• Facebook
  • Google+
  • Instagram
  • Twitter

środa, 18 lutego 2015

#41 Badoo - o męskim (niskim) ego.

Post o Badoo pojawił się w Lutym ubiegłego roku, a dokładniej ósmego lutego. Od tamtej pory, na ten moment, ma 4900 wyświetleń (plus drobne) i ponad 20 komentarzy, licząc między innymi moje. Utrzymuje się na topce wyświetleń od momentu pojawienia się i raczej nie ustąpi żadnej innej notce. Sukces? Powiedzmy.

Post o tym, że mężczyźni nie potrafią podrywać spotkał się z przeróżnymi opiniami. Nie prowadziłam statystyk co prawda, ale można się domyślić, że pojawiają się głosy zgodne i niezgodne z moimi opiniami. Takie prawo, każdy może podzielić się swoim zdaniem w internecie, jednak nie każdy powinien z racji na poziom wypowiedzi. Nie mówię tutaj o osobach, które się ze mną nie zgadzały - jak najbardziej, niech się ze mną nie zgadzają. Jestem kobietą, oni mężczyznami. Mam swoje zdanie, oni swoje zdanie. Póki tkwimy na merytorycznej stronie mam/nie mam racji, wszystko jest w jak najlepszym porządku. Niestety, zdarzały się również opinie, które z merytorycznej formy przechodziły do obrzucania błotem (ewentualnie rzucania mięsem). To właśnie te wypowiedzi pchnęły mnie do napisania drugiej części o Badoo - o męskim (niskim) ego. 

Prowokacja z mojej strony? Jak najbardziej. Humorystyczny, satyryczny i niepoważny tekst spotkał się z różną falą krytyki, taką która mnie zadowoliła, ale i taką, która mnie rozbawiła do łez. Dla poszukiwań inspiracji, włączyłam sobie stronę z Badoo i... Już mam trzy wiadomości i siedem powiadomień. Ładnie, nieprawdaż?  Odpisałam na pierwszą wiadomość, nawet nie patrzyłam kto pisze, skąd i czy przystojny. Ot tak, z ciekawości, jak rozpocznie rozmowę nowa osoba i by zbyć zarzuty poprzedniej noty, że jestem strasznie wybredna.


Pan A. zaczął stosować zdrobnienia (z punktu widzenia leksykologicznego przynależą one głównie do kobiecego idiolektu*), następnie pisze wypowiedzi po 2-3 słowa i enter, przez co irytujący dźwięk rozmowy przerywa ciszę. Tak, tworzę w ciszy, by lepiej skoncentrować się na tym, co tworzę. Zaraz zainteresowanie co robię, a jak wspomniałam o blogu, to już chce linka. Przesłać zaraz do notki z Lutego? Lepiej nie, bo się jeszcze jaśnie pan obrazi i będę miała kolejnego krytyka. Ironizuję, oczywiście, proszę tego nie brać na poważnie. Oh mon dieu! Już tyle tekstu, a jeszcze nie dotarłam do poprzedniej noty! Tym razem pozostawię aktualności ze strony Badoo, a przejdę do tego, co działo się przez ten rok. Poświęcę całą uwagę anonimom, dziękując nie-anonimom za odwagę w wyrażaniu własnych opinii.
O, napisał Pan B.! Dobra, cicho. Już nic nie mówię. Będzie dużo cytowania, za co najmocniej przepraszam, ale trudno pisać o czymś, nie mając materiału bazowego przed sobą, prawda? Pierwszy anonimowy komentarz jest bardzo rzetelnym komentarzem, rozpoczynającym się zdaniem, które bardzo, ale to bardzo przypadło mi do gustu. 

Twoja subiektywna ocena na temat tego portalu jest ciekawa, przeczytałem całość i z wieloma rzeczami muszę się zgodzić jako mężczyzna z wieloma niestety nie. (Anonim, 12 Października 2015 )

I na tym pozostawię pozytywne komentarze męskie, za które serdecznie dziękuję. Miło jest przeczytać, że ktoś się ze mną zgadza (bądź też nie zgadza). Chodzi o to, że dziękuję za te komentarze, które zachowały poziom intelektualny i kulturalny, które bronią się same i do których nie mogę dopowiedzieć niczego poza tym, że dziękuję za naskrobanie tak szerokich wypowiedzi i poświęcenie czasu na wpis i skomentowanie go. Nie ma dla mnie większej pochwały od tej, którą wystosowaliście, niezależnie od tego, czy się ze mną zgadzacie lub nie. 

