• Facebook
  • Google+
  • Instagram
  • Twitter

poniedziałek, 10 listopada 2014

#32 Kim jesteś?





Kim jesteś, drogi czytelniku? Jesteś pewien, że jesteś tym kim uważasz, że jesteś? Trzy miesiące temu też myślałam, że wiem kim jestem i że żyję w zgodzie z samą sobą. Myślałam, że nie zaskoczę się żadną decyzją, że nie zrobię niczego wbrew sobie. No i nie zrobiłam niczego wbrew sobie, tak po prawdzie, choć robiłam rzeczy, których normalnie nigdy bym nie zrobiła, to nigdy nie robiłam czegoś wbrew mojej własnej naturze. 

Kim jestem? Kim Ty jesteś? To trudne pytania, na które chcemy odpowiedzieć. Chcemy znać odpowiedź i poszukujemy jej przez całe nasze życie, rozważnie podejmując każdą decyzję. Niemniej, drogi Czytelniku, droga Czytelniczko - czy wiesz, kim jesteś? Odpowiedz sobie szczerze, nie muszę znać odpowiedzi na to pytanie. Prawdę mówiąc, nie chcę znać odpowiedzi, ponieważ to kim jesteś jest tylko i wyłącznie Twoją sprawą.

Jeśli wiesz kim jesteś, zazdroszczę Ci, bo osiągnęłaś lub osiągnąłeś konsensus z wnętrzem, z tym, kim jesteś w środku. Po prawdzie, całe życie myślałam, że również mam ten pokój, równowagę. Ostatnie trzy miesiące udowodniły mi, że to kłamstwo.
Znów dygresje, znów zagubienia we własnym planie...


Droga Czytelniczko. Drogi Czytelniku. Czy kiedykolwiek miałeś ochotę zrobić coś, co wydawało Ci się szalone? Czy chciałaś zrobić coś nietypowego, a jedyną rzeczą, która Cię powstrzymywała, było: to nie w MOIM stylu. JA nigdy bym tak nie zrobiła. 

Jeśli tak, właśnie nie robiąc czegoś, działasz przeciwko sobie. Robisz to, czego oczekują inni. Postępujesz tak, ponieważ wpojono Ci, że taki jesteś. Ludzie myślą, że taki jesteś. A jaki jesteś naprawdę? Grzeczna uczennica może pod krótkim rękawkiem ukrywać niezliczoną ilość tatuaży, w stylu motocyklowym. Może jej marzeniem jest posiadanie najprawdziwszego motoru? Czy kobieta, która jest łatwowierna i zbyt łatwo wierzy mężczyzną jest puszczalska? Czy może to właśnie pragnienie miłości i akceptacji kieruje i oślepia ją do tego stopnia, że nie dostrzega prawdziwych zamiarów innego człowieka?

Również trzy miesiące temu podjęłam jedną decyzję, którą po części uważałam, że jest zgodna z moją naturą. Choć kusiło, choć szczypało po policzkach, choć całowało po szyi kiedy kładłam się spać, byłam pewna, że podjęłam słuszną decyzję. Następnego dnia stało się coś, czego się nie spodziewałam. Ot tak odrzuciłam wcześniejsze postanowienie i zrobiłam coś, co rzekomo było wbrew mnie. Teraz wiem, że początkowe odrzucenie wynikało nie z tego, że ja tego nie chciałam, ale z tego, że społeczeństwo ukształtowało mnie na taką, jaką jestem teraz.

Oczywiście, ktoś może dojść do wniosku, że w takim razie prawo i wszystkie moralne zasady są po nic, ponieważ ograniczają to, kim naprawdę jesteśmy. Jednakże prawo i zasady moralne pozwalają nam decydować, czy jesteśmy dobrymi lub złymi ludźmi. To, o czym ja piszę, pozwala nam być szczęśliwym lub nieszczęśliwym człowiekiem.

Trzy miesiące temu podjęłam decyzję, że chcę być szczęśliwym człowiekiem. Podjęłam ją w zgodzie z moją naturą. Ponoszę konsekwencje, nie jestem tak szczęśliwa, jak chciałabym być. Jednakże, wiecie co? Nie żałuję, a chyba właśnie o to chodzi w życiu. By nie żałować podjętych decyzji. Więc nieważne jaką podejmiesz decyzję, niech to będzie Twoja decyzja i bądź jej pewien do samego końca.

I tym oto sposobem witam się z Wami, moi drodzy Czytelnicy, po prawie półtorej miesiącu przerwy!


2 komentarze:

  1. hm racja, człowiek uczy się na własnych błedach :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wydaje mi się, że to właśnie osoby które "wiedzą kim są", nic o sobie tak naprawdę nie wiedzą. Dlaczego? Chociażby dlatego, że z każdym dniem, stajemy się bogatsi o nowe doświadczenia, myśli. Skutkiem tego są zmiany, zniekształcenia względem naszego wczorajszego ja. Nigdy więc nie poznamy siebie, zawsze będziemy o krok do tyłu, dwa... dziesięć. Zresztą, nie sądzisz że poznawanie siebie, odkrywanie coraz to nowszych rzeczy, których się nie spodziewaliśmy, jest niesamowite? Należy też dodać do tego jeszcze jedno moje spostrzeżenie. Teoria głosząca że jesteśmy tabula rasa, została dawno już obalona. Rodzimy się więc "z czymś". Dla uproszczenia, nazwijmy siebie pojemnikiem - pudełkiem. W pudełku tym, bazowo coś już jest. Co więcej, ciągle wpadają tam nowe rzeczy, czasem podobne, czasem całkowicie odmienne. I by z tego pudełka coś wyjąć, potrzeba odpowiedniej metody - otworu o odpowiednim kształcie dla danego przedmiotu. Niestety, z reguły, nie jesteśmy ani świadomi tego co w nas siedzi, ani tego jak to wyjąć. Zdobywamy jednak doświadczenie i uczymy się, że np. druga osoba z którą spędzamy dużo czasu, która "ma to coś", może być metodą do wyjęcia z nas miłości. Jednak wiele klocków odkrywamy przypadkowo, np. gdy umiera nam ktoś z rodziny, za kim nigdy nie przepadaliśmy, możemy odkryć coś zaskakującego - smutek, brak. No, mam nadzieję że dosyć dobrze zobrazowałem to co miałem na myśli.
    Druga kwestia do której chciałem się odnieść to podejmowanie decyzji i żałowanie/nie żałowanie ich. Owszem, możemy żałować swoich wyborów, bo np. były głupie. Co jednak mam na myśli poprzez "głupie"? A no to, że mieliśmy dość danych, przesłanek, by dokonać innego "słuszniejszego", wyboru. Całym trik, polega moim zdaniem na tym żeby nie żałować gdy podejmiemy najlepszą możliwą naszym zdaniem decyzję w danym momencie, na podstawie danych które mamy, a potem dowiemy się czegoś więcej, co sprawia że jednak zdecydowalibyśmy inaczej. Stąd całe "gdybym wiedział że... to bym zrobił inaczej". Nie zgadzam się z takim podejściem. Jeśli jednak masz świadomość że dany czyn niesie za sobą nieciekawe implikacje, a mimo to dalej brniesz w to, wtedy żałowanie jest słuszne.

    Mam nadzieję że udało mi się klarownie przedstawić moje poglądy.

    OdpowiedzUsuń

Współpraca


Adres e-mail

Pani.Kotelkova@gmail.com

Gadu-Gadu

10183085

Tak, nadal korzystam z komunikatora.