• Facebook
  • Google+
  • Instagram
  • Twitter

czwartek, 6 sierpnia 2015

#68 Słowo: ile waży?



Dzisiejszego wieczoru napisała do mnie moja dobra koleżanka, która zadała mi bardzo ciekawe pytanie. Czy w XXI wieku słowa mają wielką moc? Hm. Pomyślmy... Słowo honoru, przysięga i obietnica, słowo przeciwko słowu. Ogólne przekonaniu o bezkarności w internecie, ogólne przekonanie o własnej nieomylności. W tym wieku dzieci rodzą dzieci, toczą się kłótnie o aborcję i in vitro, a najwięcej do powiedzenia mają ci, co właściwie powinni milczeć. Zalegalizowanie aborcji sprawi, że kobiety będą dla hobby zachodzić w ciążę i z funduszu usuwać płody; zalegalizowanie in vitro sprawi, że kobiety będą się płodzić, a selekcja naturalna nie wyeliminuje słabych genów (w końcu dziecko z probówki nie jest pełnoprawnym człowiekiem). Żyjemy w świecie, gdzie parada równości w dzielnicy muzułmańskiej jest oskarżana o nietolerancję w stosunku do kultury muzułmańskiej, podczas gdy ta za homoseksualizm karze śmiercią. Żyjemy w kraju, gdzie dziecko odbiera się biednej rodzinie, ponieważ ta nie ma środków do życia i daje się to dziecko rodzinie zastępczej, jednocześnie tejże zastępczej rodzinie płacąc niezgorsze sumy na utrzymanie malucha. Wymieniać absurdy tych czasów mogłabym bez liku, ale padło konkretne pytanie i padnie konkretna odpowiedź. Słowa w tym świecie mają wielką moc? W tej pełnej absurdu rzeczywistości, pełnej patologii i totalnego braku rozumowania? Otóż: słowa mają i nie mają wielkiej mocy. Niestety, moc przez stulecia przeszła na ciemną stronę. 


W Bytomiu czy tam w Chorzowie funkcjonowała sobie taka o firma pogrzebowa. Zimne urny. Wpisz w google, drogi Czytelniku, droga Czytelniczko. Pierwsze dwa wyniki? Wiadomości i nagłówki grzmiące niczym Zeus: krematorium zbezcześciło zwłoki. Firma wkładała prochy do urn, owszem, ale nie wkładała zwłok danego człowieka. Wkładała odleżane prochy, ot tak, łopatką nasypane. Wielka afera, wielka medialna nagonka. Niestety, to nie było do końca tak. Właściwie, w ogóle tak nie było, ale kto pozwoli się wytłumaczyć, kiedy machina ruszyła?

Firma posiadała największą kostnicę i najnowocześniejsze piece, które studziły prochy zaraz po spaleniu, dzięki czemu oszczędzano czas i wkładano do urny od razu zimne prochy. Ot, taka nieścisłość. Niestety, znalazł się były pracownik (którego zwolniono za picie w pracy). Dla zemsty włamał się do magazynu z trumnami, nagrywając wszystko telefonem. Rzekomo, w każdej trumnie leżały zwłoki, które czekały na swoją kolej do spalenia. Rewelacja, temat na całą Polskę (i taki był). 

Skąd niby o tym wiem? No tak się złożyło, że byłam na konferencji, gdzie rzecznik prasowy tejże firmy opowiadał o całej sytuacji. O tym, że osiem na dziesięciu dziennikarzy woli pisać o rzeczach złych i tragicznych. O tym, że dziennikarz pewnej znanej stacji proponował grubą kasę komuś, nie powiem komu, bo nie pamiętam nawet, że powie na antenie nieprawdę. O tym, że sądzono się o grube pieniądze i o mało nie doprowadziło to wszystko firmy (o ile nie doprowadziło faktycznie) do bankructwa. Witajcie w XXI wieku, gdzie telewizja to władza i zniszczy kogo tylko będzie chciała. 

Czy to co napisałam jest prawdą? Otóż: nie wiem. Powtarzam tylko słowa rzecznika prasowego, który - wedle znanej mi wiedzy - nie powinien kłamać. Jednakże, ludzie z natury kłamią i są podłymi kreaturami. Jednakże, dla poparcia, że media nie są z nami szczere, znalazłam w sieci takie oto zdjęcie:




Kolejna historia w skrócie, o której zasłyszałam niby przypadkiem. Uczennica oskarżyła dyrektora o molestowanie. Wielkie zamieszanie, dyrektor potwór, przychodzi telewizja, nagonka straszna. Dyrektor dyscyplinarnie stracił pracę, dziennikarze sobie poszli i okazuje się, że to była zemsta uczennicy. Skąd ta zemsta? Oblała rok, a on uczył ją jakiegoś tam przedmiotu. 

Ale, ale, pytanie było skierowane do mnie, o czysto moje zainteresowanie zagadnieniem. Czy słowo ma moc w XXI wieku? Ma moc i to potężną. Chociażby na przykładach podanych wcześniej. Uważam, że kłamstwo to ma największą moc. Wszyscy kłamiemy. Robimy to mimowolnie, nieświadomie. Szczerość to raczej niepożądana cecha, a jednocześnie szczerość nazywamy chamstwem.