Pora przejść do panów, których moja notka najwyraźniej głęboko ubodła i którzy postanowili poświęcić sporo wolnego czasu nie tylko na przeczytanie tamtego ogromnego wpisu, ale i skrytykowanie go, mojej osoby i spekulacje na temat mojego życia prywatnego. Te ostatnie najbardziej mnie uwiodły, mrraśnie! W moim przekonaniu (głęboko osobistym) osoby te popełniły któryś ze skrytykowanych przeze mnie błędów i najwyraźniej nie potrafiły do tego podejść z dystansem, humorem czy zdrowym rozsądkiem. Dlatego też wyciągnęły potężną artylerię wycelowaną w moją osobę, ukazując, jak bardzo bezbronni są na złośliwe, nieskierowane bezpośrednio w nich poczucie humoru. 

Sposób w jaki piszesz, autorko tekstu, też wskazuje na Twoje niskie poczucie wartości. Faktycznie ciężko musi Ci być utrzymywać znajomości z takim podejściem do ludzi. Jak dla mnie zbyt mało zrozumienia i powierzchowność w ocenianiu innych. Trochę dystansu do siebie i innych. (Anonim, 25 Grudnia 2014)

Może jest we mnie mało zrozumienia dla innych, ale tutaj mówimy o portalu społecznościowym. Internetowe znajomości (zwłaszcza romansowe) nie wciągały mnie na tyle, by poświęcić im dłuższą chwilę. Raczej wolę żyć, niźli siedzieć na portalach społecznościowych i pisać z kimś, kto udaje kogoś kim nie jest, byleby mi się przypodobać. Nawet teraz, siedząc na Badoo na drugiej zakładce, widzę zachowania, które mają sprawić, że spojrzę na rozmówcę przychylniej. Udają kogoś, kim nie są. Powierzchowność... Cóż. Zawsze ciekawi, kto zarzuca mi powierzchowność? Bo przecież nie może to być mężczyzna, który odrzuca rozmowę z kobietą na Badoo tylko dlatego, że ma krzywe zęby lub nie ma miseczki D? To zakrawałoby o hipokryzję, doprawdy! 
Dystans do siebie mam, przynajmniej tak mi się wydaje. Dystans do innych? Też mam. Dlatego patrzę na nich trochę z boku i to mi wystarcza, by zaoszczędzić mnóstwa czasu. Proszę mi nie wmawiać, że to złe zachowanie, bo robi tak prawie każdy na takim portalu. Ładna/nieładna, brzydki/przystojny. Powierzchowność zawsze nami steruje. Zawsze. Jednakże, ja się z tym pogodziłam. 

i pewnie do dzisiaj jesteś samotna i płaczesz do podusi wybredna panienko. (Anonim, 10 Stycznia 2015)

Dokładnie. Leżę całymi dniami w łóżku, pochłaniam zatrważające ilości lodów i przytulam się do mojego kota. Dla przykrej wiadomości tego anonima: mam chłopaka. Mam chłopaka, jakiego szukałam, a nie takiego, jaki się znalazł przypadkiem. Mam chłopaka, jakiego chciałam,  a nie na jakiego zasługiwałam. Wisienką na torcie będzie fakt, że poznałam go właśnie na... Badoo. Hipokryzja? Nie sądzę. Nie mówiłam, że nie można tam spotkać nikogo wartościowego. Mówiłam, że mężczyźni nie potrafią podrywać. Ten nawet nie próbował. 

Komentarz z 12 stycznia 2015 roku z początku wydawał się za długi, ale postanowiłam zmniejszyć litery cytowanych komentarzy, by móc spokojnie zmieścić wszystkie ciekawsze wypowiedzi. Ten co prawda krytyką mojej osoby nie jest. Tak szczerze, nie wiem do końca czym jest. 

Czekam na ciekawą odpowiedz od autorki blogu. Mam 20 lat w dzieciństwie byłem biedny więc gorszy(powiem tylko że znajomi z szkoły byli boga i z domu 60 000zł to nic) Do tego wykształciła mi się wada oczu co świąd medycyny w Polsce o czymś takim dowiedział się w przełomie 2009r a nie 1994r. Więc przylepiono mi kartki do pleców jakie można było. Samo ocena do 16 roku nie wiedziałem co to jest, aż się wkurwiłem.
Zacząłem zmieniać wszystki z pójściem do nowej szkoły, Z 103kg zrzuciłem 26kg,
Trenowałem krav mage, na siłowni, pracowałem i to niemało zarabiając 7zł wyciągałem 600 zł i jeszcze szkoła technikum można powiedzieć że niemam farta na 34 osoby w klasie 19 to byli dresy a ja słucham hard metal rock...
W ciągu roku pierwszego miałem przy nauczycielu na lekcji 6 bójek. Po pierwszym roku pracy po 80/90h treningów po 20\35h picia 12\16 esspreso dzienie życie ciągle w stresie że zaraz jakiś człowiek dopierdoli się do mnie, zaczął mi układ nerwowy szfankować, oczywiście ojciec znajomego załatwił mi najlepszego neurologa w Warszawie i stwierdziła padaczkę. W skrócie po 2latach jej zdaniem leczenia, moim ćpania mnie odstawiłem leki sam znowu w rok ogarnąłem się i zdałem szkołę i egzaminy.  Brakuje wam czegoś w tym streszczeniu mojego życia?
Mi tak kobiet do 16 roku życia dałem się zgnoić uważałem że jestem gównem i nie podrywałem żadnej (co frajer ;R ) Po 16-17r niemiałem czasu a 17-19r nie pamiętam niczego W wieku 19lat ja się zacząłem uczyć nawiązywać znajomość ufać ludziom, gry między chłopakiem i dziewczyną! I powiem jedno kobiety to sprzedajne k,u,r,w,y nie należę do głupich w rok z zarobków 7 zł zarabiałem w bankowości prowizje 2500 5000zł  Czyli rok hulaj dusza piekła niema dużo ścierwa zaczęło się wkoło mnie kręcić ale normalnej i inteligentnej dziewczyny nie znalazłem do dziś, dziś 90% w miastach to nic niewarte ścierwo a o te normalne chcą człowieka elokwentnego wygadanego. (Anonim, 12 Stycznia 2015)

