• Facebook
  • Google+
  • Instagram
  • Twitter

środa, 6 kwietnia 2016

#142 Filozofia związków - mądrości i mundrości.



Związek to ciężki orzech do zgryzienia - pisałam o nim nie raz, nie dwa. Zarówno w kontekście przetrwania, jak i znalezienia idealnego partnera. Związek to wdzięczny i niewdzięczny temat; przede wszystkim, to temat rozmów lubiany przez każdego z nas. Lubimy słuchać o sukcesach przyjaciół; kiedy trzeba, wspieramy i oferujemy ramię do wypłakania. Drugi człowiek to szkoła życia, tyle powiem.

Szkołę życia mamy już od dziecka - pierwsze trzymanie za rękę, pierwsze pocałunki; kłótnie i sceny zazdrości, intrygi służące odbiciu tego jedynego. Te spojrzenia, stalking i głupstwa, które robił każdy z nas, byleby zaimponować drugiej połówce. Sama pamiętam długie rozmowy z koleżankami, kiedy to siadałyśmy na ławce przed blokiem i dyskutowałyśmy. O tym, o tamtym, o nich. O chłopakach. Ło matulu, to był temat. Johny Depp, Orlando Bloom. Aktorzy, muzycy, wielkie marzenia o karierze i kolejce przystojniaków. Chłopak z równoległej klasy, albo ten sportowiec co był na zawodach. Chodziłyśmy na mecze lokalne, byleby popatrzeć, poskubać słonecznik i porozmawiać z chłopakami. To były czasy, to było życie. Proste, bez większej filozofii.

Teraz, kiedy jestem dorosłą kobietą, bezustannie słyszę filozofię związków; filozofię, jakiej się nie miało za dziecka. I tak szczerze, bez niej byłam szczęśliwsza, a wszystkie moje relacje były... Zdrowsze? Bez Coelho, bez cytatów o miłości, bez prawd życiowym z internetu. Bez „wymogów”; bo jeśli ich nie spełniam, to nie kocham lub nie kochałam. Czy to, że kocham inaczej sprawia, że nie kocham w ogóle?

Kilka mundrości zniszczył nie jedną relację; popsuło krew po niejednym rozstaniu. Jakie to mundrości?

jak kocha, to poczeka

Nie znam większego kłamstwa, jakim faszeruje nas internet oraz inni ludzie. Chociaż nie, to nie jest do końca kłamstwo - wszystko zależy od sytuacji. Załóżmy, że mężczyzna jedzie do pracy za granicą, na pół roku. Chce zarobić na wspólną przyszłość - remont, może wesele. A może któreś z nich wyjechało na studia do innego miasta, bo lepsze warunki edukacji? Ludzie potrafią to przeczekać; potrafią znieść rozłąkę i pogodzić się z nią. 
Nie zawsze, wiadomo - każdy z nas jest inny, ma inne oczekiwania. Czasami pojawia się w życiu taki bałamuciarz, co namiesza w głowie i pociągnie do złego. Niemniej, jeśli kobieta kocha, to poczeka na swego rycerza i wezmą ślub, założą rodzinkę i urodzą całą chmarę małych bąbli. I w drugą stronę, mężczyzna da radę przetrwać rozłąkę bez pocieszania w ramionach najlepszej przyjaciółki. 

Współcześnie jednak tłumaczy się w ten sposób zachowania anty-związkowe: „Spotykam się z kilkoma osobami na raz  i wychodzę z założenia, że jeśli spotkam taką/tego, co mnie pokocha, to z pewnością poczeka. W końcu, jak kocha to poczeka”. Zniesie upokorzenie, jakie serwuje ukochana osoba; wybaczy wyskoki w bok, randki z innymi. W końcu kocha, to poczeka. 

Podobnie z całą ideologią: nie jestem gotowy na związek / nie jestem pewny czy chce się wiązać. Człowiek ma czekać aż łaskawca się zdecyduje? Trwać w czyśćcu, odpuszczać naprawdę dobre okazje na poznanie wartościowego człowieka tylko przez to, że społeczną presję jak kocha to poczeka. Bo kiedy człowiek nie poczeka, to znaczy nigdy nie kochał. Krzywdzące, prawda?  

