• Facebook
  • Google+
  • Instagram
  • Twitter

poniedziałek, 22 września 2014

#31 Pseudo rozprawa o szepcie duszy



No i co, prawie koniec września. Nie odczułam nawet, że ten czas tak biegnie. Równo miesiąc temu wyjeżdżałam do Włoch, trochę ponad miesiąc temu moje życie było w miarę poukładane. Teraz jestem w tym miejscu, w którym jestem o czasie, jaki jest. Nie wiem co będzie za miesiąc i staram się o tym nie myśleć, bo wielokrotnie w ostatnim czasie powtarzałam, że nie wiadomo co przyniesie los. Odpowiadałam tak, sama nie wierząc w potęgę tych słów, a teraz? Cóż. Teraz jestem tu i wiem, że to zaczyna być moja ulubiona odpowiedź na każde pytanie dotyczące przyszłości oraz ostatecznych decyzji, jakie mam rzekomo podjąć. Rzekomo. Nigdy nie podejmuję ostatecznych decyzji i właśnie ta dewiza mi to uświadomiła. Niemniej, po tym jakże nudnym i zbędnym wstępie, który miał zapchać pustą przestrzeń na białej stronie Worda, zapraszam do głównego tematu moich dzisiejszych wynurzeń.


Tak, dzisiaj znów coś z zagrożeń w mojej głowie. Mianowicie, podczas dzisiejszej bezsenności przyszedł mi do głowy temat, jakim są szepty duszy. Wiem jak to brzmi, nie wiem dlaczego tak to nazwałam, ale jakoś tak przypasowało mi to w kontekście rozmowy, jaką prowadziłam. Rozmawiałam o poezji, o czym obserwatorzy mojego fanpejdża doskonale wiedzą.

Z poezją jest tak, że ona krzyczy. Krzyczy uczuciami, Autor krzyczy całym sobą. Poezja jest głośna, nawet gdy wypowiadamy ją szeptem. Proza jest subtelna, ponieważ krzyk Autora jest schowany, ukryty gdzieś między akapitami. Jest tylko jednym, krótkim westchnieniem - opisem, rozmową, myślą. Może być krótki lub długi. Jest, ale trudno go wyczuć w grze aktorskiej bohaterów.

O poezji, której notabene nie lubię, zaczęłam rozmawiać z kimś, kto zapytał mnie o opinię. Mnie. No cóż, zgodziłam się przeczytać to, co mi zaprezentował i przyznam, że kunszt zaprezentował zacny. Krócej: wiersz mi się spodobał. Przeczytałam go trzykrotnie. Raz, by odnaleźć moment, w którym wiersz zaczął krzyczeć w moją stronę. Drugi raz w kontekście fragmentu, który zwrócił moją uwagę. Na sam koniec przeczytałam dla sprawdzenia rymów, które grały (pomijając końcówkę). No dobrze, przeczytałam jeszcze raz, ot tak, by poczuć go cały.
Jakiś czas później usłyszałam opinię, że jestem z tych osób, które patrzą w ciekawy sposób na poezję. Najbardziej zaskoczyło mnie twierdzenie, że się na niej znam. Otóż, głupio mi było powiedzieć, że mam z nią taki stosunek, jak kot z wodą. Nie lubię, boję się i nie zamierzam do niej podchodzić. Podzieliłam się tylko spostrzeżeniami, jakie uzbierały mi się przez lata. By nie być gołosłowną, przytoczę to, co twierdziłam:
Zaczęłam od twierdzenia, że jak proza szepcze o uczuciach, tak poezja krzyczy emocjami. Poezja to coś, kto każdy może czytać jak chce i gdzie chce, co jest największą krzywdą dla istoty tak delikatnej. Jest to cios wymierzony w tego, co poezję czyta; w wiersz sam w sobie; w tego, co poezję tworzy. Poezja to drzwi duszy, najłatwiejsze do otwarcia, bo nie ma zamka i nie potrzeba nawet klucza. Wystarczy popchnąć. Jednak by je popchnąć, trzeba je wpierw dostrzec w mroku egoizmu, jaki otacza ludzkie serca.
Tutaj pozwolę sobie przerwać przytaczanie wypowiedzi i chcę napisać słów kilka o tym, czym jest mrok egoizmu. Ludzie stali się nieczuli i niewrażliwi. Zmieniły się priorytety. Żeby zrozumieć wiersz, trzeba mu poświęcić chwilkę, trzeba go poczuć tak, jak czuje się aromat wyjętego z piekarnika dania. Ludzie nie mają na to czasu. Tyle tych rozpraszaczy - muzyka, telewizja. Poezja potrzebuje ciszy. Bo tylko w ciszy ludzie słyszą swoją duszę, a w końcu wiersz to głos duszy.
Przytaczania ciąg dalszy; twierdziłam, że od dawna uczono mnie, by nie szukać w utworze Autora. Co Autor miał na myśli od gimnazjum, poprzez liceum aż do momentu, jak zaczęłam studia. Na studiach priorytety się zmieniły i za każdy przejaw domyślania się, gdzie w tekście jest Autor, spotykałam się z krytyką. Błędem jest twierdzenie, że w poezji nie ma Autora; podobnie jak zakładanie, że Autor miał myśl. Do tworzenia poezji potrzebne są uczucia, a te nie biorą się z myśli.
Każdy poemat musi mieć gdzieś swój początek, a jeśli nie w głowie, to w sercu. Poezja jest głosem duszy, więc zaczyna się od duszy, od środka, od najwrażliwszego punktu w ludzkim ciele. Poezja zaczyna się w duszy Autora, a kończy w duszy tego, co czyta. Niestety, ludzie nie potrafią czytać duszą. To już nie te czasy. Nie wiem czy potrafię czytać duszą, bo to jest pewne ryzyko. Drzwi, które otwieramy, może otworzyć ktoś inny - drzwi prowadzą przecież w obie strony, nie tylko jedną.

