• Facebook
  • Google+
  • Instagram
  • Twitter

niedziela, 22 listopada 2015

#88 Leczę „ego” przez Facebooka.

Zirytowana wczorajszą sytuacją, zdecydowałam rozpisać się nieco bardziej na ten temat. No cóż: któż z nas nie ma znajomej, której zdjęcie na tablicy widuje mniej więcej co tydzień? Nawet jeśli tak naprawdę wrzuca je raz w miesiącu, to jednak zapamiętujecie i myślicie sobie „halo, to już było”. Większość z nas raczej prowadzi bardzo skryty tryb życia w udostępnianiu swoich podobizn na tablicę (przynajmniej takie mam wrażenie, patrząc po moich znajomych). A z pewnością ja tak mam. 

Nie zrobię sobie zdjęcia, którym mogłabym pochwalić się na fejsie tak „o”, bo ładnie wyszłam. Tym bardziej, kiedy jestem na nim ja i i tylko ja. Nie wstawiam po raz kolejny swojej twarzy; wystarczy niedawno zmienione profilowe. Nie robię tego, ponieważ przez tę chwilę nie zmieniłam w sobie niczego: ani fryzury, ani koloru włosów, ani też nie nauczyłam się robić nowego mejkapu. Stawiam raczej na znaczenie: z kimś, z moim zwierzakiem, coś dla mnie ważnego. Nawet na moim Instagramie mam więcej fotografii różnistych jak „mojej gęby”*

Zaczęłam mówić o wczorajszej sytuacji, mianowicie zadałam pytanie-opinię „Nie rozumiem fenomenu wrzucania zdjęcia co tydzień”. Spodziewałam się jakiejś rzeczowej opinii, odpowiedzi; spodziewałam się wymiany poglądów. Zostało to jednak odebrane jako atak, więc atakiem zostało zripostowane. „Jak zazdrościsz, to se wrzuć”. Miałam sporo czasu na myślenie o tym fenomenie bez niczyjej pomocy, więc pora na kilka moich wniosków.

Pierwsza najsensowniejsza myśl, która pojawiła się w mojej głowie, dotyczyła niskiej samooceny takich osób. No bo jaki sens ma wrzucanie mnóstwa swoich zdjęć, identycznych, z podobną twarzą/mejkapem/ i wieloma innymi... nie-różnicami. Zaraz widzę wiele powtarzających się komentarzy „ładnie”; „ślicznie”; „chrupałbym” i bla, bla, bla, wiele podobnego spamu. No bo kto, jak nie komentujący, najczęściej kłamią? Możesz wyjść fatalnie; możesz wyjść tak, że strach patrzeć, ale i tak podrasuje ego. 

Nie jest tak? Tak szczerze, ile razy pisząc komentarz „super” naprawdę tak myślałeś? Albo nie komentowałeś właśnie przez to, że nie chciałeś kłamać, a mimo to widziałeś mnóstwo pozytywnych opinii? Wiadomo, gust jest czymś, czego nie da się podważyć. Tutaj nie mam nic do powiedzenia, nikogo nie krytykuję za gusta.

Jednakże, o co w tym wszystkim chodzi? Wiadomo, o lajki! O mój boże, mam tylko sto dwadzieścia lajków, a ostatnio miałam ich dwieście! Zbrzydłam! 
Powiem szczerze, nie przywiązuję większej wagi do komentarzy czy ilości okejek. No ale, ale, oczywiście, że podziękuję za komplementy; nie przywiązuję jednak do nich większej wagi. Nie wrzucam zdjęcia by podbudować swoje ego przez ilość fanów. Nie czuję potrzeby wrzucania fotografii z cyckami, nóżkami czy z odsłoniętym brzuszkiem, by zrobić furorę na swoim profilu. Wrzucam zdjęcie, podobnie jak większość z nas:
  • By ludzie wiedzieli jak aktualnie wyglądam (nie zmieniam się co miesiąc; chyba, że faktycznie ścięłam moje 30 cm włosa albo schudłam 10 kilo, i tym podobne).
  • By pochwalić się osiągnięciem (zdobycie szczytów górskich; jazda na rowerze przez park)
  • By pochwalić się swoimi pasjami (jak wspominałam, jazda na rowerze, skakanie, pisanie, czytanie, spacerowanie, pochwalenie się czworonogiem). 
  • By pochwalić się pięknym otoczeniem (jak na przykład siedzimy w górach, nad morzem, i tak dalej)
Tak robi większość z nas - ta większość, która ma co pokazać, czym się pochwalić, czym zainteresować. W tym miejscu przychodzi drugi wniosek: ludzie wrzucający mnóstwo swoich zdjęć przedstawiają wszystko, czym mogą się pochwalić. Czyli swoją gębą. No bo jak inaczej wytłumaczyć te różnice w publikowanych postach? Jedni pokazują swoje umiejętności i charakter, wyrażają siebie, inni... Inni się reklamują. 

