• Facebook
  • Google+
  • Instagram
  • Twitter

poniedziałek, 17 sierpnia 2015

#72 Ogród zoologiczny - ratunek czy niewola?



W ten weekend (śledzący mój fanpejdż wiedzą) byłam we Wrocławiu, między innymi w Zoo. Na początku było klasycznie - podchodziłam od klatki do klatki zafascynowana zwierzętami; tym, że mogę je zobaczyć na własne oczy. Trochę jak dziecko, ale to doskonała pożywka dla mojej wyobraźni. Mój entuzjazm trwał przynajmniej do momentu, aż zwiedziłam połowę i opuściłam oceanarium. Wówczas dotarło do mnie, że jest gorąco, jestem zmęczona i głodna. Wraz z tymi trzema stanami, zaczęłam dostrzegać coś więcej niż zwykłe zwierzątka za kratami lub na wybiegach. 

Zoo - ogród zoologiczny - pełni dwie funkcje. Jedną doskonale znamy, rekreacyjno-edukacyjną. Oglądamy, podziwiamy i czytamy tabliczki o szczegółowych informacjach. Większość z nas tego nie robi, zerkamy tylko ciekawi jak nazywa się to stworzenie. Omija nas pewien szczegół - czy to zagrożony gatunek?
Druga funkcja ogrodu zoologicznego ma za zadanie przywrócić naturze to, co człowiek prawie z niej usunął, czyli zagrożone gatunki. Rzadkie okazy na wybiegach są bezpieczne, nie mają swojego naturalnego eksterminatora, więc spokojnie mogą się rozmnażać. Właściwie, każdy ogród liczy na to, że uda się rozmnożyć coś rzadkiego. W końcu reklama w mediach niesamowita. Niemniej, nieważne są pobudki, ważne jest, że robią coś szlachetnego.

My zawiniliśmy – my to naprawmy.

Czytałam tabliczki przy wybiegach nieco dokładniej, czasami całe. Przekonałam się, że większość zwierząt w ogrodzie była albo Zagrożona wyginięciem, albo Skrajnie zagrożona wyginięciem. Z czego to wynika? Z ludzkiej chciwości. Zabijaliśmy - my, ludzie - słonie dla kości słoniowej. Cena takiej kości na legalnym rynku wynosi około czterech tysięcy złoty (dane z ubiegłego roku), a z kolei kość słoniowa na czarnym rynku wynosi tysiąc sześćset do dwóch tysięcy (różne dane, w zależności od kraju). Wydaje się dość proste - znaleźć słonia, odciąć mu kły, ewentualnie go zabić i konkretnie zarobić bez ponoszenia kosztów. 

Tygrysy, nosorożce, słonie i wiele innych jest zabijanych dla surowców, albo z racji wartości na rynku, albo z medyny naturalnej. Rzekomo mózg tygrysa leczy... Co on tam leczył? Coś całkowicie bezsensownego, chyba trądzik. Niestety, nie zabijamy zwierząt tylko dla surowców, ale również dlatego, że wkraczamy na ich terytoria. Budujemy wioski, fermy, tworzymy pola. One wracają i niszczą plony, wyjadają kurczaki, stwarzają zagrożenie. Dlatego zabijamy je zaraz po tym, jak zajmujemy ich domy. 

Dlatego my - ludzie - zakładamy rezerwaty i ogrody zoologiczne. Staramy się ratować to, co zepsuli inni. Czy to się uda? Kwestia sporna. 

Ogród zoologiczny – ratunek czy niewola? 

Niestety, wędrując po ogrodzie, zauważyłam, że w porównaniu do Opola, niektóre zagrody są albo nieproporcjonalnie wielkie, albo wręcz przeciwnie, za małe. Pierwsza myśl - Afrykanarium, fenomen Wrocławskiego Zoo. Nie powalił mnie na kolana, wręcz przeciwnie, wydał mi się bardzo ubogi. Zbyt mała przestrzeń dla niewielkiego stada zebr, kilku strusiów i co najmniej dwóch żyraf. Podobnie osobno ulokowane niedźwiedzie różnych ras, wybieg dla słoni...  Niektóre stworzenia miały dużo miejsca, inne mniej. 

Upał dawał się we znaki nie tylko mi. Słońce nie grzało, ale duchota i nieprzyjemny skwar od asfaltu przeszkadzały wszystkim, włącznie ze zwierzętami. Widziałam, jak leżały i spały, schowane w cieniu, niechętne do ruchu i pokazania się w całej okazałości. Widziałam lwy leżące i ignorujące wszystko i wszystkich, skupiające się tylko na tym, by się ochłodzić. Z racji suszy, wody nie było zbyt wiele a pod wybiegiem ze słoniami usłyszałam bardzo smutne słowa. W zeszłym roku słonie podczas upałów polewały się wodą, a w tym roku robiły to rozgrzanym piaskiem, ponieważ zabrakło dla nich wody. 