Em. No więc tak. Czytałam ten komentarz kilka razy i prawdę mówiąc, nie wiem do tej pory czego ode mnie oczekiwał komentator. No naprawdę. Rozumiem, trudne przejścia, jakieś problemy, ale... No właśnie? Ale? Miało mi to udowodnić, że kobiety są chciwe i dwulicowe? Że sama jestem dwulicowa? Nie rozumiałam celu tejże wypowiedzi, która jeśli się przyjrzymy, jest bardzo rozbudowana i zajęła co najmniej kilka minut z życia. Najgorsze, co możemy zrobić w komentowaniu, to wywlekanie całej swojej historii w sposób niezrozumiały, chaotyczny. Gdybym była bezczelna do bólu, powiedziałabym wprost, że ten komentarz to jeden wielki ból dupy. Odpowiedziałam na komentarz kilka dni po jego publikacji (musiałam przemyśleć co chcę napisać) i nadal czekam na odpowiedź komentatora. Cóż, chyba nigdy nie dowiem się co kryło się za tą jakże rozbudowaną wypowiedzią. Może ktoś pokusi się o interpretację? W odpowiedzi na inne pytanie odnośnie porady pojawił się kolejny komentarz anonima (założyłam, że innego).

"Wiedziałam, że to po prostu metoda na podryw". Pod tym względem kobiety są dziwne. Zakładają konto na tego typu stronie a później zrażone, że ktoś je podrywa. A na co liczą? Bo chyba 90% nie na poznanie kolegi, z którym porozmawia o kursie dolara. Co w tym złego, że je ktoś podrywa? To jakaś obraza, facet który podrywa jest nienormalny? (29 Stycznia 2015).

Otóż, nie odpowiedziałam już na ten komentarz. Możliwe, że trochę z lenistwa, a później mi to uciekło. Zdarza się każdemu, nieprawdaż? Owszem, zakładając konto na takim portalu zakładamy, że będziemy podrywane, ale raczej nie chcemy być podrywane chamsko i postrzegane jako obiekt seksualny. Niestety, bardzo często w rozmowach z mężczyznami czuję się jak narośl przy piersiach. To niezbyt fajne uczucie, wierzcie mi. Może więcej Czytelniczek odczuło ten problem? Kiedy kolega z Wami rozmawiał i miałyście wrażenie, że mimo, iż gadacie o pierdołach, to jego myśli krążą tylko wokół tego jak Was zaliczyć? Czasami to mówi Wasza postawa, panowie. 

Postawa w nawiązywaniu znajomości jest bardzo ważna. Wspominałam między innymi, że nie należy się sztucznie zainteresować pasją kobiety i zaczynać rozmowy pod tym kątem. Dlaczego? Bo kiedy dostaję wiadomość "co piszesz?" wiem, że nie interesuje go odpowiedź, tylko szuka pretekstu bym odpisała. Nie mam ochoty rozmawiać z kimś, kto udaje zainteresowanie moją pasją tylko po to, by zaraz zmienić temat na bardziej wygodny. Podobnie wspominałam, by nie zaczynać komplementem, bo to jak próba kupienia towaru. Dam Ci komplement = Ty daj mi... Dokończcie sami. Jeśli komplementujecie kogoś,  a za tym komplementem kryje się cel, jakikolwiek, z którego czerpiecie korzyści, jest to komplement zły. 

Na samym końcu najnowszy  rodzynek - komentarz Anonima z Lutego. To właśnie on pchnął mnie do napisania tego artykułu, bo choć pozostali komentatorzy byli względni, czepiali się fragmentarycznie, to ten po prostu pobił wszystkie szczyty. Wbrew pozorom, nie poświęcę mu uwagi prawie w ogóle. Bon appetit! 