Widzę do między innymi po grupie facebookowej Szukam metala/metalówy. Jest tam kilka dziewczyn, które co jakiś czas wrzucają nowe zdjęcie w poszukiwaniu tzn. atencji. Na grupach tego typu owszem, szukamy uwagi. Najczęściej ludzie wrzucają swoje zdjęcie z danego momentu, albo profilowe, albo jakiekolwiek przedstawiające to, jak wyglądają. Ma to przyciągnąć uwagę, znaleźć potencjalnych rozmówców. Wiadomo, wygląd ma decydujący wpływ czy z kimś będziemy rozmawiać. To normalne, że w dużej mierze chodzi nam o atrakcyjność fizyczną - jesteśmy wysoce rozwiniętymi zwierzętami; ewolucja i selekcja naturalna mimowolnie nami kieruje (choć na szczęście, nie jest decydującą siłą w naszej świadomości). 

Niemniej, nie wiem co mam myśleć o niektórych zdjęciach. O ile bezustannie pojawiające się twarze na tablicy są co najwyżej irytujące, o tyle możemy odhaczyć „nie obserwuj” i jakoś leci. Co więcej, irytują tylko tym, że po raz kolejny widzisz tę samą twarz. Z kolei na grupach, gdzie ludzie szukają drugiej połówki (lub po prostu rozmówców mających podobne zainteresowania) pojawiają się zdjęcia, które przerażają. Przykładowo, prezentuję zdjęcie dziewczyny szukającej współlokatora:


