• Facebook
  • Google+
  • Instagram
  • Twitter

piątek, 28 listopada 2014

#35 Herbata zamieszana wspomnieniami


Patrząc przez okno i widząc zimową, deszczową aurę, człowiek mimowolnie wpada w ramiona chandry. Odechciewa się wszystkiego - wyjście z łóżka jest niemożliwe, a w telewizji jak na złość nie ma nic ciekawego. Chwile takie sprawiają, że zaczynamy myśleć. Myślenie nie jest złe; to bardzo przydatna i całkiem przyjemna umiejętność, której pewni ludzie nie nabywają aż do swojego kresu. Jednak w dni takie jak dzisiejszy, w dni deszczowe, zimne, w których smutek puka w okno, samotność wchodzi przez komin z torbą nastrojów jak święty Mikołaj z prezentami, myślenie jest złe,  bo efekt końcowy jest następujący - mamy doła.  Depresję. Smuteczek i takie tam. Chcemy leżeć i zapomnieć o naszym życiu, tkwiąc pod kołdrą i skupiając całą uwagę na życiu bohaterów serialu. W dnie takie jak ten roztrząsamy przeszłość, myślimy nad błędami, nad tym co było złe.



My - ludzie - mamy tendencję do zapamiętywania zła, a dobro odstawiamy na bok. Jeśli ktoś nas zrani, będziemy to pamiętać, ale zapomnimy o tym, co było dobre. Zapomnimy o uśmiechach, o żartach, o spacerach i wspólnych wypadach. Pozostaje to, co było złe.  Kłamstwa, bolesne słowa wypowiedziane w chwili słabości, w chwili złości. Jednak... Ma to sens? Nie zmienimy ludzi, nie zmienimy przeszłości, więc dlaczego trwonimy teraźniejszość na myślenie o tym, co złe? Dlaczego marnujemy szansę na lepsze jutro, gdybając, czy i jak ktoś nas zrani jutro. Wpychamy sobie do głowy trupie robaczki, które wiją się, pożerają od środka, tworzą z nas listopadowe, żywe trupy. Nie chcę być jednym z tych trupów, którzy siedzą w autobusie, patrzą za okno i są pogrążeni w złych myślach. Nie chcę by coś mnie pochłaniało od środka. Dlatego uczę się czegoś; pewnej umiejętności, która już odmienia moje życie. Może wydawać się to naiwne, troszeczkę głupie i dziecinne, ale zazdroszczę przedszkolakom tej prostoty życia. Co robię?

Nie pat­rz wiel­ce w przeszłość, która prze­minęła i nie zaw­ra­caj so­bie głowy przyszłością, która nie na­deszła. Żyj te­raźniej­szością i spraw, by była war­ta wspomnień. 
- Ida Scott Taylor




Łapię dobre wspomnienia. Póki co wpisuję je w pamięci - wyrzucam to, co złe i co upchnął mój strach, moje wątpliwości a na ich miejsce daje to, co dobre. Zostawiam sobie chwile radości, śmiechu. A kiedy znów łapią mnie wątpliwości - bo wątpię, bo tracę nadzieję, zaczynam myśleć że mój cel jest nierealny, że jest tylko marzeniem - tworzę tarczę z tego, co dobre. Im więcej dobra, tym lepsza stal,  tym lepiej mnie chroni i tym więcej dobra mam w sobie. Kiedy zaczynam wątpić w człowieka, na którym mi zależy, kiedy ogarnia mnie słabość, strach, czyli to co ludzkie, wracam myślami do dobrych chwil. Do bitwy na wodę w mieszkaniu, która nie miałaby końca, gdyby nie spektakularne poślizgnięcie i ratunek przez złapanie się umywalki. To nie był mój upadek, bo ja bym wyłożyła się jak naleśnik na patelni, a umywalka, którą chciałabym się ratować, pewnie by mnie dobiła. Wspólny spacer późnym wieczorem, kiedy jest zimno, gwieździście i po prostu błogo. Wspinaczka na dach pewnego budynku, patrzenie na miasteczko z góry i powolne picie cytrynowego piwa w towarzystwie gwiazd, księżyca i kogoś, kto jest bardzo ważny. Szczere rozmowy w intymnej ciszy i zmysłowym mroku, gdzieś w środku nocy, gdzie światło z latarni ulicznej słabo rysuje twarz rozmówcy na nowo. Ukazuje go nagiego, szczerego, takim jakim jest. Nagiego nie w sensie fizycznym, ale duchowym. Nocne rozmowy, nie jedna czy dwie rozmówki, ale otworzenie się. Zdjęcie z siebie skóry, rozdarcie żeber i ukazanie tego, co jest w środku, co jest delikatne i słabe. Obnażenie swoich słabości, lęków. Ukazanie prawdziwego siebie.



Wspomnienia, którymi się karmimy, zmieniają nasz dzień, tydzień, miesiąc. Zmieniają nas i nasze życie. Staram się nie skupiać na tym, co złe. Nie jest to łatwe. Nie jest to coś, co przychodzi od razu. Trzeba zbierać w sobie dobro stopniowo, jak pamiątki, by w chwili słabości usiąść w fotelu, otworzyć pudełko zwane umysłem i wrócić do tego, co dobre. Tak, z czasem dobre wspomnienia mogą wycisnąć łzy, mogą boleć, jednak ile dobrego w tym tkwi? Ile dobra nam dały do tego czasu?

Złych wspom­nień nie mu­sisz brać ze sobą. I bez te­go będą cię prześladować. 
- Carlos Ruiz Zafon

3 komentarze:

  1. Świetnie napisane i masz rację - my ludzie mamy tendencję do wspominania tego, co jest akurat smutne i złe... A przez to marnujemy mnóstwo chwil życia. Dlatego sama obecnie nie chcę marnować niczego, nie chcę myśleć i wspominać, a żyć chwilą, tym co jest. Bo potem nikt nie odda mi tych straconych na analizowaniu chwil. ;)
    Pozdrawiam,
    A.

    http://still-changeable.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytając ten tekst, w mojej głowie pojawiło się jedno słowo: Dezyderata. Jeśli znasz, to dobrze, a jeśli nie znasz - polecam sobie przeczytać. Wpisanie tego w google i przeczytanie, zajmie moment, a wydaje mi się że warto.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ktoś powiedział kiedyś, że jesteśmy tym, co jemy.To tylko część prawdy.Kawałkiem "nas"sa także myśli i wspomnienia.Warto zachować te dobre, budujące.A te gorzkie, cierpkie, niepotrzebne, niszczące, wyrzucić przy okazji przedświątecznych porządków.
    Pozdrawiam ciepło:))

    OdpowiedzUsuń

Współpraca


Adres e-mail

Pani.Kotelkova@gmail.com

Gadu-Gadu

10183085

Tak, nadal korzystam z komunikatora.