Ale ludzie tłumaczą sobie w ten sposób swoje lekceważące i okrutne podejście do drugiej osoby. Skoro nie wybaczyła mi tych wyskoków; jeśli nie potrafił na mnie poczekać; to tak naprawdę nie kochał i nie był mnie wart. Doprawdy? Śmiem twierdzić, że osoba bawiąca się innymi ludźmi i lekceważąca ich uczucia poprzez „test” nie zasługiwała na jakiekolwiek uczucie i dobrze, że „ofiara” w porę ratowała swoje życie. 

jak kocha, to wróci

Zwłaszcza jak się nic nie robi w tę stronę; wtedy, kiedy człowiek czeka aż łaskawie wróci, bo to jej pieprzony obowiązek wrócić. W końcu kocha, prawda? Jak kocha, to wróci? 
Nim powtórzymy sobie po raz kolejny to kłamstewko leczące nasze ego, powinniśmy się zastanowić: dlaczego druga połówka uciekła? Bo było się gruboskórnym egoistą? Bo było się dupkiem, chamem i prostakiem? Bo nadużywało się zaufania? Bo bezustannie się krytykowało, a prawie w ogóle nie doceniało? A może nie dbało się tak, jak należy dbać o drugą połówkę?

Jeśli człowiek jest źle traktowany, to nie wróci, chociażby mu gruszek pełen koszyk naobiecywać. Wielokrotnie to gruszki na wierzbie, ale tu zupełnie inna sprawa. Łatwo obiecywać zmiany, łatwo przysięgać, ale kiedy raz i drugi udowodniło się, że słowa nie mają żadnego znaczenia, to nadal nie będą mieć. Nieważne jak szczerze, nadal będą tylko słowami. 

Nie wróci, jeśli nie pokażesz, że chcesz powrotu; że jesteś gotowy zmienić to, co przeszkadzało. 
Nie wróci, jeśli nie przeprosisz za wyrządzone krzywdy. 
Nie wróci, jeśli nie zmienisz w sobie.
Nie wróci, jak tylko mówisz o zmianach, tylko obiecujesz; przede wszystkim, nie wróci jeśli jedyne co możesz zaoferować, to słowa. Ile to razy udowodniłeś lub udowodniłaś, że słowa nie mają żadnego znaczenia? Zarówno te „przepraszam”, jak i „obiecuję”. Jeśli ktoś nie chce wrócić, to nie dlatego, że nie kocha. 

Kiedy jest źle, tylko głupiec wraca do tego, co czyniło go nieszczęśliwym. A przepraszam, szło o błahostki? Weźmy kropelkę wody - to jest błahostka, o której mówisz. I wyjdź na deszcz. Błahostki potrafią przemoczyć, prawda? 

miłość wszystko wybaczy

Nawet zdradę, upokorzenie, kompromitację, kłamstwa, oszustwa i krętactwo. Miłość wybaczy wszystko. Wolisz siedzieć ze swoimi kumplami, żłopać piwsko i udawać, że wielce nie masz czasu dla swojej kobiety? Wolisz iść z koleżaneczkami do klubu, potańczyć, poflirtować i zapomnieć, że pisze do Ciebie zmartwiony mężczyzna? Miłość wszystko wybaczy. 

Wolisz rano widzieć się z sekretarką, popołudniu na obiadek do dziewczyny, a wieczorem do klubu zapolować na kolejną rybkę? A może wolisz pożalić się swojemu przyjacielowi i dać się pocieszyć jego ramionom i ustom? Miłość wszystko wybaczy! 

Na znak miłości lejesz ją za wszystko; wszystko dla jej dobra, prawda? A może ty wybuchasz złością i zazdrością, pozwalasz sobie na za dużo? W końcu robisz to dla jego dobra, prawda? 

Nie ma większego kłamstwa jak twierdzenie, że miłość wszystko wybaczy. Nie można wybaczyć krzywd - nie można wybaczyć skopanego serca, zdrad i upokorzenia. A nawet jeśli wybaczy; nawet jeśli da szansę, to nigdy nie zapomni. W sercu, w duszy i w myślach będziesz robić to samo. Dalej będziesz bić i pić, dalej będziesz zdradzać i upokarzać. Jeśli nie w życiu, to w głowie. 

To zatruje, to zniszczy człowieka od środka. Bezustanne wątpliwości, strach, poczucie zagrożenia. Nie można żyć w ten sposób, bo człowiek staje się wrakiem samego siebie. Dlatego ludzie odchodzą. Bo można wybaczyć, ale nie można zapomnieć; a sceny w głowie potrafią krzywdzić, wspomnienia potrafią raz za razem wbijać nóż prosto w serce. 

od nienawiści do miłości krótka droga

W przeciwną stronę jest jeszcze szybsza. Na przełaj. Przez przepaść. 

