• Facebook
  • Google+
  • Instagram
  • Twitter

sobota, 28 lutego 2015

#45 Mam raka.


Mam raka. To słowa, które diametralnie zmieniają życie zarówno tego, kto je wypowiada, jak i tego, kto je słyszy. Nieważne po której jesteś stronie. Nieważne, czy to Twoja bliska osoba jest chora, czy też to Ty właśnie dowiedziałeś się o tym, że masz coś, na co umierają tysiące ludzi. Masz w sobie coś, co powoli będzie Cię wyniszczało, pożerało. Masz świadomość, co Cię czeka. Wiesz, po prostu wiesz, że nic już nie będzie takie, jak było.
Mam raka, mam raka forum, rak piersi, mam raka piersi, jak powiedzieć że mam raka, rak objawy
Jest to notka bardzo osobista. Kiedy zakładałam bloga rok temu, obiecałam sobie, że nigdy nie będę pisała o sprawach prywatnych. Nawet jeśli o takowych piszę, to nie mówię wprost, co dotyczy mnie, a co nie. Wiedzą albo najbliżsi, albo tylko się domyślają. Ta notka różni się od wszystkich właśnie tym, że powiem wprost: dotyczy mnie. Nie tylko, dotyczy wszystkich osób chorych lub które podejrzewają, że mają raka. Sama notka poświęcona jest naszej cywilizacyjnej chorobie; chorobie, na którą umierają tysiące; chorobie, na którą nie ma skutecznego lekarstwa. Chorobie, która niszczy nie tylko człowieka, ale ludzi. I najmocniej przepraszam za jej długość, bo krótka z pewnością nie będzie.
Mam raka, mam raka forum, rak piersi, mam raka piersi, jak powiedzieć że mam raka, rak objawy
Mam raka, mam raka forum, rak piersi, mam raka piersi, jak powiedzieć że mam raka, rak objawy
Kilka tygodni temu przypadkowo mój luby wyczuł dziwne zgrubienie na piersi. Leżeliśmy w łóżku i oglądaliśmy kolejny odcinek naszego serialu medycznego. Wiecie, ten serial w którym kulejący lekarz obraża każdego napotkanego na swej drodze człowieka. No i znalazł, luby, nie doktor. Znalazł guzek. Po dogłębnym przebadaniu się, również go wyczułam. Niewielka kulka, jakieś pół centymetra średnicy, która ucieka pod dotykiem. Twarda, ale nie wywołująca bólu czy dyskomfortu. Na drugiej piersi brak, więc od razu wiadomo, że najprawdopodobniej anomalia. Oczywiście, by nie wzbudzać paniki, stwierdziłam, że to pewnie nic, ale dla pewności pójdę do lekarza.
Mam raka, mam raka forum, rak piersi, mam raka piersi, jak powiedzieć że mam raka, rak objawy
Łatwo można się domyśleć, że nagle serial przestał mnie tak fascynować. Starałam się nie myśleć o tym guzku, ale to jest jak z myśleniem o tym, że nie swędzi Cię kostka. Udajesz, że nie swędzi, bo wiesz, że jak będziesz drapać, to tylko będzie swędziało dalej. Jednakże udawanie nie sprawia, że problem znika. Udawałam, że problem sam zniknie przez kolejne tygodnie. Teoretyczne nie-myślenie całkowicie mnie pochłonęło. Myśl o tym, że... No, nie oszukujmy się, od razu podejrzewałam, że to może być rak, zmieniła mnie i to bardzo.
Mam raka, mam raka forum, rak piersi, mam raka piersi, jak powiedzieć że mam raka, rak objawy
Przede wszystkim, zmieniła mnie świadomość, że moja babcia gdy miała czterdzieści parę lat, miała amputowaną pierś. Oczywiście, miała raka, chorobę z którą dzielnie walczyła. Wydarzenia tamte odbijały się echem przez prawie całe życie, echo nadal jest gdzieś słyszalne. Drobne rodzinne spory, jakieś lęki, przyciszone dyskusje za zamkniętymi drzwiami. Najbardziej mnie bawi dyskusja na podobny temat przy stole w urodziny, choć nie pamiętam, kiedy to się przytrafiło ostatni raz. Może kiedy jeszcze babcia była wśród nas? Niemniej, wiem, że tamte wydarzenia odcisnęły się na niej i na mojej mamie, sama byłam dzieckiem i nie pamiętam tamtego okresu.
Mam raka, mam raka forum, rak piersi, mam raka piersi, jak powiedzieć że mam raka, rak objawy
Jak zmieniła mnie świadomość, że mogę mieć raka? Na gorsze. Wizja nieuchronnego końca sprawiła, że wszystko zaczęłam od siebie odpychać. Mówiąc o końcu, nie miałam na myśli śmierci, ale o świadomości, że wszystko nagle się zmieni. Założę na nos okulary ze szkiełkiem Masz raka i każde moje działanie będzie motywowane lub demotywowane przez chorobę. Moje relacje z lubym bardzo ucierpiały, tym bardziej, że nie potrafiłam z nim o tym porozmawiać. Bałam się. Bałam się myśli: Co jeśli jestem chora? Co jeśli? Moje samopoczucie bardzo cierpiało. Kiedy byłam sama i miałam czas myśleć, głównie chciałam leżeć w łóżku i płakać. Tworzyłam problemy tam, gdzie ich nie było. Bo jaki miało sens życie?