Tak zwane nitki z nogami czy nitki z klatami nie mają większego znaczenia jak terytorialne pochwalenie się, kto ma większego „ego” penisa. Oczywiście, mam świadomość, że dla niektórych ciało jest osiągnięciem. Nie mam na myśli kobiety eksponującej swój biust: wręcz przeciwnie, mam na myśli kobiety i mężczyzn, eksponujących swoje ciało jako efekt wielogodzinnych treningów i wyrzeczeń. Mam znajomą wrzucają dziennie do kilku zdjęć, ale wobec nich jestem pełna podziwu. Tak jak ja chwalę się napisanym artykułem, artystycznym zdjęciem czy po prostu towarzyszem, z którym spędzam czas; tak oni chwalą się sobą jako artystą i narzędziem jednocześnie. Jak widać, zdjęcie zdjęciu nierówne.
facebook, nagie zdjęcia, gołe laski, sex zdjęcia, ego, alterego, freud, kompleksy, popularność, prostytutki, galerianki, 
Spotkałam się również z niezrozumiałą, trochę patologiczną tendencją do wrzucania swojego zdjęcia lub kilku fotografii do każdego posta na blogu. Wspominając o tym, mówię o dziewczynie, która poruszyła bardzo ciekawą kwestię: tolerancji. Jako że niewiele nastolatek sięga po trudniejszą tematykę, postanowiłam zerknąć o tym, co ma do powiedzenia. Nie powiem, zawiodłam się, bo tolerancja o której pisała, ograniczała się do akceptowania ludzi z rudym kolorem włosów. Notabene, sama posiadała rude włosy; pod postem liczącym trzy akapity (rozmiarów może 1/3 strony w Wordzie) znajdywało się mnóstwo, naprawdę mnóstwo jej zdjęć.
facebook, nagie zdjęcia, gołe laski, sex zdjęcia, ego, alterego, freud, kompleksy, popularność, prostytutki, galerianki, 
Ale, ale! Zaczęłam od bardziej strony Facebook'a, więc i do niego wróćmy. Codziennie wrzucamy mnóstwo postów, stajemy się ekshibicjonistami prywatnego życia, prezentujemy fotografie z każdego, nawet najmniejszego fragmentu, który może wywołać wokół nas odrobinę zainteresowania i fascynacji. Nie oszukujmy się, kobiety (mężczyźni również) poprzez wrzucanie tego typu zdjęć, pragną właśnie zdobyć zainteresowanie ogółu. To jak krzyczenie o litość w świecie biegnącym do przodu. A ten prze bez wytchnienia. Social media, które na początku miały umożliwić na zacieśnianie więzów, poznawanie ludzi z drugiego końca świata, stały się dla nas piekłem; piekłem lajków i komentarzy, piekłem dla ludzi niepopularnych.
facebook, nagie zdjęcia, gołe laski, sex zdjęcia, ego, alterego, freud, kompleksy, popularność, prostytutki, galerianki, 
Mając możliwość poznać człowieka z drugiego końca świata, mającego identyczne zainteresowania i poglądy, wybieramy rozmowę z nim. Ludzie interesujący znajdą sobie towarzystwo, nie będą musieli błagać o uwagę przez wrzucanie setek swoich zdjęć. Właśnie tym jest dla mnie spamowanie swoimi zdjęciami: wołaniem o uwagę, wołaniem o pomoc przez człowieka odrzuconego przez społeczeństwo. Jednakże, moim zdaniem, nie wybiera on dobrej ścieżki. Nie chodzi mi tylko o to, że wygląd przeminie. Wygląd fascynuje na krótko, ale jeśli ktoś nie ma nic do powiedzenia; ktoś nie ma tematu do rozmowy; ktoś jest tak neutralny, że niemal przeźroczysty, znów straci zainteresowanie i będzie musiał wrzucić kolejne zdjęcie by zwrócić na siebie uwagę.
facebook, nagie zdjęcia, gołe laski, sex zdjęcia, ego, alterego, freud, kompleksy, popularność, prostytutki, galerianki, 
To błędne koło; koło głupców. 
facebook, nagie zdjęcia, gołe laski, sex zdjęcia, ego, alterego, freud, kompleksy, popularność, prostytutki, galerianki, 
Jeśli masz wrażenie, że mój post odnosi się do Ciebie i krytykuję właśnie Ciebie, zamiast unosić się dumą i chwytać za broń, chwytać za słowa nienawiści; może powinieneś zmienić coś w sobie. Prędzej zmienisz siebie niż moją opinię; prędzej znajdziesz sobie pasję, urośniesz w niej i staniesz się człowiekiem interesującym, fascynującym. Prędzej zmienisz to, jak Cię postrzegam przez to, że przestaniesz być kimś, za kogo Cię uważam. 

*Motyw Gombrowicza, „Gęba”

facebook, nagie zdjęcia, gołe laski, sex zdjęcia, ego, alterego, freud, kompleksy, popularność, prostytutki, galerianki, 

20 komentarzy:

