• Facebook
  • Google+
  • Instagram
  • Twitter

środa, 20 kwietnia 2016

#148 Biją Cię? Nie przejmuj się, znudzi im się.



Przy porannej kawce buszowałam po grupach blogowych i przewijałam setki podobnych wpisów, aż moim oczom ukazał się tekst napisany przez młodą dziewczynę. Nie wiem ile miała lat i do jakiej szkoły chodziła, ale opowiadała, że ludzie się z niej śmieją w szkole, bo prowadzi bloga, i nie wie co ma robić. Od razu pojawiły się głosy wsparcia i radzenia, co jest miłym widokiem dla kogoś, kto nie wierzy w ludzkość. Wgryzłam się w komentarze i aż się przeraziłam:

„Najlepszą metodą to jest właśnie olewanie taki osób. Nie daj po sobie poznać, że Cie to rusza, nie zniżaj się do ich poziomu. ”
„Ale pomyśl sobie tak: ty przecież coś robisz, rozwijasz się, podczas gdy one siedzą za przeproszeniem na czterech literach i nic poza tym. To ty jesteś nad nimi górą, bo masz pasję, rozwijasz ją i dzielisz się nią.”

„To tylko gimbaza, miej je gleboko w dupie, po co sie przejmowac”
Najczęściej udzielana rada brzmiała: „nie przejmuj się”, i jest to najgorsza ze znanych mi porad, jakie ktokolwiek mógłby jej udzielić. Dziewczyna opisywała to, jak grupa dziewczyn się z niej śmieje i przez całą szkołę woła blogerka. Ogólnie, dziewczyny ją upokarzały na tle większych grup szkolnych. Jak to się rysuje w życiu realnym?

Brak reakcji jest zgodą, do cholery. Zamiast pozwalać grupie oprawców bawić się w najlepsze i zastraszać swoją ofiarę, poszerzając w ten sposób swoje szeregi, należy reagować. Ponieważ milczenie i udawanie, że „to mnie nie rusza” nie sprawi, że ktoś się znudzi. Grupa będzie się powiększała, bo taka osoba będzie traktowana jako łatwa ofiara, a ludzie to, po pierwsze zwierzęta stadne; po drugie lubujące się w przemocy i cierpieniu. 

Dlatego, zamiast siedzieć na dupie, kulić ogon i udawać, że mnie to nie rusza przy jednoczesnym pogarszającym się samopoczuciu, wstań i coś zrób, a ja już mówię, czym jest to „coś”. 

Po pierwsze, znajdź dowód na przemoc słowną czy fizyczną, ponieważ ciężko wygrać sprawę bez namacalnych dowodów. Słowo przeciwko słowu, a oskarżenie może zostać użyte przeciwko Tobie. Warto poprosić osobę najbliższą - przyjaciółkę - by nagrała całe zajście. 

Po drugie, nie prowokuj i nie gróź „pójdę na policję”. Nie wezmą tego na poważnie i Cię wyśmieją, tym samym podkopią Twoją pewność siebie. 

Po trzecie, zgłoś to rodzicom i nauczycielom, pokaż nagranie (i miej kopię zapasową na wszelki wypadek). Jednakże, od razu uprzedzam - rodzice i nauczyciele mogą być na tyle nieodpowiedzialni, że nie dadzą sobie rady z Twoją sytuacją. Warto jednak spróbować, a jeśli to nic nie pomoże - idź na policję.

Po czwarte, na policji opowiedz wszystko i nie pozwól się spławić. Miej dowody, począwszy od filmiku, po nienawistne komentarze na facebooku. Każdy dowód na znęcanie się psychiczne jest argumentem przemawiającym za Twoją sprawą. Jak będzie na policji? Może być różnie, ale zawiadomienie o przestępstwie musi zostać przyjęte. Musi, i koniec, kropka. Nie daj się spławić. 


Niestety, jesteśmy pokoleniem i rzeczywistością, gdzie po rady gnamy do sieci i pytamy osób, które nie miały żadnej styczności z mową nienawiści, z przemocą fizyczną i psychiczną. Wierzymy, że internet wie wszystko, prawda? My, internauci, wiemy najlepiej jak walczyć z agresją w szkole, a naszą najczęstszą radą jest „Nigdy nie przejmuj się takimi rzeczami”, „Rób swoje!”. 

