• Facebook
  • Google+
  • Instagram
  • Twitter

piątek, 15 stycznia 2016

#108 Nie można zostać prezydentem, mając cały mózg.


Uwaga. Jeśli chcesz odczuwać jakąkolwiek przyjemność z oglądania tych filmów, nie włączaj zwiastunów. 

Czarny humor jest chyba tak charakterystyczny, że nijak nie można go scharakteryzować. To coś, co tańczy sobie na pograniczu grozy i absurdu, a jednocześnie potrafi wywołać uśmiech. To się albo czuje, albo nie; albo Cię to śmieszy, albo nie. Nie ma półśrodka, nie ma nie wiem. Przeważnie, jeśli nie lubisz tego typu humoru, wyda Ci się on dziwny, niedorzeczny lub po prostu żałosny. Dlatego, jeśli uśmiechnąłeś się czytając powyższy cytat, te propozycje filmowe mogą przypaść Ci do gustu. 




Tak, jestem filmożercą i dziennie pożeram co najmniej jedną produkcję filmową. Najczęściej rozsiadam się wygodnie przed telewizorem, wynajduję coś z napisami i dobrą jakością graficzną (diabeł tkwi w szczegółach, a nauka angielskiego zawsze na czasie). Przeważnie oglądam z moim lubym, ale niestety, nie wszystko mogę. Pojawiają się czasami w mojej biblioteczce dzieła, które muszę obejrzeć sama. Dlaczego? Dziwnie tak oglądać film i śmiać się do rozpuku, kiedy towarzysz patrzy na Ciebie albo jak na idiotę, albo jak na psychopatę. No ale, koniec słowa wstępu, pora przejść do moich propozycji:

Autostopem przez galaktykę

Gatunek: Sci-fi
Na podstawie powieści Douglasa Adamsa. 

Tam, gdzie większość filmów najpewniej by miała swoje zakończenie, ten film ma swój początek. Główny bohater Arthur, Brytyjczyk z krwi i kości, zaczyna kolejny nudny dzień od filiżanki herbaty, by następnie położyć się przed ogrodzeniem swojej posesji. Dlaczego to robi? Otóż, przy ganku stoją buldożery i zamierzają zburzyć jego dom. Dlaczego? Ponieważ ma przebiegać tamtędy droga szybkiego ruchu, a jako, że nie wnosił skarg i uwag, klamka zapadła i teraz musi opuścić swój dom. Nie na długo - za dwanaście minut Ziemia ma zostać zniszczona. 

Masz wrażenie, że się gubisz? To nie wszystko. Wiesz, jaka jest przyczyna zniszczenia Ziemi? Dlaczego na niebie pojawiają się wielkie statki kosmiczne, a z głośników słychać komunikat o zniszczeniu planety? Ponieważ „stoi” ona w miejscu, gdzie ma przebiegać międzygalaktyczna droga szybkiego ruchu. Voila, przedstawiłam Ci pierwsze dwanaście minut filmu. 

Piszę o tymże filmie nie tylko dlatego, że posiada w sobie naprawdę specyficzne poczucie humoru, ale również pokazuje, że nie tylko na Ziemi panuje biurokratyczny bałagan, a jak słusznie powiedział Prezydent Galaktyki, „Nie można zostać prezydentem, mając cały mózg”. Film jak dla mnie nie jest do końca sci-fi. Przedstawia naszą rzeczywistość, nasz kraj i - ku mojej uciesze - wszystko ubrane jest w ładne kostiumy i dobrą grę aktorską.

Czarna Owca

Gatunek: Horror


Kiedy pierwszy raz oglądałam ten film, nie wiedziałam co mam o nim myśleć. Wiedziałam natomiast co myśleć o autorach. Osoba pisząca scenariusz na pewno jest przeciwnikiem wszelakich eksperymentów genetycznych, do tego notorycznie jara zioło. Bo, o ile jestem w stanie zgodzić się z tezą, że człowiek nie powinien bawić się w Boga, to przedstawianie tego problemu poprzez krwiożercze owce wymaga porządnych środków halucynogennych. Cokolwiek brał reżyser, powinien albo zmniejszyć dawkę, albo zmienić dilera. Ale, od początku. 