Owszem, zwierzęta mają opiekę medyczną; mają pokarm dostosowany do potrzeb i są regularnie karmione. Mają dobrą opiekę, są adorowane i fotografowane. Wiedzą co zrobić, żeby wzbudzić zachwyt odwiedzających; wiedzą co zrobić, by dostać łakocie. Łakocie! Uwielbiamy dokarmiać zwierzęta, nie myśląc o konsekwencjach. Nie wiemy czy jest ono chorowite, uczulone czy po prostu na diecie. Dokarmiamy! Co z tego, że co kilka metrów jest tabliczka: nie dokarmiać zwierząt. Dokarmiamy! 

Zwierzęta są różne. Nieważne jakie są pobudki zakładania ogrodów zoologicznych - czy ktoś traktuje to jako ochronę dla zwierząt i szansę na ich uratowanie; czy też dla kogoś to czysty biznes. Jeśli o zwierzęta się dba, są dobre traktowane i mają większe szanse przeżycia, to według mnie, ogrody zoologiczne to bardziej ratunek, jak niewola. Przewyższamy zwierzęta tym, że potrafimy mówić. Dla mnie one też potrafią, ale trzeba uważniej słuchać. 







Zdjęcia wykonał Bartłomiej.  Wykorzystane za pozwoleniem autora.
Mam nadzieję, że kiedyś się zmienimy. Może któregoś dnia zaczniemy doceniać to, co nas otacza w naturalnym środowisku? Może któregoś dnia nasza ekspansja się zakończy; nasza eksploatacja dóbr ziemskich zakończy się szybciej niż jej złoża. Mam nadzieję, że dożyję dnia, gdy równowaga w naturze wróci i ogrody zoologiczne nie będą potrzebne. 
Mam nadzieję, ale czy to wystarczy?




7 komentarzy:

  1. Dla mnie zoo niestety na zawsze pozostanie więzieniem, zamknięciem i ograniczeniem naturalnych zachowań zwierząt. To samo sądzę o cyrkach, w których wykorzystuje się zwierzęta. Koszmar.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznaję rację. Zoo jest zarówno więzieniem, jak i ratunkiem. Szkoda, że musimy zwierzęta ratować w ten sposób.

      Usuń
  2. "My zawiniliśmy"
    My? Dlaczego nagle "my"? Wiesz, piszesz o wielu kontrowersyjnych sprawach np. o dręczeniu przez Internet i tam nie stosujesz odpowiedzialności zbiorowej, a tutaj owszem. Nie bardzo rozumiem dlaczego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy to dobry argument. Rynek napędzają konsumenci. Nawet jeśli nie przyłożymy ręki do zabijania zwierząt, to kupując futra, skóry itd. przyczyniamy się do ich zabijania. Choć wątpię, by przeciętnego Kowalskiego było stać na futro z lamparta czy tygrysa, to uznałam, że w jakiś sposób to wpłynie na ludzi.
      Jednocześnie mam świadomość, że kilka osób, które zmienią przyzwyczajenia nie zmienią świata. Zabieg ten może jest błędnie zastosowany i faktycznie powinnam go usunąć?

      Usuń
    2. "Nie wiem czy to dobry argument." odnosi się do mojej, nie Twojej wypowiedzi. Źle zabrzmiało.

      Usuń
    3. Nie wiem, ja się zwyczajnie nie poczuwam :) Z drugiej strony (niestety) zwierzęta nie wzbudzają we mnie jakiś wyjątkowo silnych uczuć więc może też nie powinienem się wypowiadać.

      Usuń
  3. Zoo to tak naprawdę mniejsze zło dla tych zwierząt. W naszych warunkach na wszystko brakuje pieniędzy a zarówno ogród zoologiczny we Wrocku jak i Opolu mocno ucierpiały w wyniku powodzi w 1997. Nikt nie przypuszczał, że po prawie dwudziestu latach nadal nie znajdą się w stanie sprzed tragedii.

    W polskich realiach bardzo często instytucje zarządzające takimi placówkami idą w ilość gatunków ponieważ zwiększa to prestiż ogrodu. Brakuje zdrowego rozsądku co sprawiło, że ogrody to normalne firmy nastawione na zyski mimo iż posiadają one pewne dotacje z budżetu państwa.

    Zwróćcie też proszę uwagę na fakt iż znęcanie się nad zwierzętami jest karane od sierpnia 1997 ( czyli wbrew pozorom krótko, wcześniej zwierzę było na równi ze sprzętem domowym można było robić co się uważa za stosowne), ostatnia nowelizacja z 2012 roku podniosła zagrożenie karą do 2 lat pozbawienia wolności a w przypadku szczególnego okrucieństwa do lat 3 a co ludzie potrafią wymyślić to widzimy w wiadomościach...

    Jesteśmy w przedbiegach, idea dbania o zwierzęta ( wcześniej dbano tylko o te zwierzęta, z których były bezpośrednie zyski jak krowy, kury itp.) powoli wchodzi do świadomości ludzi ale minie jeszcze mnóstwo czasu zanim wyrzucenie psa z samochodu będzie spotykać się ze społeczną naganą.

    OdpowiedzUsuń

Współpraca


Adres e-mail

Pani.Kotelkova@gmail.com

Gadu-Gadu

10183085

Tak, nadal korzystam z komunikatora.