  1. A ja się zgadzam w 100% z wyżej przedstawioną opinią

    OdpowiedzUsuń
  2. Podpisuję się pod nim w całości. :))!! Trafnie, rzeczowo , zdecydowanie i mądrze. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak czytam tego posta, to chyba nie wpasowuje się w tą grupę robiąc sobie zdjęcie raz na pół roku. Brzydota jednak zobowiązuje.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dobrze napisane. Chociaż przyznaję, że sama czasami zmieniałam profilówkę dość często będąc młodszą i głupszą (ale no nie przesadzajmy, na pewno nie co tydzień, ba, nawet nie sądzę, że co miesiąc), to jednak o wiele więcej zdjęć jakie obecnie dodaję czy to na facebook czy instagram związanych jest z czymś, czym chcę się pochwalić, więc pasją jaką jest czytanie oraz pisanie. Podobnie tyczy się to np. wspólnych zdjęć ze znajomymi - czemu by nie pokazać, że miło spędzam czas? Ale milion zdjęć przedstawiających naszą twarz właśnie jak to ujęłaś - za każdym razem w podobnej pozie, z podobnym makijażem itp. jest bezcelowe...
    Natomiast tutaj muszę dodać coś jeszcze jeśli chodzi o te zdjęcia na blogach. Tak bardzo mnie śmieszy, kiedy wchodzę właśnie na post dotyczący jakiegoś ważnego tematu, a tam zamiast konkretnej treści, znajduję co kolejny akapit liczący raptem może trzy linijki, zdjęcie autorki... Myślę sobie wtedy - Och God, poważnie?
    Dobry wpis, dobry! Muszę przeczytać kilka innych, jakie zaniedbałam ostatnim czasem. Trzymaj się! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale co złego jest w tych nitkach z nogami? Przecież to bardzo wymowne. Ktoś kto się zgadza z Twoimi poglądami, nie chciałby kogoś takiego jako współlokatorki, więc w czym problem? I na podstawie zdjęcia, tak jak Ty, mogę bawić się w zgadywanie czy ma na imię Ela, czy lubi kaszankę oraz czy próbuje być atencyjna, lub też czy dla niej coś takiego jest normą, jednak... jaki sens ma takie zgadywanie? Może faktycznie ma niską samoocenę, może nie ma czym się pochwalić, a może jest kimś kto wynika się tym uproszczeniom?
    Ale i tak jak zawsze, nikt nie spróbuje krytycznie podejść, tylko (prawie)każdy napisze to co widzę pod każdym postem tutaj "zgadzam się w 100%". Czy różni się to czymś od bezkrytycznych komentarzy pod zdjęciami?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Różni się aby tym, że nad tekstem musiałam się napracować, dopieścić, a zrobienie zdjęcia nie wymaga większych umiejętności. Wystarczy wprawa. Nawet jeśli pochwały te nie różnią się od "bezkrytycznych komentarzy pod zdjęciami", uważam, że każdy ma prawo do własnego zdania. Nie usunę przecież komentarzy - ba - nie usuwam komentarzy, nawet jeśli są mi bardzo nieprzychylne.

      Usuń
    2. Liczyłem że odniesiesz się do czegoś więcej niż do ostatniego pytania i jakoś odniesiesz się do mojego (w skrócie) stwierdzenia że to co piszesz jest trochę generalizowaniem i upraszczaniem sprawy,
      Jednak odpowiadając na to co napisałaś: Masz rację, nad tym tekstem musiałaś się napracować. I twa praca zasługuje na szacunek, bo nie każdemu by się chciało. Jednak nie sądzisz że praca to jedno, a efekt to drugie? I tu już nie chodzi o Twój tekst, ale ogólnie. Wiele jest tragicznych filmów, nad którymi jednak mimo wszystko ktoś musiał się napracować. Czy to jednak sprawia że te filmy zyskują na wartości? I odwrotnie: Wiele jest zdjęć, które są zwykłymi "słit fociami", jednak jeśli dla kogoś to zdjęcie jest dobre, to czy brak wielkiego wkładu własnego, brak wysiłku, powinien umniejszać jego wartość?

      Usuń
    3. Zarzucanie mi generalizacji byłoby słuszne gdyby nie fakt, że generalizacja jest zabiegiem celowym. Stosuję ją praktycznie od istnienia bloga, zwłaszcza w tekstach poruszających konkretny, irytujący mnie temat. Rozdrabnianie się na wyjątki, szczegóły i skupianie się na tym, co tłumaczyłoby takie osoby zajęłoby nie tylko dwa razy więcej miejsca i czasu (bo ja byłabym skłonna poświęcić na to i czas, i miejsce), ale skróciłoby jednocześnie poczytność mojego bloga, bo i już i tak sporo odmawia sobie czytania ze względu na długość. Co więcej, rozdrabnianie się na szczegóły przysłoniłoby główny temat.

      Myślałam, że podsumowanie wyjaśni więcej, ale widzę, że czasami muszę pisać dodatkowe wyjaśnienia. Początek artykułu owszem, jest o spamowaniu zdjęciami, o zjawiskach na fb, i tak dalej, i tak dalej. W dalszej części artykułu skupiam się jednak na tym, że osoby robiące coś takiego, najpewniej mają niską samoocenę (jednocześnie wykluczam osoby, które robią to z innych pobudek) i staram się omówić proces "leczenia ego" przez facebooka, próbę zmienienia czegoś w swoim życiu za pomocą zdjęć, kiedy problem leży gdzieś indziej.

