• Facebook
  • Google+
  • Instagram
  • Twitter

czwartek, 12 listopada 2015

#84 Jesteśmy tylko ludźmi - nie potrafimy inaczej.

Photo credit: ephotography via Foter.com / CC BY

Wpis bardzo osobisty.

Przyszło mi żyć w ciekawych czasach; czasach, w których honor, godność i szacunek są jedynie istniejącymi w słowniku wyrazami. Niczym więcej. Dzieci nie wiedzą nic o szacunku; starsi oczekują szacunku, nie okazując go młodym. Kobiety nie wiedzą nic o skromności, kobiecości, wstydzie; mężczyźni nie wiedzą nic o szacunku, oddaniu, dżentelmeństwie. Dla dziecka nie liczy się miłość; liczy się nowy iPhone, nowy aparat. Chłopak z byle lustrzanką uważa się za fotografa; byle dziewczyna umiejąca pozować uważa się za modelkę. Każdy może wypowiadać się o wszystkim, nawet gdy wiedza jest znikoma. Kultura posiadana przez każdego człowieka jest kulturą bakterii; człowiek-sukcesu jest człowiekiem-oszustem. W tym świecie ojciec zgwałconej córki za pobicie gwałciciela dostanie kilkuletni wyrok; ten sam gwałciciel dostanie wyrok w zawieszeniu.
Przyszło mi żyć teraz, kiedy miłością jest seks, dobrą zabawą używki, a wiedzą internetowi specjaliści. Wszechobecny kult głupoty - w telewizji, która nas ogłupia; w radiu, które wyśmiewa kulturę wysoką; a nawet na ulicy, gdzie byle głupek może wzbudzić podziw i zainteresowanie tanimi sztuczkami. Współcześnie niewinność jest chorobą; wrażliwość słabością; marzenia szaleństwem. Rozejrzyj się, pomyśl i sam osądź. Osądź! Nie sądź, a nie będziesz sądzony; nie oceniaj, a nie będziesz oceniony.

Jesteśmy ludźmi – nie potrafimy inaczej.

Żyjemy w bardzo ciekawych czasach; czasach, którymi się brzydzę, a którymi jestem bezgranicznie zafascynowana. Fascynuje mnie to, co ten świat ma do zaoferowania. Zaawansowana technologia, coraz więcej możliwości; coraz mniej nas, coraz mniej cudów. Na zdrowy rozsądek - w kraju takim jak ten, w kraju katolickim - dobroć, uczynność, ofiarność i szczodrość powinny być codziennością, a stają się hitem.

Słyszałeś tę historię? Człowiek zrobił zakupy; nie dla siebie, ale dla kogoś, kogo nie było na nie stać. Typowa podstawa: masło, pieczywo, wszystko to, co potrzebne do normalnego funkcjonowania. To bardzo dużo! Pochwalił się tym w internecie i... Jest piętnowany za swoją dobroć; jest kimś niesamowitym, bohaterem. Jedyne co zrobił, to podzielił się tym co ma; podzielił się.  Jako ludzie jesteśmy egoistami, ewolucjonistycznymi jedynakami, wychowanymi na JAMOJE”. Moja dupa, moje potrzeby. Nie uczymy się czułości, nie uczymy się czuć. Uczucia są hańbą, słabością. No i ten nieszczęsny człowiek staje się legendą na kilka dni; społeczność internetowa dzieli się. Krzyczy, wiwatuje, krzyżując tego jegomościa. Z zawiści, bo wariat, bo moralnie lepszy. Idź, zrób coś dobrego i płoń, płoń, bo się pochwaliłeś. Szczycisz się swoją moralnością, upadlasz innych; nie jesteś lepszy, nie zrobiłeś nic dobrego. I znów dobroć zostaje przekuta, przemianowana. Zrobił to z dobroci serca. Diagnoza: chce być lepszy. Leczenie: zniszczyć. Katolicki kraj, katolickie społeczeństwo wygłodniałych hien. Codziennie w kościele; łypie złowrogo, sądzi; nie sądź.

Inna historia, bardzo podobna i przede wszystkim, bardzo znana. Pewien piekarz prowadził piekarnię, dobrze prosperującą piekarnię. Dawał nie tylko pracę; dawał chleb tym, których na niego nie było stać. Bezdomni i ubodzy mogli na niego liczyć, bo to co nie sprzedał, ofiarowywał z dobroci serca. Godne podziwu: dał, zamiast wyrzucić. Niestety, kogoś zabolało; kogoś uraziła jego dobroć; komuś udowodnił, że można gdy się chce. Ten kraj, ten piękny katolicki kraj ukarał człowieka za to, że stał się samarytaninem; że pełnił przykazania boże. By przeżyć, by się uratować, sprzedał to, na co pracował całe życie. Tak o, bo mogli; bo był dobry i czyjeś oko to dźgało. Jak on śmiał?

