• Facebook
  • Google+
  • Instagram
  • Twitter

czwartek, 16 lipca 2015

#65 Hejterów słów kilka...

Hejter to ktoś, kto krytykuje w sposób dosadny, brutalny i bezwzględny coś lub kogoś, najczęściej anonimowo. Definicja niby prosta i oczywista, ale aby zostać hejterem, wystarczy wyrazić się w sposób odwrotny do tego, o czym traktuje to, co jest komentowane. Najprościej - wystarczy nie zgodzić się z autorem. W ten sposób zniknęła konstruktywna krytyka, opierająca się na wymianie argumentacji za i przeciw. Nie możesz mieć zdania odwrotnego do zdania autora lub innych komentujących. Zniknęła niezależność intelektualna - staliśmy się kopią mas Nie idziemy pod prąd, bo stało się to zbyt niebezpieczne. 


Niestety, zjawisko hejterstwa wyparło wszelaką krytykę konstruktywną. Jesteśmy pokoleniem egocentrycznym, przekonanym o nieomylności, niepodważalności naszych sądów. Dlatego chętnie oceniamy, dlatego chętnie sądzimy. Nie dopuszczamy do siebie myśli, że możemy się mylić; że nasza wiedza jest niepełna. W XXI wieku nie możliwym jest posiadanie pełnej wiedzy na dany temat, bo jest to zbyt rozległe. Wiemy o pewnym wycinku i na jego podstawie oceniamy rzeczywistość. Ktoś inny ma inny kawałek tej samej wiedzy i zupełnie inaczej postrzega to samo co my. 

Wiedza. Każdy z nas posiada okruch wiedzy, a wiedza jest chlebem, który pokruszono na części. Sami nie jesteśmy w stanie zebrać i zrozumieć wszystkich kawałków, bo jest ich za dużo, a życie jest za krótkie. Dlatego wiedza powinna być wymienna - powinniśmy się wymieniać tym, co wiemy. Co robimy? Walczymy ze sobą. Skaczemy sobie do gardeł, przekonani, że to JA mam rację. Dlatego umarła krytyka konstruktywna, polegająca na wymianie doświadczenia. Co nam pozostało? Hejterstwo. 

JA mam rację. TY się mylisz. Nie zgadzasz się ze mną, więc jesteś skończonym kretynem. 
Teoretycznie, nie brzmi to tak strasznie, ale strasznie to brzmi, gdy mówi to osoba, która się na niczym nie zna. Tfu! Jest przekonana, że wie wszystko najlepiej i dlatego czuje się w obowiązku wtrącić swoje trzy grosze do każdego tematu. Potrafi kłócić się z każdym, wysnuwając coraz to bardziej kompromitujące argumenty, aż w końcu poddajesz się. Nie masz sił kłócić się z kimś, kto w Twoim przekonaniu nie ma racji, i tamta osoba zaczyna triumfować. Nabrała przekonania, że ma rację, bo uciekłeś z podkulonym ogonem. Tak, tak, z podkulonym ogonem. Dla nich nie ma odejścia od tematu z honorem, jak z bezsensownego pojedynku. Jest tylko ucieczka. 

Wkurzasz się, bo Cię prowokuje. Erystyczne zagrania, cios poniżej pasa, emocjonalne podchodzenie do logicznie prowadzonego sporu. Nie masz szans wygrać. Jak ktoś kiedyś powiedział:

Nie kłóć się z głupcem - sprowadzi Cię do swojego poziomu a następnie zniszczy doświadczeniem.

Wiecie gdzie to widać? W trollingu śmierci Maddinki, samobójstwa Dominika... Nieważne co się dzieje, od razu pojawiają się prowokacje. Idą na przekór tłumu, powodując kłótnie, waśnie, wyżywania się. Hejterzy dążą do chaosu. Do zamieszek. Ha! Internetowe zamieszki, jak ładnie to brzmi.  Temat aborcji, in vitro, eutanazji. Wystarczy coś kontrowersyjnego, co dzieli tłumy. Sprawiają przykrość nie tylko rodzinie, jak w temacie Maddinki, ale tym, co czytają te komentarze. Ich treść i wydźwięk przekraczają zdrowe podejście.

Hejterzy niszczą. Pojawiają się na asku, blogach, wszędzie tam, gdzie mogą być anonimowi.  Śmieją się, prowokują kłótnie, rzucają mięsem i błotem. Mam ich pod dostatkiem, wystarczy zerknąć tutaj. Napisane dawno, dawno temu, niepoprawne stylistycznie, kiedy to jeszcze moja twórczość nie-opowiadaniowa raczkowała. To był pierwszy blogowy artykuł, pełen potknięć wszelakiego typu. Ironiczny, lekki, prześmiewczy, napisany dla zabawy. Budzi kontrowersje, ponieważ jest czytany na poważnie. Nie dostrzega się ironii, która nie trafiała w mężczyzn; natomiast bez ironii oni trafiają we mnie. 


Gdybym podchodziła do tych komentarzy, najpewniej wykończyłabym się psychicznie. Dlatego podchodzę do nich z dystansem, prześmiewczo. Oby to podejście pozwoliło mi wytrwać długo, długo. Życzę każdemu, kto zetknął się z hejterstwem by nabrał do niego dystansu i nie brał tego personalnie. 

Hejterze, nie znasz osoby, z której się śmiejesz; możesz nie rozumieć tekstu, który krytykujesz. Tobie to jednak nie przeszkadza, prawda? Byleby upokorzyć, byleby wyśmiać... 

Tyle w temacie. Zapraszam do dyskusji: co sądzicie o hejterstwie? Kim są hejterzy? Może macie swoich własnych wytykaczy? 

2 komentarze:

  1. Hmmm jakby to powiedzieć... Chyba jestem hejterem :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja mam takie osoby gdzieś, skoro ktoś nie potrafi wystawić konstruktywnej krytyki i pisze swoje "cenne" komentarze tylko i wyłącznie po przeczytaniu tytułu wpisu (jak to miało ostatnio miejsce w moim przypadku) i to jeszcze anonimowo, bo przecież boi się podpisać swoim imieniem pod tymi słowami, to po prostu to lekceważę i nie akceptuje. Jak to się mówi...nie ruszaj gówna, bo zacznie jeszcze bardziej śmierdzieć. Takie osoby mają zaniżone ego i muszą się jakoś dowartościować. Nie warto zawracać sobie tym głowę. Przykre jest to, że nikt nie jest na tyle odważny aby się ujawnić.

    OdpowiedzUsuń

Współpraca


Adres e-mail

Pani.Kotelkova@gmail.com

Gadu-Gadu

10183085

Tak, nadal korzystam z komunikatora.