Mam raka, mam raka forum, rak piersi, mam raka piersi, jak powiedzieć że mam raka, rak objawy
Gdzieś podświadoma myśl, że mogę mieć raka sprawiła, że się poddałam nim stanęłam z nim do walki. Bałam się spojrzeć prawdzie w oczy. Bałam się przyznać sama przed sobą, że coś najprawdopodobniej mi dolega i zamiast leżeć i nic nie robić, powinnam wstać i iść do lekarza. Wiedziałam, że czas działa przeciwko mnie. Ile razy ludzie przegrywają walkę z chorobą tylko dlatego, że za późno do niej stanęli? Gdzieś to we mnie tkwiło przez kilka tygodni. Te wszystkie myśli, te wszystkie wątpliwości. Pożerały mnie od środka jak białe robaczki pożerają trupa. Najgorsze w tym stanie było to, że nie byłam ich świadoma aż do dzisiaj.
Mam raka, mam raka forum, rak piersi, mam raka piersi, jak powiedzieć że mam raka, rak objawy
Moja samoocena spadła gwałtownie. Po prostu, jak mogłam być atrakcyjna? Jak mogło mi się coś udać? W ogóle był sens brać się za jakiekolwiek projekty, jak w każdej chwili mogło mi się coś stać, bo mogę być chora? Kłóciłam się z osobami, na których mi zależało. Mówiłam i czyniłam rzeczy, które bardzo bolały mnie i bolały ich. Zmieniłam się na gorsze, jestem tego świadoma. Teraz jestem, wcześniej naprawdę nie byłam. Wcześniej tkwiłam w klatce myślenia o tym, ile osób umarło na raka, jakie są szanse, co to może być. Myślenie, myślenie i jeszcze raz myślenie, gdzieś tam głęboko schowane, gdzieś tam trawiące od środka.
Mam raka, mam raka forum, rak piersi, mam raka piersi, jak powiedzieć że mam raka, rak objawy
Wiecie co jest najgorsze w myśleniu o tym, że możesz być chory? Sam się nakręcasz. Kiedy nie masz pewności, nie masz potwierdzenia w badaniach lekarskich, ale zaczynasz tak o sobie myśleć. Boisz się pójść do lekarza by usłyszeć diagnozę, więc wolisz sam sobie to wkręcać. Aż do przełomu. Moim przełomem  nagle stał się film, Gwiazd naszych winach. Złamał mnie, sprawił że wylałam mnóstwo łez i zrobiłam jeszcze więcej głupich rzeczy, byleby pogodzić się z tym, że coś może mi dolegać. Kilka dni później podjęłam decyzję, że muszę pójść do lekarza.
Oczywiście, porozmawiałam z rodzicami, porozmawiałam z bratem. Powiedział mi coś, co po części mnie rozbawiło, tak pozytywnie. Stwierdził, że prowadzę cholernie zdrowy tryb życia i po prostu nie mogę być chora. Następnie stwierdził, że jestem za młoda by mieć raka. Nie bójmy się tego słowa, raka.
Mam raka, mam raka forum, rak piersi, mam raka piersi, jak powiedzieć że mam raka, rak objawy
Tutaj pozwolę sobie przerwać moją historię.
Wiecie, że wiele młodych osób nie pójdzie do lekarza gdy coś im zaczyna dolegać tylko dlatego, że są za młodzi by mieć coś poważnego? Przecież umieranie na choroby dotyczy osób starszych. To nic bardziej mylnego. Ta choroba nie mówi: O, masz przed sobą jeszcze całe życie. Poczekam, spotkamy się jak skończysz czterdziestkę. Nie, ta choroba nie dba o to, ile masz lat, kim jesteś i jakie masz życie.
Mam raka, mam raka forum, rak piersi, mam raka piersi, jak powiedzieć że mam raka, rak objawy
U mnie w okolicy była dziewczyna, chodziła do liceum, za rok miała mieć maturę (albo miała). Nie znam szczegółów tej historii, podobnie nie wiem czy wydarzyła się trzy czy cztery lata temu. Wiem natomiast, że w niefortunnym wypadku złamała nogę. Potknięcie, coś na wuefie? Nie wiem, naprawdę nie wiem, ale wiem, że miała złamaną nogę. Wiadomo, do gipsu, kuśtykała kilka tygodni, ale noga jej się zrosnąć nie chciała. Kości nie chciały się naprawić. Zrobiono szczegółowe badania i okazało się, że ma raka kości, którego wcześniej nie wykryto. Zdiagnozowano to za późno. Zmarła niedługo potem.
Mam raka, mam raka forum, rak piersi, mam raka piersi, jak powiedzieć że mam raka, rak objawy
Inny licealista, chłopak. Przypadek całkowicie już odległy - rak jądra.