Czy obietnica ma moc, bo jest obietnicą? Nie, w tych czasach to puste słowa. Obiecuję. Łatwo się mówi, po co obiecywać. Na co komu honor? Mnie od dziecka uczono prostej zasady: słowo droższe pieniądza. Obiecałam, więc nieważne jak ciężko będzie danego słowa dotrzymać - dotrzymam. Będę się starała. Nie poddam się tylko dlatego, że jest to dla mnie niewygodne albo mnie unieszczęśliwia. Oczywiście, zdarzają się sytuacje, gdy słowa nie dotrzymam. Miałam coś wziąć - nie wzięłam. Miałam coś załatwić - nie załatwiłam. To kwestia mojego zapominalstwa, dość potężnego jak na mój wiek, niestety.

Ludzie są wygodni. Pomijając kłamstwo, które największą ma siłę, a obok którego znajduje się prawda, o równej potędze. Niestety, prawda jest cięższa. Waży więcej, ciężej się o niej mówi i co prawdziwe, idąc w parze z kłamstwem, rani obustronnie niczym miecz. Dlatego mało kto się na nią decyduje, bo decydować się może tylko ten, kto nie kłamie. O półprawdzie mogę mówić wiele - półprawda jest jak pół cegły, lżejsza, ale ma dalszy zasięg.

Czy słowa mają wielką wartość? Wartości nie mają. To tylko suma oddechów, a raczej odpowiednio zaintonowanych wydechów. Słowa mają wagę. Swoje ważą. Prawda czy kłamstwo, nic nie ma wartości, ma tylko wagę. Im bardziej szkodzi człowiekowi, tym cięższe. Prawda może szkodzić temu, kto ją mówi; kłamstwo ciąży temu, kto go słucha, ale ciężar przygniecie go dopiero wtedy, gdy prawda wyjdzie na jaw. Przeżyłam coś takiego. Kłamstwo mnie przygniotło wtedy, gdy je poznałam.

Prozaiczne przykłady? Chłopak zdradza - dziewczyna nie wierzy. Chłopak nie zdradza, ale koleżanka mówi, że zdradza - kryzys. Łatwiej nam wierzyć w kłamstwa, bo niestety, są bardziej wiarygodne. Paradoks.   
Przysięgi? Obietnice? Honor? Najdoskonalszym podsumowaniem tychże słów będzie: Obietnica była dla mnie niewygodna, więc nie czułem się w obowiązku jej dotrzymania.
Kwintesencja XXI wieku. 

5 komentarzy:

  1. Czytając Twój post uświadomiłam sobie, że koniec końców całe życie robię z siebie frajera. Dotrzymywanie nawet błahych obietnic za wszelką cenę, gdy druga strona zdążyła już o niej zapomnieć czy mówienie prawdy, nawet jeżeli pociąga to za sobą nieprzyjemne konsekwencje. Można powiedzieć, że dobrowolnie utrudniam sobie funkcjonowanie w społeczeństwie.
    Całe życie robię z siebie frajera... bo czuję, że tak trzeba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie to nie jest frajerstwo, dla mnie to bycie w porządku. Powinno być więcej takich ludzi jak Ty:)

      Usuń
  2. Post dający naprawdę wiele do myślenia! Z wielką ulgą stwierdzam, że są jeszcze takie osoby, właśnie w XXI wieku.
    Jedyne co mogę zrobić, to polecić ten wpis, a także obserwować kolejne.
    Zapraszam także do siebie - http://wzruszenieramionami.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Cóż, zadając Ci to pytanie, nie spodziewałam się aż tak długiej odpowiedzi. Mój błąd, musiałabyś być naprawdę poważnie chora, by w odpowiedzi nie naskrobać całego artykułu.
    Chciałam na ten temat zrobić wpis u siebie, co Ci zresztą mówiłam, ale doszłam do wniosku, że to bez sensu. Rozważałam to zagadnienie bardziej od strony osobistej posługując się konkretnymi przykładami.
    W wielkim skrócie. Moim zdaniem, żyjemy w czasach, w których słowa takie jak "przepraszam" i "dziękuję" tracą swoją moc. Są one dla nas bezwartościowe, a wypowiadamy je, bo tak się robi, tak się to w kulturze człowieka zapisało, tak wypada.Wielu z nas nie szanuje wartości słowa. Już nie wspomnę o tym, że wielu z nas nie zna tych dwóch podstawowych słów.

    OdpowiedzUsuń
  4. No niestety, żyjemy w takich czasach a nie innych. Ludzie często mówią kłamstwa dla własnej korzyści jednocześnie nie biorąc pod uwagę jak bardzo mogą one zaszkodzić drugiemu człowiekowi...

    OdpowiedzUsuń

Współpraca


Adres e-mail

Pani.Kotelkova@gmail.com

Gadu-Gadu

10183085

Tak, nadal korzystam z komunikatora.