• Facebook
  • Google+
  • Instagram
  • Twitter

środa, 13 stycznia 2016

#107 Niedoceniony Bohater naszych czasów



Dzisiaj, wyjątkowo, chciałabym Ci opowiedzieć historię pewnej kobiety, którą widuję prawie codziennie. Jest niesamowitym Bohaterem, znosi trudy dnia codziennego i niewdzięczność, jaka jest jej okazywana za nawet najmniejszą dobroć. Tak, tak, nawet Bohaterowie nie są szanowani i doceniani w tym kraju; zwłaszcza przez tych, którzy są jej najbliżsi. Ale, ale, kim jest ten Bohater?

Kiedy jadę na uczelnię, widuję go w autobusie, kiedy to po nieprzespanej nocy, z worami pod oczyma - jedzie do pracy. Tak jak każdy z nas, ten Bohater ma swoją codzienność. Musi zarobić na utrzymanie, czynsz, zachcianki najbliższych. Spędza w pracy wiele godzin, w niewygodnej pozycji. Nie wygląda dobrze: niedbale ułożone włosy, zmęczenie na twarzy, ospałe ruchy. Czasami przez całe godziny musi nosić ciężary, kartony, ustawiać rzeczy na półkach. Patrząc na niego, i Tobie udziela się zmęczenie; choć tak naprawdę, nie zwracasz na niego uwagi. To przecież człowiek, taki jak Ty, a raczej gorszy - bo ma gorszą pracę, bo nie wygląda na zadbanego i wypoczętego człowieka, bo zarabia grosze, bo Ci usługuje. 

Praca! Praca jest zmorą tego Bohatera, bo najczęściej pracuje w markecie. Nie ma znaczenia czy widuję go w Biedronce, Tesco, Kauflandzie czy innej, wielkiej korporacji. Za każdym razem widzę - przynajmniej wtedy, kiedy zwrócę na niego uwagę - człowieka nieszczęśliwego z wykonywanych czynności. Dlaczego tego nie zmieni? Bo utrzymanie w Polsce kosztuje, a znaleźć nową pracę nie jest łatwo, tym bardziej gdy nie ma się czasu wyspać i o siebie zadbać, a co dopiero przeglądać ogłoszenia, rozsyłać CV i chodzić na rozmowy kwalifikacyjne! 

Założę się, że przynajmniej raz zrobiłeś awanturę temu Bohaterowi, a nawet nie wiedziałeś, że jest kimś wyjątkowym. Na pewno miałeś pretensje, że wolno kasuje na kasie; albo że nic nie wie, a powinna wiedzieć. Możliwe, że wykłócałeś się o byle co, albo szykanowałeś ją w rozmowie z kolegą. W końcu „tylko nieudacznicy pracują na kasie”. Kasa w markecie to taka sama praca, co więcej, ktoś musi ją wykonać. Ktoś musi Ci skasować te produkty (w końcu kasa samoobsługowa w Tesco to czarna magia!), ktoś musi dać Ci produkty pod nos (bo sklep jest olbrzymi i nigdy nie wiesz gdzie co jest). Ty masz pieniądze by sobie kupić, on zarabia by móc sobie kupić. Nieważne kim jesteś i ile masz pieniędzy, ten Bohater zasługuje na szacunek, jaki przysługuje człowiekowi, którego nie znasz. Nie jest od Ciebie gorszy.
Zapewniam, ten Bohater każdego dnia boryka się z upierdliwymi klientami, a nie jest to łatwa sprawa, kiedy ma zakneblowane usta (jeśli się odezwie, najpewniej straci pracę za obrażanie klienta).
Po wielogodzinnej ciężkiej pracy ten superBohater wraca do domu, najpewniej kolejnymi środkami komunikacji publicznej, niosąc ze sobą ciężkie zakupy. Zmęczenie jeszcze bardziej maluje się na jego twarzy, a kilku chłystków siedzących opodal przygląda się mu i komentuje każdy element, który nadaje się do wyśmiania. Może i Ty jesteś oprawcą? Nie wiem, Ty wiesz. Bohater staje się obiektem drwin - a nie jest to przyjemne. W końcu nikt nie lubi, gdy ktoś się z niego śmieje. 

Nasz Bohater w końcu dociera do domu, gdzie czeka na niego małżonek z pretensjami o to, że obiadu jeszcze nie ma, że nie posprzątane, że koszula jest niewyprana albo niewyprasowana. Dziecko Bohatera przybiega i pyta, czy kupiono to, o co prosił. Niestety, Bohater zapomniał - był zbyt zmęczony i zapracowany. Zostaje za to wyzwany, a nawet jeśli niewyzwany, to otrzymuje pełne pretensji parsknięcie. Później zaczyna gotować obiad: jest pozostawiony z tym sam, małżonek siedzi przed telewizorem, dziecko siedzi przy komputerze. Każda czynność trwa w nieskończoność, a pytanie „Kiedy obiad?” irytuje i dobija jeszcze bardziej. Kiedy obiad gotowy, pretensje, że miało być coś innego; że ten tego nie lubi, że to niedobre, a zupa przesolona.