Akcja rozgrywa się w Nowej Zelandii (przynajmniej tam kręcono cały film). Główny bohater wraca do domu, bardzo niechętnie i... Właściwie, nie pamiętam za wiele ze wprowadzenia. Wiem natomiast, co się działo później. Krwiożercze owce atakujące wszystko, co mogło przed nimi uciec. Nie pada tam żadne sensowne zdanie, właściwie nic tam nie ma sensu, włącznie z owcą kierującą samochodem. Tak, było coś takiego. Jedna wielka masakra i rzeź, krew tryskająca z ran i zalewająca monitor. Niemniej, warto rzucić okiem. Chociażby po to, by zjarać się wizją autora.

Zgon na pogrzebie

Gatunek: Dramat

Uwaga, od razu uprzedzam, to moja ulubiona komedia. Ulubiona ulubiona, nie ma nic ponad nią. Dlaczego? Ponieważ nie dzieje się tam nic ponad to, co autentycznie mogłoby się zdarzyć. Samo życie, a w końcu życie dymie nas najlepiej.

O co chodzi? Głównemu bohaterowi umiera ojciec, a pogrzeb - jakże wzniosła ceremonia - staje się serią niefortunnych zdarzeń, po których nic już nie będzie takie samo. Narzeczony siostry w stresie przed teściami (pozna ich pierwszy raz) łyka tabletki na uspokojenie, które nie są tabletkami na uspokojenie. Brat siostry okazuje się dilerem narkotyków a zmarły miał więcej tajemnic, niż ktokolwiek mógłby zliczyć. Najważniejsze, by pozostałe tajemnicami.

Samo życie. Kocham ten film przez to, że panuje ogólny nastrój żałoby, patosu i ogólnie, tematyka taka nieśmieszna, ale film jest śmieszny, i to bardzo. Przynajmniej dla mnie.

Zombie SS

Gatunek: Horror

Zacznijmy od tego, że horrory same w sobie są komedią - kobietę goni morderca, a ta ucieka do łazienki bez okna. Bohater siedzi sam w domu i słyszy hałas. „Halo?”, woła, jakby morderca miał odwołać „Jestem w kuchni, zrobić ci kanapkę?”. Niemniej, z tym halo nie jest tak źle; kiedy słyszę hałas w domu, wołam halo. Na szczęście, z mroku wyskakuje kot i „mru” na mój widok. Zawał jest, portki do wymiany też. 

Horrory o zombie to już w ogóle... Nie, prawdę mówiąc, ciężko spartaczyć filmy o zombie. Przynajmniej ja się z tym nie spotkałam. Nawet filmy, które z założenia miały spartaczyć motyw zombie, nie potrafią go spartaczyć. No, mogą. Zombie SS oglądałam razem z moją serdeczną przyjaciółką. Z racji na intro początkowe, pół filmu oglądałyśmy przekonane, że to komedia. Naprawdę. Gdzieś tak w połowie filmu dotarło do nas, że to jednak nie komedia i - zaczęłyśmy się cykać. Niemniej, od drugiej połowy wszystko zmieniło się w komedię. Nadal nie wiem czy to horror, czy to komedia. Niemniej - cokolwiek to jest - jest czarne. 

Zombieland

Gatunek: Horror? Komedia?

Skoro jesteśmy przy temacie filmów o powstałych do życia trupach, bardzo ważną pozycją na mojej liście jest Zombieland. Zajmuje drugie miejsce zaraz za Zgonem. Jest to o tyle specyficznie nakręcony film, że ktokolwiek go ze mną oglądał - uśmiał się. 

Nie wiem czy film to zawdzięcza grze aktorskiej, czy po prostu tematyka umarlaków jest na tyle wdzięczna, że naprawdę nie da się spartolić sprawy. Przynajmniej gra aktorka zombie jest nienaganna. Dobra, nieważne. W większości dzieł tej kategorii przetrwanie to nie lada gratka, a głównych bohaterów stopniowo eliminują koneserzy ludzkiego mięsa. W Zombieland tak się nie dzieje, ale przetrwanie to też nie byle wyczyn. Na szczęście, główny bohater ma kilka zasad przetrwania. Jedną z nich - zapinaj pasy. 

