloga na różne strony. Ja miałem z początku wielki z tym problem, teraz wprawdzie tak robię, ale mimo wszystko czuję jakiś niesmak, jakbym był jakimś akwizytorem (mimo wszystko staram się zawsze, żeby link był "na temat").

    OdpowiedzUsuń
  4. Chrystusie, ale nudy ...

    Jeśli nie masz nic sensownego do powiedzenia/napisania, to nic nie mów i nie pisz.
    Piszesz strasznie rozwlekle, bez większego sensu i składu. Pozwalasz sobie na jakieś wtrącenia na zasadzie "głośno sobie myslę", regionalizmy i podobne bzdury. Co gorsza, z tego jak piszesz wynika, że nawet nie masz o tym wszystkim pojęcia ...

    Twój problem polega najprawdopodobniej na tym, że uważasz się za osobę mającą coś mądrego do powiedzenia, mającą jakąś misję. Otóż z tego co piszesz wynika, że nie masz - przynajmniej obecnie.

    Ech, no i po cóż ja tu weszłam?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozległe notki? A co ma napisać? "W ogóle nie podoba mi się obserwuje za obserwuje i kom za kom. A wy co o tym sądzie." Może ty lubisz pisać w ten sposób, ale dziewczyna się napracowała, napisała z sensem i mądrze mówi. Zapewne piszesz takie komentarze, bo należysz do grupy blogowych prostytutek :)

      Usuń
  5. Fajny blog, zapraszam na mój ;*

    Czyli jak to najczęściej jest formułowane. Ja nie rozumiem tego, że śmieciowe blogi, w których notki składają się z jednego, góra dwóch obrazków i trzech zdań są w jakikolwiek sposób popularne. Takie "WTF?", bo ja tego nie rozumiem. Wcale a wcale.

    Zresztą, ja cię rozumiem z tym hejtem. Ludzie zawsze hejcą tych, którzy krytycznym okiem patrzą na rzeczywistość i piszą to, co widzą. Ze nie klepią po główce tych, co robią to, co wszyscy, tylko są indywidualni i widzą ludzkie błędy.

    OdpowiedzUsuń
  6. Autorka bloga może mówić i pisać, oczywiście, wszystko, co jej się podoba, nawet jeśli nie ma to większego sensu i składu. W końcu to jej strona, wolna Polska i tak dalej. Nie sposób się jednak nie zgodzić z przedmówcą.
    Czytam Twojego bloga od pewnego czasu i zazwyczaj udawało mi się powstrzymać przed napisaniem komentarza, nawet wtedy, gdy się nie zgadzałam z Twoimi słowami. Jesteś młodą osobą, pisanie jest Twoją pasją, ale te próby bycia mentorem dla innych... są nie do zniesienia.
    W każdym razie nie chcę Cię uczyć skromności ani patrzenia na to, co uda Ci się napisać z dystansem, bo nie na tym polega moja rola. Myślę, że gdzieś w głębi duszy zdajesz sobie sprawę z tego i dlatego budujesz wokół siebie mur ("nie-boję-się-krytyki"), o którym właśnie chciałabym powiedzieć kilka słów.
    Ile razy będziesz jeszcze pisać, że czekasz na falę nienawiści? Ile razy będziesz jeszcze czekać na złośliwe komentarze? Ile razy będziesz chwalić się/żalić się, że dostałaś pierwszy/setny negatywny komentarz, jednocześnie pokazując swoją wyższość, bo okazał się "lepszy jakościowo, niż myślałaś"? Myślisz, że wszyscy dookoła Ciebie to idioci, którzy nie potrafią pisać i pozostaje im tylko pluć jadem na Twój niewątpliwy talent?
    Gdybyś nie bała się komentarzy, po prostu dałabyś sobie z tym spokój, a nie podkreślała na każdym kroku, że tak jest naprawdę. Chcesz przekonać o tym samą siebie czy nas, czytelników? Wolisz trwać w przekonaniu, że jesteś szalenie uzdolnioną pisarką, a w dodatku - to dobre - profesjonalistką. Apeluję więc o zdrowy rozsądek - to, co jest dla Ciebie świetne, dla innych nie musi.

    Pisz dalej, ale szanuj czytelnika, bo może właśnie przez takie zachowanie nikt nie będzie chciał czytać Twoich wypocin.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Witam:) Chciałam powiedzieć kilka słów na swoją obronę, jeśli mogę to tak nazwać. Od samego początku teksty nie miały być mentorskie, a podszyte ironią. Chciałam dzielić się spostrzeżeniami, moimi opiniami, ale nie chciałam nikomu narzucać swojej woli. Odnośnie "krytyki" - pisałam o niej odnośnie tego postu, który był prowokacją. Zarówno sam w sobie, jak i na grupach na fejsie, oraz na moim fanpejdżu. To była prowokacja, najprostsza z możliwych i byłam ciekawa efektów, spodziewając się innych komentarzy, niż otrzymałam. Stąd moje autentyczne zdziwienie, zawarte w poście na profilu. Nie nazwałam komentarza hejtem, a raczej negatywnym komentarzem - nie uznałam, że jest bezpodstawny. Nie wątpiłam nigdy w intelekt Czytelników, tylko wiem jak może pisać człowiek, którego uczucia zostały zranione. W tym kontekście spodziewałam się "fali nienawiści", choć określenie samo w sobie również jest ironiczne. Nie spodziewałam się krytyki od Czytelników, ale od tych, którzy zajrzeliby tu po "zapowiedzi" na grupach.
    Wiem jak to mogło wyglądać, ale wiem jaki był mój zamiar i cel. Z pewnością nie chciałam w żaden sposób urazić Czytelniczej grupy. Za to mogę z ręką na sercu przeprosić, i za to przepraszam. Ciebie i innych. Jednakże nigdzie nie napisałam, że jestem profesjonalistką. Ba, nienawidzę tego stwierdzenia. Nigdy również nie twierdziłam, że mam "niewątpliwy" talent. Przypisałaś to mojej osobie, nie odczytując właściwie ironii, którą podszyty jest cały blog.

    Dziękuję za kilka słów miejscami słusznej krytyki. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja także kiedyś korzystałam z usług internetowych "galerianek", tylko że na Asku, jestem więc w stanie zrozumieć osoby, które tak postępują i nie do końca zgadzam się z Twoimi słowami. Nie brałam udziału w wymianach typu obs za obs z powodu kiepskiego poziomu mojego Aska czy (niech mnie Wielki Potwór Spaghetti broni, bo moje poczucie własnej wartości jest bardzo wysokie) kompleksu kiepskiej strony. Dałam się w to wciągnąć z poczucia niesprawiedliwości, ponieważ tylko tak mogłam normalnie egzystować na tej stronie. Gdybym nie wymieniała się pytaniami mogłabym co najwyżej gadać sama do siebie- z anonima sama zadawać sobie pytania, a potem sama na nie odpowiadać. Napisałaś w tej notce, że dobra strona obroni się sama, ale co na mojej stronie miało się samo obronić? Szablon? Bo jak już wspomniałam, pytań na niej nie było.

    OdpowiedzUsuń
  9. Tytuł jest idealny, lepiej bym tego nie mogła określić.
    Najpier obs za obs, kom za kom, a później lodz*k za 5 dyszek. Dlatego czy ja wiem, czy koloryzujesz...

    OdpowiedzUsuń

Współpraca


Adres e-mail

Pani.Kotelkova@gmail.com

Gadu-Gadu

10183085

Tak, nadal korzystam z komunikatora.