• Facebook
  • Google+
  • Instagram
  • Twitter

wtorek, 7 czerwca 2016

#168 Gwałt? Jaki tam gwałt, to tylko 20 minut zabawy.

Gwałt to dość głośny temat: zwłaszcza, gdy ofiarą jest dziewczyna wracająca z imprezy. Wówczas padają jakże zabawne stwierdzenia: „gdyby suka nie dała, pies by nie brał”, albo „pewnie prowokowała”. O gwałcie słyszałam już w czasach, gdy miałam czternaście lat i ledwie wyrosłam ponad trawę; wtedy zaczęłam uczęszczać do gimnazjum. To było coś! Nowi ludzie, nowe środowisko, nowi nauczyciele i zupełnie inny poziom nauczania. Zresztą, to były też inne czasy. 
Pamiętam jak dziś „poważne” rozmowy z nauczycielami o narkotykach, dopalaczach i imprezach. Chyba byli świadomi obecności alkoholu wśród młodych; niemniej, nigdy nie zapomnę jak moja nauczycielka przyszła na zajęcia. Była wielce zafrasowana; stanęła przed klasą, która umilkła wyczuwając, że coś jest nie tak. W końcu zaczęła opowiadać o wydarzeniach  z rodzinnej miejscowości, gdzie chłopak został posądzony o gwałt; opowiadała, że była na rozprawie i słuchała jego tłumaczeń. 

Chłopak i dziewczyna spotkali się w dyskotece; on postawił jej drinka - ona go wypiła; poprosił o taniec - zgodziła się; chciał ją pocałować - pozwoliła się pocałować; chciał coś więcej - powiedziała „nie”; a on i tak wziął. 
Jak się tłumaczył przed sądem? Że zgodziła się na drinka, następnie na taniec, a na końcu pocałunek. Później powiedziała „nie”, ale często dziewczyny mówią „nie” myśląc „tak” i stwierdził, że się z nim droczy. I moja nauczycielka podsumowała to stwierdzeniem, że chłopak miał rację i dziewczyna od początku powinna wyznaczyć granicę. 
Teraz wracam do tego myślami i myślę sobie: kurwa mać. Dziewczyna wyznaczyła granicę - pozwoliła postawić drinka, później na taniec i pocałunek. Powiedziała wyraźne NIE kiedy chciał seksu w łazience klubu; dla niego znaczyło to „tak”. TAK, bo płakała; TAK, bo błagała by tego nie robił; TAK, bo wcześniej z nim zatańczyła i pozwoliła się pocałować. Naprawdę?

Wracam do tego nie bez powodu: dzisiaj, pijąc poranną kawę i przeglądając informacje na portalu społecznościowym zobaczyłam link artykułu; artykułu, który musiałam przeczytać. Student-gwałciciel miał usłyszeć wyrok 14 lat więzienia za gwałt; oboje byli pijani, znajdowali się gdzieś na ulicy. Ona nieprzytomna, on sobie używał. Został złapany przez innych studentów, również wracających z imprezy. Złapali go i wiadomo, sąd, te sprawy.
Wszystko wskazywało na to, że zostanie skazany na to więzienie, ALE przemowa ojca poruszyła sędziego. Ojciec studenta stwierdził, że - uwaga - jego syn wystarczająco wiele wycierpiał i nie powinien iść do więzienia za 20 minut zabawy. Powtórzę: jego syn wystarczająco wiele wycierpiał i nie powinien iść do więzienia za 20 minut zabawy. A co z ofiarą, która przez jego dwadzieścia minut zabawy będzie mieć uraz do końca życia? 

Najczęściej w takich sytuacjach zostaje to podsumowane: „sama chciała, tylko nie pamięta”; „gdyby suka nie dała, pies by nie brał” albo „pewnie sprowokowała”. Ludzie, ogarnijcie się do cholery! Gwałt to zmuszanie drugiego człowieka do uprawiania stosunku seksualnego bez zgody; gwałt to wykorzystywanie człowieka nieświadomego stanu, w jakim się znajduje i co się wokół dzieje. 