Nie muszę szukać, wystarczy odpowiednia fraza w Google: ukarany za dobroczynność; piekarz ukarany; zrobił zakupy ubogiemu; kara za dobroczynność; ukarany za podarowanie... I wiele innych. Nieważne jaką kombinację wpiszemy, zawsze pojawi się coś, co pokazuje paradoks tego pięknego kraju. Niestety, nie potrzebuję przeglądarki by być świadkiem takiego zjawiska.

Kilka dni temu podczas codziennej wędrówki na wydział, postanowiłam wskoczyć do McDonalda i kupić sobie coś na ząb. Zazwyczaj gardzę takim śmieciowym jedzeniem, ale tym razem pokusiło mnie. Wchodzę do środka, kolejki za dużej nie ma i widzę człowieka: mężczyznę, brudnego, w obdartych ubraniach. Stał gdzieś z boku, poza kolejką. Nie zaczepiał nikogo, nie podchodził, nie żebrał. Stał i patrzył na menu. Co zrobiłam? Podeszłam do tego pana i zapytałam wprost czy chce bym coś mu kupiła.
Ktoś pomyśli menel, ktoś pomyśli ćpun; ktoś wyśmieje, bo nieudacznik życiowy. Nie był to pierwszy bezdomny z jakim miałam przyjemność się spotkać; jeden którego poznałam lepiej był emerytowanym nauczycielem. Opisałam jego historię tutaj. Dlatego podeszłam i zapytałam go; niewiele zrozumiałam z tego, co mówił. Nie był pijany, tego jestem pewna. Zdecydowałam i tak coś mu kupić. Jeszcze jak z nim rozmawiałam, ktoś z kasy mnie wołał. Podchodzę, klasyczne dzień dobry i wmurowało mnie. Może pani mu nic nie kupować?” 
Byłam tak zszokowana tym, co się właśnie stało, że powiedziałam dobrze. Żałuję, że to powiedziałam; tym bardziej, że prośby tego menedżera nie spełniłam. Cała ta sytuacja mnie tak wmurowała, że kiedy kazano wyrzucić tego człowieka, nie wiedziałam co mam zrobić. Jedyne co zrobiłam, to kupiłam mu 2forYou. Podzieliłam się z nim tym, choć wiem, że nie było to wiele. Czy czuję się dumna? Czy uważam się za bohaterkę? Nie. Jest mi wstyd; wstyd, że nie potrafiłam stanąć w obronie tego człowieka. Nie bezdomnego; człowieka, który miał prawo tam przebywać tak samo jak ja i każdy inny klient. To były moje pieniądze, moja inwestycja. Jakim prawem menedżer rościł sobie prawo do dysponowania moimi pieniędzmi i dobrą wolą?

Może takim, że nie chciał bym była człowiekiem lepszym od niego? Nie wiem i prawdę mówiąc, nie chcę wiedzieć co miał w głowie ten sprzedawca; ten człowiek.

Człowiek! Brzmi dumnie; nie ma we mnie człowieka. 





Źródło: zakupowy dobroczyńca
Źródło: piekarz

2 komentarze:

  1. Próżno dziś szukać osób z taką wrażliwością jak Twoja ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobry temat, lecz zdaje mi się, że trochę stronniczy, taki jednowymiarowy. Ale i tak porusza bardzo ważne kwestie. Napisałam długaśny komentarz, a i tak nie odniosłam się do wszystkiego do czego chciałam, więc uznałam, że nie będę zabierać miejsca.
    Krótko mówiąc rozumiem Twoje położenie, sama wiele razy myślę o tych biedniejszych ludziach na ulicy, co mogło im się zdarzyć, jak mogą się czuć (co zwykle kończy się się u mnie dołkiem emocjonalnym).
    I całkowicie zgadzam się w kwestii tych bohaterów internetowych- coś co dla mnie jest normalnym odruchem jest przedstawianie jako heroiczny czyn, a takich czynów kilka tygodniowo, każdy lepszy od poprzedniego, aż się niedobrze robi. Lub artykuły z cyklu ,,Ta dziewczyna chorująca na bielicę zrewolucjonizowała świat mody (tak naprawdę to nie, nie zrewolucjonizowała)/ Ta dziewczyna (zdj. kobiety z chorobliwą nadwagą) pokazuje, że krągłości są sexy" (połowa artykułów na BuzzFeed). A zdrowo wyglądające, szczupłe dziewczyny są wręcz piętnowane w takich środowiskach. Aż mnie głowa od tego boli. Chyba zeszłam na całkiem inny temat, przepraszam :D

    No i wyszło długo :-(

    OdpowiedzUsuń

Współpraca


Adres e-mail

Pani.Kotelkova@gmail.com

Gadu-Gadu

10183085

Tak, nadal korzystam z komunikatora.