Przyjaciel mojej przyjaciółki dość skrzętnie relacjonował to, co się z nim dzieje na blogu. Przeglądając go, podziwiałam skrzętność publikacji. Nie będę przepisywała jego notek, bo to nie o to w tym chodzi. Nie będę rozpisywała się nad większą ilością przykładów, bo to nie o to chodzi. Chodzi mi o świadomość, że ta choroba atakuje niezależnie od tego, kim jesteś i ile masz lat. Kiedy wyczułam guzek pod palcami, wiedziałam, że wiek nie robi różnicy. Teoretycznie powinno mnie to zmobilizować, powinnam ruszyć pędem do lekarza, ale odkładałam to, bo się bałam.
Mam raka, mam raka forum, rak piersi, mam raka piersi, jak powiedzieć że mam raka, rak objawy
Strach jest głównym czynnikiem, jaki warunkuje nasze działania. Czasami nie jesteśmy w stanie sprostać naszym lękom, nie jesteśmy w stanie stanąć naprzeciwko nim, bo boimy się, że przegramy. Jednakże, własnie brak czynności sprawia, że przegrywamy. Strach, o którym pisze, robi coś więcej. Coś, o czym piszę, ale o czym jeszcze nie wiesz, droga Czytelniczko, drogi Czytelniku. Strach ten niszczy nam życie, a wielokrotnie ten strach jest... Bezpodstawny. Tak, dokładnie, może być tylko strachem, niczym więcej.
Tak jak nie lubię Paula Coelho i jego książek, tak pozwolę sobie zacytować fragment książki Alchemik, najlepszego jego dzieła. 
Strach przed cierpieniem jest straszniejszy niż samo cierpienie. 
I jeśli mogę coś powiedzieć - to prawda. Tak bardzo bałam się pójść do lekarza, tak bardzo bałam się tego, co może zawyrokować, że sam strach pogorszył jakość mojego życia. To nie choroba mną kierowała, a strach. 
Dzisiaj w końcu poszłam do lekarza. Wstałam rano, zadzwoniłam do przychodni, a następnie zrobiłam sobie kawę i usiadłam do laptopa. Płakałam. Od rana czułam się jak skazaniec, który czeka na obwieszczenie wyroku. Następnie wsiadłam w samochód i wiedziałam, że się spóźnię na umówioną wizytę, a to tylko pogarszało mój stan. W przychodni okazało się, że i lekarz się spóźnia. No to co? Siedziałam i odliczałam każdą minutę. Miałam telefon, ale żadne wsparcie ze strony znajomych, żadne strony ani nic nie potrafiły oderwać mnie od tych myśli.
Mam raka, mam raka forum, rak piersi, mam raka piersi, jak powiedzieć że mam raka, rak objawy
Kiedy przekroczyłam próg gabinetu... Wszystko jakby mnie ominęło. Całe te wydarzenia były odległe. Powiedziałam lekarzowi co podejrzewam, dlaczego przyszłam. Wiele kobiet rezygnuje z badania piersi, ponieważ jest ono bolesne. Mówię tutaj o mammografii. Nie zdecydowałam się na nie, ale na coś innego - bezbolesny zabieg, który pozwolił stwierdzić, czy mam guza czy nie. 
Kiedy leżałam i lekarz przygotowywał maszynę do USG, mówił wprost, czym guzek może być. Potwierdził, że nie jest wymysłem mojej wyobraźni, bo też go wyczuwał. Dla uspokojenia, wymieniał wszystkie możliwe przypadłości, umiejętnie omijając raka. Mówił o guzkach, torbielach, ale ani słowem o raku. I wiecie co? Nie mam nic. Ani guza, ani raka, ani torbiela. Nic. Okazało się, że to czego tak się bałam, jest po prostu guzkiem z tłuszczu. Niegroźnym. Zwykłym, nieistotnym guzkiem, a całe te tygodnie, które spędziłam w strachu, stały się bezwartościowe. 
Bałam się czegoś takiego - wyszłam z gabinetu, śmiejąc się w duszy, choć na twarzy byłam bliska płaczu. Przytuliłam się do mojego lubego i powiedziałam: Wszystko dobrze. Wszystko jest okej. To nic. I faktycznie było nic. Wiecie co jest najgorsze? Że te  N I C  o mało nie odmieniło mojego życia na gorsze. 
Mam raka, mam raka forum, rak piersi, mam raka piersi, jak powiedzieć że mam raka, rak objawy
Dlatego chcę, by mój przypadek był dla Was znakiem, że kiedy podejrzewacie, że dzieje się coś złego, że coś Wam dolega... Byście nie bali się pójść do lekarza. Bo albo to jest nic, jak w moim przypadku, albo wczesne wykrycie uratuje Wam życie. To tyle z mojej strony, droga Czytelniczko, drogi Czytelniku. Wybacz mi za tę jakże wylewną notkę, mam nadzieję, że moja historia Cię nie zanudziła.
Cóż mogę dodać więcej? Teraz czuję się wolna. Naprawdę wolna. 

