• Facebook
  • Google+
  • Instagram
  • Twitter

środa, 4 maja 2016

#154 Tatkowanie - tatusiowie, ojcowie i te stare...


Matkowanie to niezwykle pracochłonny zawód na pełen etat: od nocnych wędrówek w celu zmiany pieluszki, po poranne wstawanie na śniadaniowe boje; po ciężkiej nocy i równie ciężkim poranku nadchodzi czas na pilnowanie swojego pracodawcy - a to na schody chce wejść, to liże kontakt, to zaczepia psa sąsiada. W międzyczasie trzeba przygotować pełnowartościowy posiłek dla wymagającego podniebienia. Sprzątanie po małym artyście, pranie dla delikatnej skóry.
Matkowanie to pełen etat, a nawet dwa pełne etaty. Całodobowo. Jednakże, gdzie w tym wszystkim ojciec?

W swoim życiu spotykałam się z różnymi mężczyznami, poznawałam zarówno ich, jak i ich znajomych. Rozmawiali, a ja słuchałam, i tego co się nasłuchałam, to moje. Szkoda, że mi uszy zwiędły. Teraz, kiedy jestem już dorosłą kobietą i mam zacząć spotykać się z kimś, z kim myślę o założeniu rodziny, gdzieś z tyłu głowy odzywa się głosik zadający pytanie: „jakim będzie ojcem?”. To o tyle ważne pytanie, że nie liczy się to jak on siebie widzi w roli ojca; ba, często sam siebie okłamuje, jakim to wspaniałym tatusiem będzie. Prawda jest taka, że tatuś jeszcze jak synka czy córeczki nie było, pokazywał to, jakim tatusiem będzie.

tatko uciekinier

Tatko uciekinier to gatunek tatusia mniej lub bardziej popularny. Bardzo często jego rola w związku ogranicza się do zabawy, seksu, a kiedy pora wziąć odpowiedzialność za swoje dzieło, podwija kieckę i ucieka. Towarzyszą temu liczne oskarżenia „Ja tego dziecka nie chciałem” albo „To pewnie nie moje”. Na badanie ojcostwa się nie zgadza, bo często już go nie ma. 
Przy czym na argument „Ja tego dziecka też nie chciałam” odpowiada bardzo inteligentnie „To po co zachodziłaś?”. No bo wiadomo, kobiety są wiatropylne, a mężczyzna nie miał w tym wkładu własnego. 
Tatko uciekinier ucieka od wszelakich odpowiedzialności, przerzucając winę na wszystko i wszystkich. Spalił się obiad, którego miał pilnować - zagadałaś go. Wjechał w kogoś - wina drugiego kierowcy, bo wymusił.

tatko ma drugą rodzinę

Tatko ma drugą rodzinę, bo mamusia albo była kochanką, albo odszedł do kochanki. Dziecko swoje pozostawił tak o, jakby było zabawką na później, która nie czuje, nie rośnie i nie pyta mamusi „A kiedy tata wróci?”. Tatko nie wróci, bo bierze „nadgodziny” i tatkuje gdzie indziej.
Jeśli jeszcze mamusia dowie się o tatkowaniu w innej rodzinie, krew ją zalewa, awantura i bierze małego, wracając do babci. Oczywiście, głupia pipa zabrała dziecko i teraz nie może się z nim widywać! (Jakby wcześniej mu na tym zależało.)
Tatko ma drugą rodzinę już jako kawaler leciał na dwa-try fronty, i twierdził, że to nic złego. „Masz paranoję”, „wydaje ci się”.

tatko nie ma czasu, gówniarzu

Tatko nie ma czasu, więc nie plącz mu się pod nogami. 
Tatko nie ma czasu, bo mecz ogląda.
Tatko nie ma czasu, idzie z kumplami. 
Tatko nie ma czasu, bo auto naprawia. 
Tatko nie ma czasu, bo w pracy chce awans dostać. 
Tatko nie ma czasu, po prostu. 
Tatko nie ma czasu nigdy nie miał czasu, bo wszystko było ważniejsze. I to się nie zmieni. 


tatko weekendowy

Tatko weekendowy zabiera synka do siebie na weekend. Może co tydzień, może co dwa tygodnie, może raz na pół roku. W tygodniu nie ma czasu, bo nowa rodzina, bo praca, bo nie chce mu się. Nieodpowiedzialnie nakarmi czymś, na co ma alergię; albo pójdą do parku gdy pogoda nie taka. Tatko tatkuje przez weekend, a mama matkuje przez cały tydzień, naprawiając błędy tatkowania. 
Bo dziecko nie powie, że ma alergię na czekoladę. Mama nie da, a tata da; tata da, bo nie wie, a  nie wie, bo jest tylko weekendowy. 
Tak jak tatko nie mam czasu, tak tatko weekendowy nie potrafił znaleźć czasu w tygodniu dla mamusi. Bo wszystko ważniejsze, wszystko wszystko. 

tatko imprezowicz

Tatko imprezowicz cały tydzień haruje, ale przez weekend go nie ma. Wychodzi z kumplami do pubu, idzie potańczyć do klubu. Tatko żyje pełnią życia, a nie marnuje się w domu z kurą domową, co jeszcze z rozstępami po ciąży walczy. Mogłaby się ogarnąć tak jak on, dziecko do dziadków podrzucić i wyjść razem do klubu. Ale nie dba o siebie, to nawet nie zaprasza. Bo wstyd. 
Tatko imprezowicz imprezuje nawet wtedy, gdy nie powinien - bo powinien iść do pracy, bo w niedziele idziecie na obiad do mamusi. Imprezuje, bo to sens jego życia.

