• Facebook
  • Google+
  • Instagram
  • Twitter

środa, 22 lipca 2015

#66 Zdrada.





Jako nastolatka miałam dość idealistyczny pogląd na świat i ludzi. Ludzie są sobie przeznaczeni, seks tylko z miłości, kochający człowiek nie zdradzi i takie tam. Idylla, którą wpoiły mi książki, bajki i inni ludzie, m. in. moi rodzice. Teraz mam już dwadzieścia trzy lata i nadal uważam, że ludzie są sobie przeznaczeni, seks powinien być z miłości (jednocześnie wiem, że życie to nie bajka a seks to jedna z podstawowych potrzeb) oraz że kochający człowiek nie zdradzi. Czytałam już artykuły usprawiedliwiające zdradę; o tym jak radzić sobie z nią czy, co bardziej zabawne, że ona niczego nie skreśla. Skreśla. Skreśla wszystko.

Zdrada to coś więcej niż przespanie się z osobą, z którą nie jesteśmy związani. To coś innego niż pieprzenie kogoś w hotelu gdy w domu czeka kochająca żona. Zdrada to pieprzenie zaufania; chędożenie czyjejś dobrej woli. Ile to słyszałam o overly attached girlfrend, która śledzi chłopaka, czyta mu wiadomości, robi awantury o koleżanki. Zła dziewczyna. Bardzo zła dziewczyna. Czy do końca? Nie wiemy co chłopak ma za uszami, nie wiemy jak bardzo zdradził jej zaufanie, że do tego stopnia ogranicza jego wolność. Śmiejecie się z tego spotu pomagam, gdzie mężczyzna w nocy wysyła sms o treści "pomoc", a dziewczyna maniakalnie sprawdza jego telefon. Smutne jest to, że bardziej rozumiem ją. Dla mnie ta sytuacja nie jest do śmiechu.


Powoli, bo galopuję. Temat zdrad jest dla mnie bardzo ważny, ponieważ nie rozumiem jej, nie akceptuję i raczej nigdy nie wybaczę. Wiem co czyni z człowiekiem; wiem jak bardzo niszczy świat. Czasami czuję się, jakby ktoś mi na oczy nałożył ciemne okulary. Patrząc na człowieka, zastanawiam się, kiedy zrobi mi krzywdę; czy to co mówi jest prawdą czy kłamstwem.
Mieszam, bardzo mieszam, przepraszam. Galopuję z tematem, nie mogę się powstrzymać. Nieistotne jest to, co w moim życiu namieszała zdrada, ale mogę opowiedzieć trochę o konsekwencjach. Jednocześnie, zacznę od tego, jak ludzie usprawiedliwiają zdradę.

Niedoceniony/niekochany
Zamiast porozmawiać z partnerem o tym, co przeszkadza, co boli i co trzeba zmienić, szuka kogoś na boku, kto doceni i pokocha. Oczywiście, do rozmowy często dochodzi, ale ludzie niechętnie się zmieniają i domyślam się, że partner nie zacznie nagle doceniać, ewentualnie wspaniałomyślnie doceni i po jakimś czasie wszystko wróci do stanu wcześniejszego. Sam prosi się o zdradę, nie powiem, ale, ale, ale. Nigdy nikogo nie zdradziłam, a zdarzało się, że szczęśliwa nie byłam. Kiedy nieszczęście się przedłużało, po prostu dziękowałam i odchodziłam, nikomu większej krzywdy nie robiąc. Czy przemknęło mi by zdradzić? Owszem, ale nie z powodu niedocenienia, ale drugiego, dla którego ludzie robią to, co robią.

Zemsta
Ktoś zdradził, ktoś wybaczył, niby wszystko wróciło do normy. Jednakże myśli nie wyjdą z głowy, wiją się jak robaczki i pożerają od środka wszystko to, co dobre. Pozostaje strach, zwątpienie, niepewność, niskie poczucie własnej wartości. Znika pewność siebie, radość z chwili samotności. Bezustannie towarzyszy myśl: gdzie on jest? Z kim może spędzać czas? Czy naprawdę jechał na delegację czy z kimś się umówił? Najważniejsze pytanie: czy mogę mu ufać? To wszystko sprawia, że pojawiają się pretensje, kłótnie i w końcu pojawia się myśl, by zdradzić. Nie dla przyjemności, ale z zemsty; by druga strona zrozumiała co czuję, by przekonała się jak to jest.

Tak, w tym kontekście myślałam o tym, by zdradzić. By pokazać jak to jest, gdy ktoś chędoży zaufanie z premedytacją. Jakbym się z tego tłumaczyła? Tymi samymi słowami, jakimi ktoś tłumaczyłby się mi. Odwróciłabym kota ogonem. Nie, nie zrobiłam tego. Na myśleniu się skończyło.

Jak wspominałam, zdrada to zniszczenie zaufania, a to ciągnie za sobą kolejne konsekwencje. Wszystkie pewniki stają się wątpliwościami, wszystkie plany przesłania kotara strachu. Nikt nie chce spieprzyć sobie życia, więc raczej nikt nie chce się wiązać z kimś, kto pieprzył nasze zaufanie. Zrobił to raz, skąd pewność, że nie zrobi tego drugi raz? A no pewności nie ma. Czasami ludzie są na tyle podli, że myślą w następujący sposób: wybaczyła raz, wybaczy i drugi, za bardzo mnie kocha by odejść.