Nie przejmowanie się takimi sprawami nie działa jak za pstryknięciem zaczarowanymi palcami, nie ma „pstryk” i już się nie przejmuję. To udawanie, że problemu nie ma; to strach i wątpliwości trawiące od środka. To zabija, powoli i stopniowo, aż jest za późno na odwrót. 
A grupa przestanie? Nie przestanie. Może w niektórych przypadkach się znudzą, ale częściej nakręcają się jeszcze bardziej, bo będą domagać się reakcji. Posuną się o krok dalej, przejdą na kolejny poziom znęcania się - koło nienawiści się nie zatrzyma. Ono nabiera tempa, niezależnie czy z tym walczysz, czy przeciwdziałasz. Lepiej zacząć od razu działać, póki koło jest małe i nie ma wielkiego tempa. 

Boisz się, że zostaniesz kapusiem? Przepraszam bardzo, oni to oprawcy, potwory, prymitywne bestie. To oni mają powód do wstydu, nie Ty. Boisz się, że ludzie zaczną wytykać Cię palcami, bo poszłaś na policję, ale gdzie byli Ci ludzie, gdy potrzebowałeś pomocy? Podkulili ogony i odwrócili się tyłem, bo nie mieli odwagi postawić się grupie.
Oni też są ofiarami terroru, oni są tchórzami. Ty nie bądź, tylko działaj.

Jesteśmy zwierzętami i nadal posiadamy prymitywne instynkty, a to przejaw naszej prymitywnej natury. 






Photo credit: LeonArts.at via Foter.com / CC BY-ND

5 komentarzy:

  1. Widzisz... Przez 9 miesięcy żyłam z człowiekiem ktory bił mnie i upokarzał. Kiedy wreszcie odwazylam się pójść na policję, "przyjaciele" stanęli przeciwko mnie, twierdząc że tysiące kobiet są w takich sytuacjach i nie wysyłają oprawców do więzienia. Coś jest poważnie nie tak ze społeczeństwem...

    OdpowiedzUsuń
  2. Sam kiedyś byłem gnojony. Nikt nie chciał mi pomóc. Powiem szczerze, na to nie ma lekarstwa. Zglaszanie sprawy nic nie daje, a tylko pogarsza sprawę. Niestety są na świecie pojebane skurwysyny które nie liczą się z niczym. Młody wiek sprawia jedynie, że są nietykalni. Najlepiej zacisnąć zęby i zmienić szkołę najszybciej jak się da...

    OdpowiedzUsuń
  3. Wlasnie to brak reakcji jest znakiem "nie ma konsekwencji, moge". A nie przejmowac sie po prostu nie da, jesli cos dzieje sie permanentnie i nie zanosi sie na koniec.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja miałam taką sytuację i nawet nagranie nic nie dało oprócz tego, że było jeszcze gorzej. Zmiana szkoły pomogła tylko połwicznie, bo szkoła była w tym samym małym mieście. Moja mama przed dyrekcją udawała "dobrą mamusię", a w domu mnie o wszystko obwiniała i pogłębiała moje poczucie winy wynikające z bycia ofiarą.

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak, wiem o kim mówisz. Czytałam ten post i przeglądałam owe "porady" z przerażeniem wymalowanym na twarzy. Jestem osobą, która choruje na dość mało znaną chorobę i wielokrotnie w fazie ostrej depresji spotykałam się z różnymi, "mądrymi" inaczej komentarzami bliskich. Przerażająca znieczulica. Z takim typem gnojenia należy walczyć rozsądnie, a nie przyjmować taktykę nie przejmowania się. Nie można się nie przejmować tak, jak nie można się nie stresować.

    Zapraszam do siebie na www.poprostupisze.cba.pl/index.php/psychopozytywna

    OdpowiedzUsuń

Współpraca


Adres e-mail

Pani.Kotelkova@gmail.com

Gadu-Gadu

10183085

Tak, nadal korzystam z komunikatora.