Gwałt to gwałt, a nie pieprzone 20 minut zabawy. 


Gwałt zapewni ofierze uraz do końca życia, wstręt do własnego ciała i jeszcze więcej problemów, przez co zacznie być „dysfunkcyjną” jednostką. Dlaczego? Bo nie będzie w stanie sama pójść do sklepu, bo nie będzie w stanie zaufać drugiej osobie, bo będzie siedziała w swoich czterech ścianach, przekonana o tym, że tam jest bezpieczna. 
Niestety, w naszych ludzkich umysłach istnieje nadal to silne przekonanie, że „gwałciciel” nie jest dewiantem, nie jest zbrodniarzem, ale jest „ofiarą prowokacji”. Bo kiedy atakuje, zaciąga w ciemne miejsce i wykorzystuje seksualnie, to właśnie on jest „ofiarą” tego, kto go do tego sprowokował. Nieodpowiednim strojem, niestosownym zachowaniem czy samym faktem, że oddycha. Gwałciciel w naszej świadomości jest ofiarą, i póki nie wyplenimy tego chwastu z naszego mózgu, nigdy nie będziemy mogli nazywać siebie „lepszymi” od zwierząt. 

Zwierzęta ulegają prowokacjom; zwierzęta ulegają w sposób prymitywny swojej chuci, „ruchając jak królik”. Zaś my, ludzie, szczycimy się swoją inteligencją, swoją kulturą i wyższością nad naturą; jednocześnie tłumaczymy prymitywne zachowania stwierdzeniem: „prowokowała”. Nawet jeśli prowokowała, to nie prowokowała bydła w zagrodzie czy szympansa w Zoo, ale człowieka - istotę myślącą, istotę moralną i rozumną
Czym sobie zawiniła moja noga, że pies ją gwałci? Była kusząco nieogolona czy też pachniała aromatycznym gównem? Pies miał ochotę ją „zaliczyć”, to ją „zaliczył”. Pies jest gwałcicielem, a noga ofiarą. I zrzucanie winy, że to moja noga jest grzeszna i kusi do złego biednego czworonoga jest tak samo „logiczne”, jak „logiczne” jest zrzucanie winy na ofiarę gwałtu. Ale nadal to robimy! Przykładowo, kiedy ofiara przyzna się do tego, że została zgwałcona, jednym z pytań będzie: co ofiara miała na sobie
Czyli co, jak miała strój kąpielowy, to jest sama sobie winna, bo odsłoniła ciało? Najbardziej przeraża mnie to, że ofiary gwałtu obwiniają siebie za to, że ktoś im to zrobił. Gwałciciele przerzucają na nie winę, cytując
Kiedy kobieta ich odpycha, perswadują: „Daj spokój, jesteśmy dorośli”. Gdy prosi, by przestał, szantażują: „Przecież po to tutaj przyszłaś!”. Po gwałcie tłumaczą: „Sprowokowałaś mnie”, „Sama tego chciałaś”. Albo z uśmiechem: „To twoje »nie« było całkiem podniecające”.