      Niemniej, kierowana doświadczeniem, poproszę o zakończenie tej dyskusji w tym miejscu, ponieważ i tak będziesz wiedział lepiej.

      Usuń
    4. Dobrze, zatem kończąc dyskusję:
      "Zarzucanie mi generalizacji byłoby słuszne gdyby nie fakt, że generalizacja jest zabiegiem celowym. "

      "Zgadzam się z Tobą Kaśka! Skupiłam się przede wszystkim na ludziach "leczących" w ten sposób ego. Nie zauważyłam, że dopuściłam się szeroko rozumianej generalizacji, wrzucając wszystkich do jednego wora, aczkolwiek tego już nie zmienię, bo zaburzyłabym całość."

      Usuń
  6. Dobry temat, ale mam nieco inne zdanie. Otóż nie wydaje mi się, żeby wrzucanie fotek swojego wyrzeźbionego ciała po katorżniczych treningach różniło się specjalnie od wrzucania foteczki co tydzień. Cel jest ten sam: patrzcie, jaka jestem ładna! I to nie chodzi o to, że nie widzę w tym nic złego lub że sama nie ulegam takim pokusom. Ulegam, ale ta chęć chwalenia się, kreowanie swojej osoby poprzez posty... To jest trochę niezdrowe. I żeby jeszcze bardziej podkreślić, jak bardzo to wciąga, posłużę się przykładem swojego instagrama: książki, ilustracje, selfie, kawa, wino lub piwo -> komunikaty: spójrzcie, spędzam czas produktywnie, bo czytam; spójrzcie, jestem ładna; spójrzcie, uwielbiam pić kawę i alkohol; spójrzcie, jestem wrażliwa na sztukę. I to wszystko jest takie dziwne, bo przecież moi znajomi widzą jak wyglądam, wiedzą, że lubię czytać i to właśnie z nimi piję najlepsze kawy, których nie mam czasu fotografować. Niebezpieczeństwo tkwi w tym, że kreujemy własną osobowość, bo nie zrobię już zdjęcia, kiedy leżę dwa dni pod rząd w piżamie, jem chipsy, oglądam seriale i mam wszystko w dupie. Mimo to staram się robić to jak najmniej szkodliwie, bo mimo wszystko czasem po prostu chcę pokazać ładny obrazek z książki. Temat tak skomplikowany, że spokojnie nadawałby się na jakąś pracę dyplomową na socjologii :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą Kaśka! Skupiłam się przede wszystkim na ludziach "leczących" w ten sposób ego. Nie zauważyłam, że dopuściłam się szeroko rozumianej generalizacji, wrzucając wszystkich do jednego wora, aczkolwiek tego już nie zmienię, bo zaburzyłabym całość.
      Fakt, kreujemy się w internecie, między innymi przez zdjęcia, jakie wrzucamy na fejsa czy instagrama. Mimo wszystko, polemizowałabym z Tobą w kwestii sportowców w dalszym ciągu. Bo jest różnica "bycia ładnym" przez to, że po prostu się ma takie geny, a tym, że poświęciło się na to wiele godzin wysiłku, ciężkiej pracy i wyrzeczeń. Owszem, w obu przypadkach chodzi "patrz jaka jestem ładna", ale dla mnie nie jest to sobie równe.
      Cieszę się, że wyraziłaś swoją opinię! Uwielbiam z Tobą dyskutować na takie tematy.

      Usuń
  7. Jesteś introwertyczką to naturalne, że inaczej to widzisz. Ekstrawertycy potrzebują więcej atencji, a niech sobie pokomentują, że pięknie wyglądają. Jeśli nie możesz kogoś zdzierżyć, to wybierz opcję 'nie pokazuj mi tego chłamu'. Dostałem ostatnio radę, by nie podsycać fali hejtów lecących na wszystko, ale tyle w Polakach krytyki, nie wierzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polacy narzekali, narzekają i będą narzekać - to nasza cecha narodowa, przez którą rozpoznaje się nas za granicą. Nie łatwo będzie to zmienić ^^
      I robię tak, jak mówisz. Czasami jednak jest to aż prowokujące i daję się sprowokować, jak wczoraj. Pozdrawiam!