Dobrze, skończę z tym kostiumem, bo najpewniej domyśliłeś się, kim jest nasz Bohater. Mianowicie, nasz Bohater jest: mamą. Mamą, żoną, kobietą, która żyje w tym świecie i próbuje żyć godnie, a nader wszystko, pragnie zapewnić godne życie swojej rodzinie. Dlatego bierze nadgodziny, dlatego stara się zrobić wszystko sama, dlatego nikogo nie poprosi o pomoc.
W markecie na kasie pracuje najwięcej kobiet, najczęściej są to właśnie matki. Nie raz są zmęczone, nie raz ospałe, nie raz w złych humorach. A mimo to, muszą się do Ciebie uśmiechnąć, muszą odnosić się z szacunkiem, kiedy Ty na nie plujesz zza lady (bo masz pieniądze). W domu piorą, gotują, sprzątają, wychowują. To druga praca, praca na pełen etat. Dlatego nie sypiają zbyt dobrze, bo to trzeba zrobić, jeszcze to i tamto, wieczór leci, idzie spać koło północy i musi wstać o piątej by być na siódmą w Biedronce. Dziecko w nocy płacze, starsze słucha muzyki albo rozmawia na skype; małżonek chrapie, a sąsiedzi za ścianą kłócą się. 

Popatrz na swoją mamę, mamę, która prawdopodobnie poświęciła dla Ciebie wszystko. Odmawiała sobie, by dać sobie. Kiedy byłam dzieckiem, moja mama odmawiała sobie słodyczy (choć bardzo je lubiła) na rzecz mnie i mojego brata; kupowała nowe ubrania wiedząc, że mogę je sobie wziąć jak mi się spodobają. Przede wszystkim, dzięki niej miałam codziennie obiad, czyste ubrania i spełnioną większość zachcianek. Dlatego nigdy, przenigdy, nie powiem do niej stara. Choć czasami mnie denerwuje, choć czasami różnimy się kłócimy, nigdy nie odważyłabym się jej zwyzywać - za dużo jej zawdzięczam. Jej i tacie, ale to ona jest Bohaterem w naszym domu, ona trzyma wszystko na pulsie, ona pilnuje by relacje z bratem były podtrzymane. 

Dlaczego o tym wszystkim piszę? Bo zapewne wiesz, że nie tworzę takich rzeczy z przypadku, a raczej pojawia się impuls. I w tym przypadku tak było. Oto impuls. 


Nawet jeśli to prowokacja, to mimo wszystko, przedstawia jedną prostą rzecz: współcześnie nasze mamy nie są szanowane. Nie są szanowane przez szefa, bo są bydłem, które można łatwo zmienić. Nie są szanowane przez mężów, bo są kurami domowymi, które o siebie nie dbają. Nie są szanowane przez dzieci, bo nie są modnymi i ładnymi mamami, które na wszystko pozwalają. 
Tak, generalizuję i pokazuję najbrzydszą stronę ludzkiej natury, bo tak nie zawsze jest. Jednakże, tak bywa. I to jest najgorsze. 

6 komentarzy:

  1. Nie widzę w tym bohaterstwa.Dla mnie jest to ogrywanie roli męczennika."Ja tutaj się poświęcam, za%^%*^dalam, a ty ..." - chyba ta wersja jest popularniejsza. Między innymi z tego powodu nie chce mieć dzieci ani męża.

    OdpowiedzUsuń
  2. W sumie, można też patrzeć na to z tej strony, przyznaję rację. Jednakże, kobietę która nie poświęca się rodzinie i właściwie, nie spełnia się w roli "męczennicy", staje się "wyrodna". Co więcej, tekst powyższy przedstawia przeciętną polkę. Wierz mi lub nie. Żadna hańba pracować w biedronce - ciężko o lepszą pracę i dobrego szefa.

    A piszę o tym temacie by pomagać i doceniać kobietę w heroicznym znoszeniu codzienności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie miałam na myśli osoby, która nie poświęca się rodzinie, ale taką, że za swoje niepowodzenia obarcza wszystkich wokół, męża i dzieci. Taką, która wszystko robi, ale z przymusu. Wrzeszczy i pluje jadem. W ten sposób zapewnia codzienną dawkę stresu dla całej rodziny.

      Rozumiem o tym o kogo opisałaś, ale takie osoby spotkałam tylko w filmach.

      Usuń
    2. Aaaa, z takim obrazem się z Tobą zgodzę. Ja nie tylko w filmach, ale i w życiu; no ale, to już kwestia doświadczenia. Dziękuję, że mam taką czytelniczkę, cieszy mnie to! :D

      Usuń
  3. Byłam nieznośną smarkulą, pyskatą i roszczeniową, ale gdzie trzeba mieć mózg żeby takie rzeczy o własnej mamie pisać :/ dzieciarom się teraz w d.. przewraca od nadmiaru dobra jakie ich otacza, mogą co chcą, mają co chcą, zbyt rzadko słyszą "nie" i to są tego efekty wg mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bezstresowe wychowywanie to największa porażka ludzkości. Kiedyś nawet pisałam, że to nie wychowywanie, a "chowanie", jak zwierząt w ubojni. Same sobie, bez dyscypliny.

      Usuń

Współpraca


Adres e-mail

Pani.Kotelkova@gmail.com

Gadu-Gadu

10183085

Tak, nadal korzystam z komunikatora.