Kiedy wyskoczył mu zombie z tylnego siedzenia i próbował wygryźć mu krtań, bohater z impetem uderzył w blokadę betonową. On został w aucie, zombie wyleciał przez szybę - a kiedy próbował wrócić do środka, dobiły go wycieraczki i płyn do mycia szyb. Majstersztyk!

Wysyp żywych trupów

Gatunek: Horror

O czym jest ten film? Czekaj, nie uwierzysz. O zombie! Tak, jestem olbrzymią zwolenniczką czarnego humoru powiązanego z klimatem post-apokaliptycznym, pełnym trupów i koneserów ludzkiego mięsa. Lubię te określenie, koneser. Brzmi tak dumnie, nawet jeśli nazywam tak kulejącego stwora, pragnącego pożreć jedynie moją wątrobę.

Wysyp jest parodią bardzo poważnego filmu, Świt żywych trupów. Reżyserzy mieli dystans nie tylko do tematyki, ale i do samych siebie. Przedstawili typowego Anglika w krzywym zwierciadle, dla którego jedynym bezpiecznym miejsce na wypadek apokalipsy jest jego ulubiony bar. Czekaj, mówiłam to o Anglikach? Przez chwilę brzmiało jakby bohaterem był Polak.

Filmu nie pamiętam za dobrze, ale pamiętam jedną scenę - kiedy na ogródku w stronę dwójki bohaterów ruszył zombie. Wpadli na genialny pomysł, że trzeba mu odciąć głowę, ale nie mieli żadnych narzędzi, poza płytami winylowymi. Na szczęście, nie rzucali klasyką, tylko popularnymi kawałkami.

W tematyce filmowej możesz mi nie ufać, bo nie jestem znawcą. Nie mam również pewnośc czy podejdzie Ci do gustu ta tematyka i to poczucie humoru. Jednego natomiast jestem pewna. Jeśli obejrzysz zwiastun, prawdopodobnie stracisz frajdę oglądania; choć może się mylę i to właśnie zwiastuny przekonają Cię lepiej ode mnie? 
Daj znać czy któraś z propozycji Ci się spodobała!



4 komentarze:

  1. Ja ogólnie wolę oglądać filmy sama, ponieważ praktycznie w każdym znajdą się rzeczy, które są dla mnie śmieszne, choć prawdopodobnie wcale nie powinny. Poza tym podczas seansu bardzo lubię komentować wszystkie wydarzenia, co zazwyczaj irytuje współoglądających. Czarny humor lubiłam od zawsze, przez co w dzieciństwie mama patrzyła na mnie z naganą: "nie powinno się śmiać z takich rzeczy", a koleżanki nie wiedziały o co mi chodzi.
    Niedawno szukałam ciekawych produkcji do obejrzenia, więc na pewno rzucę okiem na Twoje propozycje.

    OdpowiedzUsuń
  2. Większość filmów, które opisałaś uwielbiam (ach ten brytyjski humor!
    Z innych czarnych komedii polecam także ,,Kolację z arszenikiem", choć pewnie oglądałaś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A powiem Ci szczerze, że nie widziałam. Muszę to nadrobić :D

      Usuń
  3. Raczej nie lubię tych tematyk, które poruszają filmy, ale po Twoich opisach... aż mnie korci by coś zobaczyć. Może nie krwiożercze owce, bo to już przekracza moje granice akceptowalności, ale może o tym panu co się kładzie przed domem... Komedia absurdów gości w tym opisie, ale to dobrze, bo czasem nie ma się siły na oglądanie czegoś mądrego, poważnego i życiowego ;)

    OdpowiedzUsuń

Współpraca


Adres e-mail

Pani.Kotelkova@gmail.com

Gadu-Gadu

10183085

Tak, nadal korzystam z komunikatora.