We własnym cytacie, który przytoczyłam z fanpejdża, wspomniałam, że proza również ma takie szepty duszy, ale są dużo bardziej ukryte. Nie wiem ile Autorów robi jak ja, i prawdę mówiąc, nie chcę wiedzieć. O czym mówię? Mam plik na pulpicie, w którym zapisuję wszystkie cytaty wyrwane z kontekstu. To są chwilowe szepty duszy. Jakiś akapit, zdanie czy rozmowa, które zachowane są na później. Do jakiegoś opowiadania, do jakiegoś tekstu.
Powiedz mi, Czytelniku, jak z olbrzymiego rozdziału wyłapać taki jeden mały szept duszy?

To wszystko z mojej strony, mam nadzieję, że pseudo wynurzeniem nikogo nie zanudziłam. Na zakończenie prezentuję dziecko nocnej bezsenności, czyli krótki wiersz. Jest naładowany emocjami i symboliką, ale czy potraficie go przeczytać duszą? Nie wiem. Uważajcie z czytaniem, bo jeśli otworzycie drzwi, otworzycie również siebie. Pozdrawiam i kłaniam się nisko.

"Zwycięstwo, zwycięstwo" drze się zew ludzkich serc.Szept na przekór im wystaje, niesłyszalny, niedotykalny:Świętuj, Kartagino, świętuj. Płoń, Kartagino, płoń.
Takie moje wynurzenie, żaden traktat czy cokolwiek poparte dowodami. Kto się zgadza, niech się zgadza; kto nie, to nie. 

3 komentarze:

  1. Prywatnie wyrażam pogląd wedle którego umiejętność uzewnętrzniania swoich myśli to prawdziwy talent i dar.

    Nic nam nie jest dane raz na zawsze, tak wiele osób zdaje się o tym zapominać, uświadamiając sobie ten fakt na wiele spraw w życiu patrzy się z zupełnie innej perspektywy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak Ty genialnie piszesz... Już od pierwszych słów poczułam taką magię całej wypowiedzi. Zdecydowanie zgadzam się z tym, że "poezja krzyczy emocjami". Będę tutaj zaglądać często (właściwie to dodaję do obserwowanych), zwłaszcza, że jeszcze czytając więcej informacji o Tobie, jakoś znalazłam wiele własnych cech.
    Pozdrawiam,
    A.

    http://still-changeable.blogspot.com - będzie mi miło jeśli zajrzysz.

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny post! Choćby już ze względu na określenie "szepty duszy", które pojawia się w nazwie mojego bloga i fanpejżdża na FB.
    Ja też jestem bardzo emocjonalna. Moje wiersze i felietony aż kipią od emocji, za co coraz częściej obrywam od ludzi bo twierdzą, że powinnam je ukrywać. Ja nie umiem.
    Zresztą, zajrzyj do mnie: http://www.szeptyduszy.blog.onet.pl
    Będzie mi miło, jeśli zechcesz pozostawić ślad po sobie.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Współpraca


Adres e-mail

Pani.Kotelkova@gmail.com

Gadu-Gadu

10183085

Tak, nadal korzystam z komunikatora.