Zdrada zabija nie tylko zaufanie, ale zabija również miłość, przywiązanie. Niczym niszczarka do papieru niszczy wszystkie plany, marzenia, pozostawiając po sobie strzępy tego co było.

Jeśli kogoś kochamy, chcemy jego szczęścia. Szczęście to wolność, więc pozwalamy na wyjścia na piwo, imprezy, samotne wyjazdy. Nie podejrzewamy nawet tego, bo wierzymy na słowo. Tym właśnie jest zaufanie. Wiarą w słowa, najbardziej kłamliwe ptaszyska. Kiedy pokażemy, że nie jesteśmy godni takiego zaufania, nie oczekujmy go w późniejszym czasie.

Najgorsze jest to, że często osobę zdradzaną obarczamy winą. Nie czuję się winna ani tego, że się dowiedziałam tego, czego się nie miałam dowiedzieć ani temu, że doszło do takiej sytuacji. To nie ja obiecywałam i nie dotrzymałam słowa; to nie ja się zobowiązałam i zawiodłam.

Mamy prawo krzywdzić kogoś, kiedy sami zostaliśmy skrzywdzeni? Nie dla mnie. Dla mnie nie ma usprawiedliwienia i wytłumaczenia na takie zjawisko. Często słyszę różne historie o zdradach; stało się to czymś powszechnym, zjawiskiem tak popularnym, jak popularne są smartfony. Staram się nie potępiać, staram się nie krytykować. Kiedy jednak dziewczyna zdradza swojego chłopaka i uważa, że wszystko jest ok, a gdy okazuje się, że on zdradził ją, to jest skurwielem. Nie rozumiem zdrad, nie rozumiem tej logiki. Nie rozumiem. Koniec, kropka.

8 komentarzy:

  1. nie wyobrazm sobie zdradzic chlopaka.. jestesmy ze soba juz 4 lata i mi nawet to przed mysl nie przeszlo

    OdpowiedzUsuń
  2. Nigdy nie uważałem seksu za czynność fizjologiczną bo na kierowaniu się samym instynktem człowiek źle wychodzi, ludzie traktują się instrumentalnie nauczeni, że wszystko można zawsze zmienić na lepsze, nic nie jest na stałe. Ludzie będący w związkach się nie słuchają, nie potrafią rozmawiać ze sobą, każdy ciągnie w swoją stronę co doprowadza do rozstania i pustki życiowej zapychanej inną osobą byleby tylko mieć kogokolwiek pod ręką. Ludzie się krzywdzą bo sami nie ogarniają własnych emocji i uczuć nie potrafiąc odróżnić czy rzeczywiście mamy coś ze sobą wspólnego i mierzymy w te same cele czy to powierzchowne spojrzenie na siebie wzmocnione popędem seksualnym.

    Niestety często do pewnych wniosków dochodzimy na własnych błędach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem co więcej mogłabym dodać. Podpisuję się z rękami i nogami.

      Usuń
  3. Świetnie napisane. Dawno u Ciebie nie byłam, ale sobie powoli nadrabiam wszelkie zaległości. Dla mnie zdrada również jest niewybaczalna i jej nie rozumiem... Po prostu. Nie byłabym w stanie zrobić tego osobie, którą kocham, a jeśli mnie by zdradzono to... cóż, jak napisałaś - to jest przede wszystkim zabicie zaufania, którego już ta osoba by u mnie nie odbudowała.
    Pozdrawiam
    A. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny tekst, nic dodać, nic ująć.
    Sama nie potrafiłabym wybaczyć facetowi, gdyby mnie zdradził. Szczerze powiedziawszy, czytając Twoje teksty ogarniają mnie ogromne kompleksy, że sama nie potrafię tak doskonale pisać.
    P.S. Chętnie poznałabym Twoje zdanie na temat przemocy seksualnej. Może rozważysz opcję napisania o tym na swoim blogu? :)
    Pozdrawiam Autorkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pisanie to praktyka, chętnie pomogę :) Odpowiadając na Twoją propozycję:
      http://wypstrykando.blogspot.com/2015/07/67-przemoc-seksualna.html
      Pozdrawiam Czytelniczkę :)

      Usuń
  5. Ja już raz zostałam zdradzona. Pierwszy chłopak, pierwsza miłość. To był mój przyjaciel. No ale wybaczyłam i co? W zamian dostałam olewanie na codzien i nawet nie mogłam liczyć na zwyczajne ''cześć'' z jego strony. Od tej pory się zmieniłam. Jestem chłodniejsza w stosunku do innych i fakt, stosuję się do zasady ''oko za oko''... Nie rozumiem sama jak można kogoś zdradzić, bo sama nigdy tego nie zrobiłam.

    OdpowiedzUsuń

Współpraca


Adres e-mail

Pani.Kotelkova@gmail.com

Gadu-Gadu

10183085

Tak, nadal korzystam z komunikatora.