tatko wszystko wie najlepiej

Tatko wszystko wie najlepiej. Mamusia mówi, że nie można biegać gołymi stopami po kamieniach, bo może być kawałek szkła - tatko powie, że mamusia się nie zna. Mamusia powie, że nie może jeść słodyczy - tatko da, bo smaczne. Mamusia powie, że synuś za takie zachowanie powinien zostać ukarany - tatko machnie ręką i powie, że to prawdziwy mężczyzna. 
Tatko wszystko wie lepiej - jak karmić, jak prać, jak nosić, jak przewijać. Wie lepiej, ale dalej nic z tym nie zrobi. 

Tatko wie najlepiej już jako kawaler wszystkich poprawia, przegaduje i za wszelką cenę stara się udowodnić, że ma rację, nawet jak jej nie ma. 

tatko krytykant

Tatko krytykant wszystko krytykuje - bo jemu się nie udało, to dziecku też. Nawet jeśli ma talent w rysowaniu, powinno zostać prawnikiem. Jeśli dobrze tańczy - z tego nie wyżyje. Dziecko ma robić to, co tatko każe. Nic nigdy nie jest zrobione dobrze, nic nigdy nie wychodzi jak należy. Myśli, że kształtuje charakter w ten sposób, że tworzy twardego syna, ale jedyne co to daje, to zniszczenie. Tatko krytykuje, ale nie wychowuje. 
Tatko krytykant krytykował zawsze - wszystkich i wszystko. Pierdzielił, że niby w dobrej wierze, ale tak nie do końca, prawda?

tatko żołnierz

Tatko żołnierz wprowadza iście żołnierską dyscyplinę - spanie, jedzenie i robienie tego, co sobie zażyczy. Zero wolności, zero przyjemności - życie to nie bajka, życie nie jest łatwe. Więc musi być porządek, musi być wszystko poukładane. Nie ma samowolki. Nie będzie decydowania o własnej przyszłości, nie będzie ciepłych słów czy rodzinnej atmosfery. Życie to wojna, a Ty jesteś w wojsku.
Niby chce dobrze, ale twardą ręką rządzi i dziecko się buntuje. Choć co się dziwić, młodość to okres buntu, a tego tatko żołnierz nie zrozumie. 

tatko z prawdziwego zdarzenia

Tatko z prawdziwego zdarzenia to nie tylko ten, co potrafi dobrze wychować, ale też zająć się dzieckiem. Który nie przerzuca winy i obowiązków na kobietę; który nie przychodzi do domu i mówi, że „jak możesz być zmęczona, przecież cały dzień w domu siedzisz”. Tatko z prawdziwego zdarzenia znajdzie czas między obowiązkami na zabawę, wychowywanie i wspólne spędzanie czasu; pomoże zbudować pewność siebie, nie podważy autorytetu matki. Każda z nas ma inny obraz takiego taty i czego innego wymaga, dlatego trudno mi pisać o nim neutralnie. 

Tatko. 
Jeśli jest - to dobrzeJeśli jest i jest oparciem - to bardzo dobrzeJeśli jest, jest oparciem i pomaga - to wspaniale! Jednakże… Ilu z nich nie jest? Ilu z nich, kiedy test ciążowy pokazał dwie kreski, podkasało rękawy i uciekło w podskokach? Nie wiem ilu jest, ale pewnie kilku by się znalazło; co więcej, w męskim towarzystwie zostawienie kobiety z dzieckiem jest bardzo męskie. Klepią się po plecach, bo dobry ziomek, nie dał się uziemić. Dla mnie to nie dobry ziomek, a dziecko intelektualne.

Nie jestem matką, nie będę ukrywała tego faktu. I nie zapowiada się, bym miała takową zostać. Znam jednak kobiety, nie jedną i nie dwie, ale całe mnóstwo, które nie tylko posiadają dzieci, ale posiadają lub nie posiadają mężów, chłopaków czy partnerów. Nieważne jak nazwiemy mężczyzn, ci w związku będą odgrywać pewną rolę. Rolę wychowawczą. 

Nie są - jak im się wydaje - od przynoszenia pieniędzy do domu. To, że utrzymują dom nie znaczy, że na tym kończą się obowiązki dorosłego. Kobieta sprząta, gotuje i pierze, zajmuje się domem - mężczyzna zajmuje się, by miała co sprzątać, co gotować i co prać oraz zapewnia dom, by miała gdzie mieszkać. To równoważne obowiązki. Dziecko natomiast jest wspólnym obowiązkiem, w którego wychowaniu potrzebne są obie komórki (tak jak obie są potrzebne do jego zapłodnienia). 

Mówienie, że „to twój problem”, bo kobieta wpadła, jest unikaniem obowiązków i odpowiedzialności. Bo łatwo zamknąć drzwi, odwrócić się i uciec, a następnie wypominać „bo tak go sobie wychowałaś”. Ja odpowiadam: „Bo ktoś go tak nie-wychował.”

Photo credit: Joris_Louwes via Foter.com / CC BY

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Współpraca


Adres e-mail

Pani.Kotelkova@gmail.com

Gadu-Gadu

10183085

Tak, nadal korzystam z komunikatora.