Przeczytałem cały tekst z zaciekawieniem i mogę stwierdzić że urodą to Ty zapewne nie porażasz :D, mam dla Ciebie kandydata Jan Miodek :DDDDDDDDDDDDDDDD piszą do Ciebie faceci którzy liczą na przypadkowe bzykanko bo po ocenie Twoich zdjęć nikt nie chciał by się z Tobą pokazać na ulicy, a dobry lodzik w zaciszu jeszcze nikomu nie zaszkodził. Dziewczyno ogarnij się, bo możesz zostać tylko starą panną albo zakonnicą z Twoimi wymaganiami.

Jedyny słuszna odpowiedź na ten komentarz.


No, na ten moment to tyle, jeśli chodzi o negatywne komentarze. Ostatni pozostanie zbyty milczeniem, jako, że jest... Jaki jest. Umywam rączki. Co do komentarzy jako takich. Z wyrażaniem własnej opinii jest tak, że mamy do niej pełne prawo, zwłaszcza w internecie. W internecie też czujemy się bezkarni i piszemy co tylko nam ślina na język przyniesie. Cieszę się, że znaczna większość komentarzy jest kulturalna. Nie mam do nikogo żalu o to, że się ze mną nie zgadza, bo każdy ma do tego prawo. Niech jednak wypowiedzi mają argumenty merytoryczne i niech nie zakrawają o głębszą hipokryzję.

Tytuł artykułu brzmi Badoo - o męskim (niskim) ego. Nie jest to powodowane tym, że mężczyźni na tym portalu (jak i wielu podobnych) mają zbyt niskie ego by zagadać na ulicy. Ten post jest echem starszej notki, w której pojawiły się głosy oburzenia (zacytowane wyżej), w których  ukazała się niska, męska samoocena. Ich reakcja oraz sposób odpowiedzi jasno pokazuje, że nie poradzili sobie z satyrycznym, momentami bardzo szyderczym komentarzem o mężczyznach i błędach, jakie popełniają na stronach internetowych. 


Gdybym ja miała reagować oburzeniem na każdy szowinistyczny post, komentarz, mem czy artykuł, już dawno bym wypluła płuca. Prawda jest taka, że czytam blogi, których autorzy mogliby zostać nazwani szowinistami. Czytam to, by poznać męskie spojrzenie na kobiece sprawy. Bo to jedyny sposób, by spojrzeć trochę z dystansem i obiektywnie. Nie ma się co unosić, bulwersować, odgrażać. To tylko tekst pisany; trochę satyry i trochę złośliwości. Jeśli nie jest stricte o Tobie, drogi mężczyzno, to co się przejmujesz? Powinieneś głównie wzruszyć ramionami, jeśli Cię tekst nie rusza. Skoro rusza, zachowaj poziom merytorycznej wypowiedzi. 



To tyle z mojej strony, myślę, że trzecia część Badoo pojawi się wkrótce. O dziwo, całkiem chwytliwy temat!

*Idiolekt - każdy z nas posiada własny język, czyli słowa których używa w danym natężeniu. Idiolekty są niepowtarzalną cechą jednostki. Wikipedia!


4 komentarze:

  1. PS Muszę zgodzić się z Twoim hejterem (w połowie) "piszą do Ciebie faceci którzy liczą na przypadkowe bzykanko " tam 99% użytkowników na to liczy. Niestety :(

    OdpowiedzUsuń
  2. widzę, że mamy wiele wspólnego. :D.
    ja też poznałam swojego obecnego partnera na badoo i też jest on taki jakiego szukałam.
    na naszym przykładzie można powiedzieć, ze istnieją jeszcze "normalni" faceci, których poznało się na interencie. :)

    świetny post ! :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Cóż, nie posiadam konta na tym portalu i raczej wątpię, że kiedyś je sobie tam założę, chociaż wnioskując po Twojej wypowiedzi, że właśnie tam poznałaś chłopaka, którego chciałaś, to nigdy nie mówię nigdy w takim razie. :D Ogólnie z tymi portalami jest tak, że bardzo często spotyka się tam osobników liczących od razu na nie wiadomo co, a komplementy od razu się sypiące, zdrobnienia, buziaczki i tym podobne, doprowadzają mnie do lekkiego szału (zdarzało mi się bowiem bawić w "losowanie rozmów" na starym jak świat gg, ale po pewnym czasie podziękowałam).
    Pozdrawiam,
    A.

    P.S czy przy pierwszym cytowanym komentarzu nie miało być roku 2014? ;)

    OdpowiedzUsuń

Współpraca


Adres e-mail

Pani.Kotelkova@gmail.com

Gadu-Gadu

10183085

Tak, nadal korzystam z komunikatora.