5 komentarzy:

  1. Po pierwsze - mam ochotę strzelić Cię w łeb, bo właśnie zrozumiałam czym była Twoja wiadomość, że masz sprawy poważniejsze niż sesja i egzamin z fleksji i składni. Nie rozumiem trochę dlaczego się nie dopytywałam, ale z drugiej strony wcale się nie dziwię, że nie chciałaś mi nic powiedzieć. Tylko, no, Hakkari, mówmy sobie o takich ważnych rzeczach, co? >.<
    Po drugie - mam nadzieję, że Twój post dotrze do naprawdę wielu osób, bo jest bardzo ważny. Otwiera oczy na to, czego ludzie się boją. Aczkolwiek pamiętaj, że raka ma każdy. Tylko nie w każdym jest on aktywny. ;). Może kiedyś też zdecyduję się na napisanie takiego postu. Myślę, że takie tematy powinny być poruszane. Otwierają oczy. Pomagają.
    Po trzecie - pamiętaj, że na mnie zawsze możesz liczyć i o wszystkim możesz mi powiedzieć. Nie zawsze pomogę, ale zawsze wysłucham.
    Po czwarte - wiem, co czułaś. Jak byłam gdzieś w pierwszej liceum to wyczułam takiego guzka w okolicach lewej piersi. Najpierw dusiłam to sama w sobie, potem w końcu zdecydowałam się powiedzieć o tym mamie, a mama wysłała mnie od razu do lekarza. Lekarz powiedział, że to nic niegroźnego i zniknie, bo to też właśnie jakiś guzek z tłuszczu czy coś takiego. I faktycznie - już go od dawna nie ma. Ale strach był.

    A ja teraz biegnę udostępnić Twój post u siebie.
    Trzymaj się! <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Myślę, że głównie nasza płeć ma tendencje do nakręcania się. Może chodzić zarówno o sprawy poważne, jak i pierdoły. Szkoda, że nie powiedziałaś mi wcześniej o tej sprawie, niemniej jednak dobrze, że wiedziałam o tym przez przeczytaniem posta. Rzeczywiście jest tak, że wiek nie gra roli. Sama jestem żywym dowodem na to, że można mieć przypadłości, na które cierpią starsze osoby. Ale bywa też tak, że jak już młodziak przyjdzie do lekarza, to jest zdziwienie: "Pani w tym wieku i takie rzeczy..." - jako zdziwienie. Ale jest też druga wersja: "W Pani wieku takie rzeczy nie mają miejsca" - to są własnie Ci geniusze, którzy nie wiem po co zostali lekarzami. Przykre rzeczy przytrafiają się fajnym ludziom - niestety. Trzymaj się, Moja Droga.