gwałciciel jest gwałcicielem

niezależnie od płci i orientacji

Najgorsze w rozmowie o gwałcie jest nie to, że przerzuca się winę za gwałt na ofiarę, ale to, że ofiara ofierze nierówna. Choć jestem feministką i pewnie każdy domyśla się, że pisałam o gwałcie na „kobiecie”, to zechcę zauważyć, że nie użyłam słowa „kobieta”, ani „dziewczyna” (poza początkiem, gdzie przytaczałam historię z czasów gimnazjalnych). 
Kiedy mężczyzna zgwałci kobietę, jest dramat. 
Kiedy mężczyzna zgwałci mężczyznę, ludziom odpierdala i robią się krucjaty przeciwko homoseksualistom. 
Kiedy kobieta zgwałci mężczyznę, staje się on ofiarą nie tylko gwałtu, ale i społeczeństwa, które jawnie z niego kpi. 
Dlaczego? Każda z powyższych ofiar przeżyła tę samą traumę: stała się obiektem seksualnym wbrew swej woli; została wykorzystana na czyjeś widzimisię; uprawiali seks bo ktoś miał taki kaprys. Ofiary stały się przedmiotem seksualnego zaspokojenia, i to boli tak samo kobietę, jak i mężczyznę, a mimo to, mężczyzna będący ofiarą gwałtu najpewniej usłyszy docinki, że jego nie da się zgwałcić. Otóż: da się.
„Ja serio myślę, że gwałt jest zabawny... kiedy przytrafia się kolesiom.
To okropne kiedy zdarza się to kobietom, ale zgwałcony facet to ubaw! I hej, Ja byłem zgwałcony przez moją gimnazjalną nauczycielkę nauk społecznych. Nie „pedofilkę” ale KOBIETĘ. Ponieważ byłem napalonym trzynastolatkiem i totalnie chciałem uprawiać sex i TOTALNIE go uprawiałem... z dorosłym, któremu ufałem.
I wszyscy goście śmialiby się ze mnie, nazywając mnie „pedziem” jeśli nie sprawiałoby mi to przyjemności. I mówiłem im „Raczej! Totalnie mi się to PODOBAŁO”. I byłem najbardziej popularną osobą, kiedy kiedykolwiek byłem w tamtym czasie. I byłem najszczęśliwszy, kiedy kiedykolwiek byłem. Mój opiekun społeczny próbował mnie przekonać, że to było coś ZŁEGO.
No, teraźniejszy opiekun społeczny. Nigdy nie mógłbym rozmawiać o tym z moim pierwszym opiekunem, ponieważ był KOBIETĄ. Nie mogę otworzyć się na NIE emocjonalnie! Nie dlatego, że byłem ZGWAŁCONY przez jedną. To nie był ... REGULAMINOWY... nie... PRAWDZIWY gwałt. Nie byłem szczęśliwy, ale czasem, jako facet, jeśli chcesz wpasować się musisz ukrywać swój ból. Dlatego naprawdę uważam, że gwałt jest zabawny. Bo muszę.”
Będziemy tkwili w świecie zwierząt tak długo, jak długo będziemy dzielili ofiary na te „ofiary gwałtu” i te „ofiary losu”. Będziemy zwierzętami tak długo, jak długo będziemy ulegać prymitywnym instynktom, i co gorsza, będziemy te zachowania tłumaczyli. Czym? Ubiorem lub zachowaniem.

to nie ubiór decyduje o gwałcie

Owszem, gwałciciel wybiera swoją ofiarę przez wzgląd na to, jak jest ubrana, ale to nie ma nic wspólnego z dekoltem czy krótką spódniczką. Policjant w ramach projektu zadał pytania gwałcicielom o to, jak wybierają ofiarę, a oto spis najważniejszych wypowiedzi:

Po pierwsze: włosy
Bardzo dużą rolę w gwałcie odgrywa upięcie włosów - najlepiej w ogon, warkocz, kok - czyli fryzury, które pozwalają się łatwo złapać i pociągnąć ofiarę. Kobiety z krótkimi włosami rzadko są celami napastników. 

Po drugie: ubiór.  
Ale nie ma on nic wspólnego z dekoltem czy krótką spódniczką. Gwałciciel wybiera ofiarę, której ubrania można łatwo zdjąć (lub zedrzeć). Koronkowe bluzki, sukienki, spódniczki. I muszę to podkreślić: spódniczka sama w sobie nie sprawi, że kobieta stanie się ofiarą gwałtu. Napastnik rozmyślnie wybiera ofiarę, więc gwałt i tak będzie mieć miejsce. 

