• Facebook
  • Google+
  • Instagram
  • Twitter

piątek, 1 kwietnia 2016

#140 Myślisz, że sztuka jest głupia? Nie, to ty jesteś idiotą.


Jeśli nie rozumiesz sztuki; jeśli przechodzisz obok niej bezmyślnie i stwierdzasz - najzwyczajniej w świecie stwierdzasz - że jest głupia, udowadniasz mi jedną rzecz. Jesteś idiotą. Od najdawniejszych czasów artyści mieli nie lada zadanie - wychowywać i umoralniać. Za pomocą obrazów przedstawiać piekło i grozić potępieniem, tworzyć wizje w głowach prostaczków, którzy nie potrafią sobie wyobrazić piekła inaczej, jak gorącego miejsca z diabełkami i wielkimi kotłami. Za pomocą teatru pokazywać konsekwencje zdrad, intryg i zachowań niemoralnych. Nader wszystko, to co tworzyli, musiało być piękne, musiało cieszyć ludzkie oko - miało być idealne. 

Oczywiście, pojęcie ideału jest bardziej lotne niż nam się wydaje, w końcu co epoka, to inna estetyka. Raz piękne były kobiety z tuszą, współcześnie nazywane „grubaskami” (łagodnie rzecz ujmując). Nie będę teraz przytaczała wszystkich epitetów, jakimi dzisiaj są określane kobiety Rubensa. Mówię o nich, ponieważ przeglądając internetowe otchłanie miałam przyjemność zobaczyć obrazek, obrazek, którego nie potrafię znaleźć.

Przedstawiał on kobietę, którą większość społeczeństwa uznałaby za „grubą”. Siedziała w muzeum - miejscu bardzo ukulturalnionym, w miejscu poważnym i pełnym wielu niezwykłych idei mistrzów minionych epok. Młodzi chłopcy drwili z niej zza rogu, wytykali palcami, śmiali się, a ona? Wpatrywała się z rozmarzeniem w obraz, i to nie byle jaki obraz. Dzieło przedstawiało kobiety takie jak ona, będące ideałem, będące muzą, będące wzorem idealnego, kobiecego ciała. Ten obrazek, niejako satyryczny, poruszył mnie do głębi.

Dlaczego o tym wszystkim mówię? Ponieważ nadal istnieją ludzie, którzy są przekonani, że sztuka ma umoralniać i wychowywać, a nader wszystko, ma pięknie wyglądać. Piszę o tym, ponieważ w wyniku kilku ważnych wydarzeń przestała pełnić dotychczasowe funkcje. Artyści od prawie stu lat nie muszą straszyć nas diabełkami; nie muszą pokazywać na scenie konsekwencji działań niezgodnych z prawem ludzkim i boskim. To już nie jest czas Balladyny czy Hamleta, to nie czas Piekła Dantego, to nie pora na obraz Pietera Bruegla i jego Upadku Ikara. Od stu lat jest nowa era sztuki, sztuki będącej poza etyką i estetyką. Era sztuki wolnej.

Jak wygląda era sztuki wolnej? Obrazy, książki i spektakle przestają odwzorowywać rzeczywistość, przestają być piękne i pouczające. Sztuka zaczyna ograniczać się do odpowiedzi na jedno pytanie: czy się podoba? To niezwykle trudne pytanie, tym bardziej, że większość z nas próbuje przyporządkować dzieła do starych ram, przedawnionych i zardzewiałych. To nigdy nam się nie uda. Dlatego o sztuce współczesnej nie mówi się poważnie, a raczej jako o... niesztuce.

Przyznaję się szczerze, że kiedy patrzę na słynne dzieło, Czarny kwadrat na białym tle, czuję się nieporuszona i z ręką na sercu powiem, że mi się to dzieło nie podoba. Nie rozumiem autora i nie rozumiem dzieła, ale z pewnością nie odważę się powiedzieć, że to jest głupie. Dlaczego? Ponieważ trzeb być kimś niezwykle błyskotliwym, by namalować coś, co będzie poruszało setki tysięcy ludzi i budziło takie kontrowersje. Nie ma w tym dobra i zła, piękna czy zła. Jest czarny kwadrat na białym tle. Ot, cała filozofia.

*źródło*

Nie będę ani mówiła o rzeźbie, którą tak naprawdę jest pisuar. Nie, nie przejęzyczyłam się. Urządzenie sanitarne, do którego człowiek płci męskiej oddaje płyny ustrojowe. Marcel Duchamp zaszokował swoją wizją „fontanny” i według mnie zrobił to dobrze. Dlaczego? Bo zaszokował. Czy ta rzeźba mówi o idei dobra lub zła? Że dobro zawsze zwycięża? Albo jest to piękna rzeźba? Nie, to po prostu pisuar. I tak szczerze, podoba mi się.