      Usuń
  8. Po części Cię rozumiem, że może Ciebie to denerwować, ale nie wiem co jest złego w tym, że ktoś np. lubi robić sobie zdjęcia. Niektórzy to nawet robią aby widzieć jak się zmieniają z dnia na dzień czy z miesiąca na miesiąc. Nie mówię tutaj o pięknych sweet fociach robionych "z ręki". Osoby, które co chwile zmieniają swoje zdjęcia mogą to robić naprawdę z różnych powodów. Wyraziłaś swoje zdanie na ten temat, zresztą to mi się bardzo podobało, jednak nie do końca jest to prawdą bo pisząc "koło głupców" obrażasz te osoby. A może mają problem jakiś co? Nie uważasz że czasem warto przemyśleć słowa? Jak wiele jest ludzi, tak wiele powodów. Też powinnaś to wziąć pod uwagę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozwolę sobie zaznaczyć, że przez "koło głupców" mówię o tych osobach, które w ten sposób leczą ego w kontekście swojej "nijakości". Mówię, że nie zmieniają w sobie tego, co jest przyczyną, tylko cały czas leczą efekty, a nie przyczynę. Cały czas staram się brylować w kręgach ludzi bez zainteresowań, których największą zaletą jest wygląd. Nie bazuję na niczym - mam takich znajomych na fb.
      Dziękuję za wyrażenie opinii :)

      Usuń
    2. To może warto takim osobom pomóc coś zmienić, bo niekiedy nie widząc problemu bardziej się w nim pogrążają :) hm ?

      Usuń
    3. Między innymi temu służy ten post. Nie mogę zrobić niczego więcej poza wykazaniem problemu, skrytykowaniem go (nie widzę sensu w pisaniu do każdego z osobna, bo ktoś pomyśli, że atakuję go personalnie i będzie jedynie zwada. Nota jest ogólna i jest szansa, że ktoś poczuje się urażony, ale może gdzieś coś do niego dotrze).

      Usuń
  9. Napiszę: tak. Napiszę: nie. Masz tu niektóre argumenty, z którymi mogłabym się zgodzić jak np. że ludzie chcą się dowartościować przez jakieś portale czy najogólniej rzecz ujmując: chwalą się np. swoim dzieckiem. To jest dla mnie gorsze. Co tam, że ktoś wrzuca swoje zdjęcia. Ja wkurzyłabym się na miejscu danego dziecka. Ale to już trochę inny temat. Są jednak przypadki, gdzie dane osoby są wręcz chciane w świecie internetowym i miło się na nie patrzy - osobiście mam kilka osób, na które uwielbiam patrzeć i poprawiam sobie humor. Wychodzę z założenia, że jeśli irytują mnie rzeczy wrzucane przez kogoś, to nie oglądam. Niech robi co chce ze swoim życiem - to świadczy o tej osobie. Skoro ktoś ma potrzeby pokazywania tego i owego, no to jego sprawa. Komentarz, który otrzymałaś - o rzekomej zazdrości - jest denny i mało finezyjny. Określiłaś się, jakie zdjęcia Ty wstawiasz czy jakie wstawiałabyś. No więc widzisz, te inne osoby może mają taki cel, by po prostu pokazywać siebie. I podsumowując: paradoksem w moim komentarzu jest to, że ja nie bronię tych osób. Również nie chodzi mi o atak. Ja po prostu swoje myślę i wiem, z kim warto się zadawać..;-) Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  10. Reklama. Reklamodawca pokazuje najsilniejsze zalety swojego produktu. Każdy z nas na codzień "sprzedaje" ludziom swoje poglądy, osobowość, prace itp. Jednak na szczęście niektórzy aspirują, żeby w ich "reklamie" pierwsze skrzypce grał intelekt, a nie ładna buzia czy kabaretki na ponętnych udkach. Chociaż, stare powiedzenie "sex sells" też ma tu swoje odbicie.

    OdpowiedzUsuń

Współpraca


Adres e-mail

Pani.Kotelkova@gmail.com

Gadu-Gadu

10183085

Tak, nadal korzystam z komunikatora.