Po trzecie: koncentracja.
Gwałciciele wybierają ofiarę, która jest zdekoncentrowana: rozmawia przez telefon lub grzebie w torebce; łatwo może do niej podejść niezauważony. 

Po czwarte: miejsce.
Najczęściej wskazywanym przez gwałcicieli miejscem były parkingi sklepów spożywczych; na drugim miejscu wskazywali parkingi podziemne. Miejsca, w których jest duża przestrzeń i mogą niezauważeni odciągnąć ofiarę do samochodu. 

Po piąte: czas
Napastnik chce jak najszybciej złapać ofiarę i odciągnąć ją w ustronne miejsce. Jeśli zacznie się szamotać, walczyć i całe „porwanie” przeciągnie się do minuty, gwałciciel odpuści i ucieknie w obawie, że zostanie złapany. 

Po szóste: broń
Parasolka lub inny przedmiot, którym kobieta może się bronić, zniechęciłby napastnika. Klucze nie są uznawane przez nich za broń; jeśli zaś kobieta ma gaz pieprzowy (nawet jeśli go nie ma), może krzyknąć: „mam gaz”.

W anglojęzycznym tekście wskazane są jeszcze inne wskazówki:

Jakakolwiek walka z napastnikiem zwiększa szansę na „ratunek”.


1. Kiedy widzisz, że napastnik podchodzi do Ciebie, wyciągnij ręce przed siebie i krzyknij „STÓJ”/„NIE PODCHODŹ”. Część z zapytanych gwałcicieli przyznało się, że zaniechałoby ataku gdyby kobieta zaczęła krzyczeć. 
2. Jeśli masz gaz pieprzowy, wyciągnij go i krzyknij, że go masz.
3. Jeśli napastnik zaatakuje od tyłu i obejmie cię tak, że nie możesz się ruszyć, uderz mocno w rękę między łokciem a pachą, lub w wewnętrzną część uda. 
4. Warto uderzyć w krocze - dla mężczyzny jest to najwrażliwsza część ciała. Może wydawać się, że można w ten sposób tylko wkurzyć napastnika, ale on szuka łatwej ofiary - im więcej kłopotów sprawisz, tym trudniejszą stajesz się ofiarą.
5. Łokieć jest najsilniejszą bronią - użyj go. 
6. Jeśli napastnikiem jest złodziej i zażąda torebki, rzuć ją w bok (nie podawaj mu jej!) i od razu uciekaj. 
7. Wsiadając do samochodu, zamknij drzwi, a dopiero potem grzeb w torebce. Im dłużej jesteś rozkojarzona, tym większe prawdopodobieństwo, że ktoś wsiądzie i wyceluje bronią.

(jest więcej punktów w artykule anglojęzycznym, ale poddane to zostało tłumaczeniu również na innej stronie: link)


Kim jest gwałciciel?

To chyba najważniejsze pytanie, którego nie zadałam do tej pory. Pomijając fakt, że gwałciciel w naszej świadomości to zakapturzony chłystek w ciemnej uliczce, który porywa i gwałci w samochodzie, albo ciemnej uliczce; gwałciciel to typ, który dorzuca pigułkę gwałtu do drinka. W naszych głowach gwałciciel to ktoś nieznany
Nie mówi się o tym, że gwałcicielem może być kolega z podwórka, który po kilkunastu latach ubiegania się o dziewczynę jest zmęczony i postanawia dostać to, co mu się należy. Gwałtu mogą dopuścić się osoby z klasy, chcąc się w ten sposób „zemścić”. 
Nie do pomyślenia zaś jest, że gwałcicielem może być mąż/żona lub chłopak/dziewczyna. Bo jak to tak? Przecież żyją razem, mieszkają razem, uprawiają seks razem - jak może ofiara zostać zgwałcona przez własnego partnera/kę? MOŻE. I to jest częsty dramat odgrywający się za zamkniętymi drzwiami; dramat przemilczany, bo nikt nawet nie pomyśli, że to był gwałt. W końcu osoba, z którą ogląda filmy, wcina chipsy i wyprowadza psa nie może być gwałcicielem. MOŻE. Zmuszenie do seksu, nawet w związku czy małżeństwie jest gwałtemJeśli powiesz: „nie chcę”, to nie chcesz; jeśli cię zmusi, to cię zgwałcił/a. Nazywajmy sprawy po imieniu.