    OdpowiedzUsuń
  3. Byłam w podobnej sytuacji, rozumiem wewnętrzny ból i tą bezradność, ale nie ranienie osób, którym na Tobie zależało bez wytłumaczenia... Ty miałaś poczucie końca,a oni jakieś straty. Mam nadzieję, że wszystkie sprawy udało Ci się wyjaśnić, a gdy rak okazał się niczym poważnym, że wróciłaś do etapu gdy go nie było. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam z zapartym tchem. I odetchnęłam z ulgą, gdy okazało się, że wszystko w porządku. Nawet nie potrafię sobie wyobrazić tego, co musiałaś przeżywać przez te wszystkie dni.
    Przesyłam wirtualny uścisk, tyle mogę zrobić. Dobrze, że jest dobrze. Mam nadzieję, że będzie u Ciebie tylko lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pamiętam chwile, kiedy trafiłem do szpitala z 41* gorączką. Najpierw bagatelizowałem chorobę. Po prostu spałem całymi dniami i czekałem, aż przejdzie. Nie brałem nawet żadnych leków. Chłodziłem się tylko gorącymi okładami, ponieważ czasem czułem, że przepalają mi się oczy i jądra. Dopiero po 4 dniach cierpienia, mojej mamie udało się namówić mnie na pójście do lekarza. Lekarz po kilku sekundach rozmowy i dosłownie szybkim przyłożeniu stetoskopu bo mojej piersi, wysłał mnie na prześwietlenie i uznał, że bez szpitala się nie obędzie. Prześwietlenie pokazało około pięciocentymetrowe zmiany w moich płucach. Przeżyłem wtedy ogromny szok. Oczywiście jeszcze tego samego dnia wylądowałem w szpitalu. Spędziłem tam 4 tygodnie i z dnia na dzień uzyskiwałem coraz gorsze diagnozy. Rak jąder z przerzutami na płuca, rak płuc z zaciekami, ziarniniak wegenera. Lekarze, nie wiedzieli co mi jest. Ja coraz bardziej godziłem się, z myślą o tym, że umrę. Wygasło myślenie o życiu i o bliskich. Nawet cień nadziei na przeżycie. Chociaż lekarze jeszcze nic nie wyrokowali, tylko podejrzewali. Otoczenie oddziału dołowało jeszcze bardziej. Średnia wieku 80 lat. Kolejna najmłodsza osoba, oprócz mnie 40. Każdy jak nie z rakiem to inną koszmarną chorobą. Podczas mojego pobytu umarło co najmniej 4 pacjentów z sąsiednich sal. Wreszcie prowadzony niemocą, doktor prowadzący załatwił dla mnie miejsce w Warszawskim szpitalu, specjalizującym się w chorobach płuc i gruźlicy. Trafiłem pod opiekę specjalistów od ziarniniaka wegenera. Spędziłem tam jeszcze 2 tygodnie, z czego ponad połowę na przepustce, bo okazało się, że było to toksyczne zapalenie płuc! Wiecie jak się takie coś leczy? Objawowo. Po prostu trzeba swoje wylerzeć i wykaszleć. Całe to widmo śmierci i utracona nadzieja, tylko dlatego, że lekarze z mojego rodzinnego miasta nie wzięli pod uwagę tego co im sugerowałem! Na szczęście finał tej historii jest pozytywny. Po takim doświadczeniu nauczyłem się na chwilę cieszyć każdą chwilą. Już wiem, że kiedy coś jest nie tak. Po prostu trzeba iść do lekarza. Trzeba tez do końca mieć nadzieję i wiarę, że wszystko będzie, okej. Odchodząc od tematu. Jestem pasjonatem Twojego stylu pisania. Coś mi się zdaje, że będę u Ciebie częstym gościem :)

    OdpowiedzUsuń

Współpraca


Adres e-mail

Pani.Kotelkova@gmail.com

Gadu-Gadu

10183085

Tak, nadal korzystam z komunikatora.