Prawda jest taka, że nie można cofnąć czasu. Jeśli zrobiło się błędy na samym początku, bardzo trudno je naprawić. Właściwie, każdy błąd ciężko naprawić. Ludzie nie są jak zabawki, nie można zakleić taśmą, nie można przykleić klejem, przykręcić śrubokrętem. Ludzie mają dusze, a dusze są niezwykle wrażliwe. 

Zwykłe „przepraszam” i „obiecuję” to za mało. Może wymagam za dużo, a może nie zostałeś doszczętnie skrzywdzony. Kiedy znajdujesz kogoś, kto naprawdę Cię kocha; o kogo warto walczyć, za kim warto podążać - pokaż to od razu. Nie czekaj, bo druga osoba nie poczeka. Nie czekaj, bo druga osoba nie wróci. Doceń i rób wszystko, by nie wyrządzić żadnej krzywdy, bo każda krzywda, nawet jeśli zostanie wybaczona, nie uleczy tego, co już zepsułeś. Kiedy zepsujesz za dużo, to nie ma już co naprawiać. 

O ranieniu drugiego człowieka, o krzywdzeniu i o tym, jakie to wywołuje szkody czytałam czytałam opowieści-metafory. Jest ich wiele, bardzo wiele, ale ta jest moją ulubioną. 
“ -Tato, zraniłem dziewczynę.
- Weź proszę te gwoździe i za każdym razem, gdy ją zranisz, wbij jeden w ścianę.
Po miesiącu syn znów przychodzi do ojca.
- Ściana jest już zapełniona, tato. Co teraz mam robić?
- Teraz za każdym razem gdy ją przeprosisz, wyjmij jeden gwóźdź.
Po miesiącu wszystkie gwoździe zniknęły.
- Wyjąłem już wszystkie, ale na ścianie pozostało wiele dziur.
- Bo widzisz, synku, nieważne ile razy przeprosiłeś dziewczynę, rany i tak się nie zagoją.”
Miłość i związek nie powinien posiadać wyższej filozofii; ba, kierując się filozofią w związku, prędzej czy później on umrze. Bo relacje międzyludzkie nie potrzebują mądrości innych ludzi, wystarczy zwykła rozmowa, albo robienie po prostu tego, na co masz ochotę.
Chcesz z nią być, ale wychodzisz z założenia, że kocha to poczeka? Pomyśl chwilę czy naprawdę tego chcesz - chcesz sprawdzać kobietę, na której Ci zależy? A co zrobisz jak stwierdzi, że nie jesteś wart czekania i po prostu pójdzie dalej, szukając kogoś, kto nie każe jej czekać?

Prawda jest taka, że nie jesteś wart czekania. Tak samo ja. Nikt nie jest wart tego, by stawać się ofiarą tylko dlatego, że ktoś chce  w ten sposób sprawdzić uczucia drugiego człowieka. To nie tylko jest niegodne, ale i nieludzkie. Człowiek to nie zabawka, nie należy bawić się nim jakby można było go odłożyć na półkę, albo co gorsza, naprawić.

Podobnie jest z powrotami. Jeśli nie robisz nic, by wróciła - to nie wróci. I nie pierdol, że nie kochała, bo kochała, ale nie będzie biegać i się starać. Zrobiła już wystarczająco dużo w samym związku i skoro uważasz, że lepiej będzie jej bez Ciebie, ona po prostu pójdzie dalej. Nie Ty, to ktoś inny.
Tak samo nie możesz zmusić drugiego człowieka by z Tobą był. Kieruję to głównie w stronę kobiet, bo to my uwielbiamy pytać wujaszka Google: jak go zatrzymać. Nie ma sensu zatrzymywać drugiego człowieka siłą. Żaden podstęp, żadne zagranie nie odniesie skutku - człowiek jest istotą wolną. Jeśli chce odejść, daj mu odejść.

Zapomnij o całej filozofii związków - o mądrościach i mundrościach innych ludzi. Przestań słuchać tego co mówią, i posłuchaj co mówi Twoje serce. 

1 komentarz:

Współpraca


Adres e-mail

Pani.Kotelkova@gmail.com

Gadu-Gadu

10183085

Tak, nadal korzystam z komunikatora.