Wspomniałam na początku, że ubiór nie decyduje o gwałcie i nadal podtrzymuję to stanowisko. O gwałcie decyduje oprawca, który już podjął decyzję i teraz tylko szuka ofiary. Wybiera spośród kobiet na ulicy szukając tej, którą można łatwo zaciągnąć do samochodu i którą można łatwo rozebrać. Większość napadów została zaplanowana wcześniej, gdzieś ułożona: a ofiara miała tego pecha, że znalazła się w niewłaściwym miejscu i niewłaściwym czasie. 
Sporadycznie zdarzają się „gwałty z przypadku”, gdzie napastnik po prostu decyduje się zaatakować tu, teraz, bo ma kontrolowany przypływ pożądania. I nie wiem który gwałciciel jest gorszy: ten planujący, czy ten ulegający chuci jak jakieś zwierzę. 

Napisałam o tym, jak można „bronić” się przed gwałcicielem nie dlatego, że kobiety same prowokują, ale dlatego, że czasami mogłyby temu zapobiec. Jak to mawia moja mama: strzeżonego Pan Bóg strzeże. 
I jeśli ktoś, kiedykolwiek, odważy się przy mnie zapytać: „w co była ubrana ofiara”, odpowiem pytaniem: „a czy ktoś przegwałcił ci mózg”. Bo tylko osoby bez mózgu potrafią zadać kluczowe pytanie o ubiór, który w całej walce o „być albo nie być” odgrywa małostkową rolę. Chyba że napastnikiem jest gówniarz, którego wypuszczono z jaskini i pierwszy raz zobaczył wydekoltowaną bluzkę. 

Pochodzimy ze świata zwierząt, nie ma co ukrywać; jesteśmy najinteligentniejszymi zwierzętami. Niestety, nadal ulegamy prymitywnym instynktom i co gorsza, te prymitywne instynkty próbujemy bronić. Jeśli jutro ma być bezpieczniejsze, trzeba wpierw zmienić myślenie ludzi; musimy zaprzestać szukania wymówek i winnych, a nazywać sprawy po imieniu. Gwałciciel jest gwałcicielem, a ofiara ofiarą. Nie na odwrót. 

Feministyczne w tym artykule z pewnością będzie stwierdzenie, że mężczyzna mający problemy z potencją bez problemu dostanie lekarstwo na „smutnego” wacka; zaś kobieta będąca ofiarą gwałtu nie może zabezpieczyć się pigułką „po”, a co gorsza, w przypadku zajścia w ciążę może mieć problem z usunięciem, wedle ustawy, którą chcą wprowadzić nowe władze. 


i gwałt to NIE JEST 20 minut zabawy; to przestępstwo i TRAUMA dla ofiary




źródła: link || link || link || link

1 komentarz:

  1. YJa pierdole.. Przepraszam za przekleństwa, ale dla mnie to jest chore.. Nie dziwię się że kobiety nie chcą zeznawać w sądzie skoro zostaną osadzone o prowokacje. Jesteśmy zdane same na siebie. Tylko najśmieszniejsze jest to że jeśli zrobimy coś w obronie własnej możemy być oskarżeni jako umyślne spowodowanie czegokolwiek. Jaki chory kraj.

    OdpowiedzUsuń

Współpraca


Adres e-mail

Pani.Kotelkova@gmail.com

Gadu-Gadu

10183085

Tak, nadal korzystam z komunikatora.