*źrodło*
Współcześni artyści bywają bardzo niedoceniani, ale trudno się dziwić - trafiają na niepodatny grunt ludzi tkwiących w tradycyjnym postrzeganiu sztuki. Piszę o tym nie przez przypadek. Przez dwa lata, idąc na uczelnię przez Katowice, mijałam bardzo brzydki i bardzo brudny wiadukt. Musiałam pod nim przejść, co nigdy nie stanowiło przyjemnego widoku. Tynk odpadał, a bardzo wulgarne napisy pojawiały się niemalże codziennie. Będąc na trzecim roku - w okolicach października - przekonałam się, a raczej miło zaskoczyłam. Ktoś coś z tym zrobił - nie wiem kto, ale wiem co.

Stworzył mural, bardzo piękny mural.



Nie można przeoczyć tego dzieła nie tylko z racji na umiejscowienie, ale i na kolorystykę. Żółty jest kolorem najczęściej przez nas zauważanym, a na czarnym tle nie ma się jak „schować”. Kiedy pierwszy raz zobaczyłam ten eksperyment, pomyślałam o Pablo Piccassie. Nie wiem co przedstawia mural, ale ilekroć idę obok niego, jednego jestem pewna: podoba mi się.

Po pierwsze, przejście pod wiaduktem przestało być przygnębiające od momentu, jak tańczą ze sobą żółte i białe postacie o dziwnych twarzach. Dla mnie nie są przerażające, ale w jakiś niezrozumiały sposób piękne. Ilekroć je mijam, a mijam je bardzo często, zastanawiam się co symbolizują. Zastanawiam się i zastanawiam.

Nie piszę tego wszystkiego dlatego, że spodobał mi się mural na ścianie. Mówię o tym, ponieważ na tym dziele pojawił się namalowany napis. Ktoś próbował go zamalować srebrną farbą, co widać na zdjęciu poniżej.


Co głosił ten napis? „Co to kurwa jest?” - w kontekście tego artykułu odpowiem: Nie wiem, kurwa.

Teraz na poważnie. Sztuka nie musi przylegać do rzeczywistości, nie musi ją odwzorowywać, nie musi być etyczna czy estetyczna. Sztuka jest i ma jeden cel: podobać się lub się nie podobać. Jeśli nie wiesz co mówi do Ciebie dzieło, powiem szczerze, że ja też nie wiem. Nie zawsze można coś zrozumieć - czasami jest coś za wcześnie, za szybko. Brakuje klucze podarowanego przez doświadczenie.
Sztuka ma prawo się nie podobać, jak i się podobać. Ma swoich przeciwników i sprzymierzeńców. Jednakże, jeśli ktoś powie mi, że sztuka jest głupia - że pisuar jest głupi, że czarny kwadrat jest głupi, że mural w Katowicach jest głupi - bez zawahania powiem mu, że jest idiotą. Idiotą tego typu, który w moim przekonaniu powinien korzystać z prawa „zachowania milczenia”. Idiotą, dla którego zbawienny jest internet, ponieważ przekonuje się, że takich idiotów jest więcej.

Tak szczerze, wolę całe miasto zamalowane takimi postaciami, niedorzecznymi, abstrakcyjnymi i niemoralnymi niż całą chmarą wulgaryzmów i wyznań miłosnych. Naprawdę. Może tego nie rozumiem, ale przynajmniej to, co prezentuję, ma wartość estetyczną.
A na argument, że „sam bym tak potrafił” odpowiem „ktoś cię uprzedził, bo nawet nie pomyślałeś, że tak można”. Sztuka należy do odważnych, którzy wychodzą poza utarte szlaki i budzą kontrowersje.

Photo credit: carianoff via Foter.com / CC BY-SA

1 komentarz:

  1. Znam ten wiadukt, też nigdy - do tamtej pory - mi się nie podobał. Na to "dzieło" po jakimś czasie przestałam zwracać uwagę, ot, stały element mojego brzydkiego miasta, jak nowy dworzec czy wiecznie rozkopany rynek.
    A co do sztuki - do mnie sztuka współczesna nie trafia z prostego powodu. Większość obrazów, rzeźb czy nawet piosenek i książek nie jest efektem długiej, ciężkiej pracy autora. Kwadrat na białym płótnie każdy bez parkinsona namaluje w pięć minut - gdy natomiast widzę jak moja znajoma maluje przez kilka dni jedną martwą naturę i siedzi nad szkicami jak matka nad dziećmi - wkurwiam się. Bo jej za wysiłek tyle nie dają, ile za tamten kwadrat. I dopóki w jakiejs zrobionej od początku do końca przez maszyny piosence popularnej gwiazdki czy kwadracie na bialym tle nie zobaczę ani odrobiny wysiłku - nie trafi to do mnie.

    OdpowiedzUsuń

Współpraca


Adres e-mail

Pani.Kotelkova@gmail.com

Gadu-Gadu

10183085

Tak, nadal korzystam z komunikatora.